Ośrodek Zdrowia w Gębicach
Pani doktor wraca do pracy
Jak poinformował nas Tadeusz Sikorski, mąż doktor Anny Bogdanowicz-Sikorskiej, jego żona wczoraj miała powrócić do pracy w wiejskim ośrodku zdrowia. Jerzy Kriger, szef SPZOZ do czasu zamknięcia numeru nie zdążył nam oficjalnie potwierdzić tej informacji.
PRZYPOMNIENIE
Historia pani doktor na naszych łamach poruszana była kilkakrotnie. W numerze 20 Pałuk pisaliśmy, że 15 maja Anna Bogdanowicz-Sikorska w Wiejskim Ośrodku Zdrowia w Gębicach, miała przyjmować w stanie nietrzeźwym. Przeprowadzone wtedy przez policję dwa badania alkomatem wykazały, że w wydychanym powietrzu lekarka miała za pierwszym razem 0,25 promila alkoholu, a za drugim 0,6 promila alkoholu.
Mąż Anny Bogdanowicz-Sikorskiej najpierw naciskał na nas o obszerny artykuł związany z powrotem jego małżonki do pracy, by po kilkunastu dniach nie chcieć z nami szerzej na ten temat rozmawiać fot. Robert Łuczak Funkcjonariusze mogileńskiej policji zachowanie Anny Bogdanowicz-Sikorskiej zakwalifikowali jako przestępstwo z art. 160 paragraf 1 KK, czyli narażenie na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia pacjentów. Po tym zdarzeniu z lekarzem, dyrektor SP ZOZ w Mogilnie Jerzy Kriger rozwiązał umowę o pracę.
TO NIE BYŁO TAK
Po ukazaniu się artykułu z odsieczą małżonce przybył mąż Tadeusz Sikorski. Nasz rozmówca przekonywał, że dziwne zachowanie żony, jakie miało miejsce 15 maja nie było spowodowane wypiciem alkoholu. Tadeusz Sikorski przyznał, że kiedyś żonie rzeczywiście zdarzyło się przyjmować pacjentów pod wpływem napojów wyskokowych, ale jeśli chodzi o 15 maja stan w jakim się znalazła, a jaki mógł wskazywać na spożycie alkoholu, tym razem miał inne podłoże. Anna Bogdanowicz-Sikorska miała wysoki poziom cukru we krwi. 15 maja wieczorem wynosił on ponad 500 mg%. To właśnie wysoki poziom cukru we krwi i jednoczesne zakwaszenie organizmu spowodowały, że Anna Sikorska mogła zachowywać się tak jakby spożyła duże ilości alkoholu. Pani doktor przez kilka dni przebywała w szpitalu.
NA TYM KONIEC
Kilka tygodni temu ponownie skontaktowaliśmy się z Tadeuszem Sikorskim. Wtedy ten nie wykluczał, że żona będzie starała się odzyskać dobre imię i wystąpi na drogę sądową. Powiedział też, że Anna Bogdanowicz-Sikorska nie pracuje już w WOZ w Gębicach.
Trzy tygodnie temu otrzymaliśmy jednak telefon z informacją, że z dniem 1 sierpnia Anna Bogdanowicz-Sikorska wraca do pracy w przychodni w Gębicach. Tadeusz Sikorski sugerował wtedy reporterowi napisanie na ten temat dłuższego tekstu. Kiedy skontaktowaliśmy się z nim w poniedziałek, 30 lipca usłyszeliśmy tylko to, że jedyne o czym może nas w tej chwili poinformować w imieniu swoim i żony to to, że faktycznie wraca ona w środę, 1 sierpnia do pracy w WOZ w Gębicach. - Jest podpisany między nią a dyrektorem SPZOZ Jerzym Krigerem nowy kontrakt. Na razie nie chcemy informować o niczym więcej - dowiedzieliśmy się.
NIE MA NICZEGO, ZA CO MOŻNA UKARAĆ
Mł. insp. Marek Jankowski, zastępca komendanta KKP w Mogilnie poinformował nas we wtorek, że sprawa przez Prokuraturę Rejonową w naszym mieście została na koniec półrocza umorzona. - W sprawie doktor Sikorskiej nie stwierdzono czynu karalnego - usłyszeliśmy.
BEZ POTWIERDZENIA
W związku z tak ważnymi, z punktu widzenia pacjentów w WOZ w Gębicach informacjami, postanowiliśmy potwierdzić je u szefa mogileńskiej lecznicy Jerzego Krigera. Jak się dowiedzieliśmy od pracownicy SP ZOZ, dyrektor wrócił już z urlopu.
Drogą faksową (tylko tak kontaktujemy się z szefostwem SP ZOZ, ponieważ inaczej nie chce rozmawiać) zadaliśmy dyrektorowi pytanie, czy rzeczywiście przywrócił do pracy Annę Bogdanowicz-Sikorską. Prosiliśmy o podanie uzasadnienia tej decyzji. Spytaliśmy także, czy lekarz będzie pracowała na takich samych zasadach, kiedy została podpisana z nią nowa umowa o pracę, oraz czy może wraca ona do pracy, ale tylko na czas określony.
Niestety, odpowiedź nie została przez dyrektora Krigera udzielona.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze