W niedzielę (2 lipca), gdy pijany wyjeżdżał na Stację Paliw Orlen po papierosy, vw golfem uderzył w bramę ogrodzenia plebanii. Na stacji jeden z mężczyzn odebrał mu kluczyki i zadzwonił po policję. Miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Policja zabrała księdzu prawo jazdy i dowód rejestracyjny. W takim stanie odprawiał jeszcze mszę św. W poniedziałek rano dekretem Prymasa Polski ks. Wojciecha Polaka został zwolniony z obowiązków proboszcza parafii farnej w Mogilnie i przeniesiony w stan spoczynku.
Niedziela, godzina 15:55. Pijanego ks. Zenona L. po przesłuchaniu na terenie komendy, policjanci odwieźli radiowozem na teren plebanii. Szybko założył sutannę i poszedł odprawiać o 1600 mszę św. do kościoła. Miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. fot. Marek Holak WYCHODZĄ Z MSZY
- Życzę błogosławionej niedzieli i tygodnia - tymi słowami ks. proboszcz fary w Mogilnie Zenon L. żegnał się z parafianami kończąc niedzielne msze, 2 lipca. Tak samo powiedział na zakończenie ostatniej niedzielnej mszy o 16:00. Była to jednak inna msza, ponieważ sprawował ją, będąc w stanie nietrzeźwym. Część parafian słysząc bełkot dochodzący sprzed ołtarza, nie mogła tego wytrzymać i opuszczała mszę w jej trakcie.
To był jednak tylko finał tego, co z udziałem księdza działo się wcześniej.
UDERZYŁ W BRAMĘ
W niedzielę około 14:30 ks. Zenon L. wsiadł do swego granatowego vw golfa 5 i zamierzał pojechać po papierosy na Stację Paliw Orlen przy wylocie z Mogilna w kierunku Gębic. Wyjeżdżając z terenu plebanii przy farze prawdopodobnie uderzył w jedno z metalowych skrzydeł otwartej bramy.
Uderzył tak mocno, że z przodu samochód miał widoczne pionowe wgłębienie i miał oberwany częściowo zderzak, który zwisał mu w czasie jazdy.
Świadkowie, którzy widzieli, jak wjeżdża na stację mówią, że wyglądało to jakoś dziwnie. Dziwnie się także zatrzymał. Jakby stanął w połowie jeszcze na terenie Orlenu, a w połowie już na wyjazdowej drodze ze stacji.
Świadek opowiada: - Tak dziwnie stanął, ani nie w cieniu, może będzie cofał. Patrzę, a tu wychodzi kierowca i się zaczyna zataczać.
ZATACZAŁ SIĘ
Mężczyzna mówi: - Szedł tak, jakby się potykał, jakby nogą kuśtykał. Tak jakby mu kostka brukowa przeszkadzała. Mężczyzna zorientował się, że kierowca jest pijany. By móc to lepiej ocenić, stanął blisko drzwi wejściowych na teren stacji. - Jak przeszedł obok mnie to totalna gorzelnia - opowiada.
Ksiądz kupił trzy paczki papierosów i zataczając się zaczął wracać w kierunku swego samochodu. Mężczyzna zaczął biec za nim, a towarzysząca mu kobieta weszła do środka i spytała się pracownika Orlenu, czy czuł, że od kierowcy zionie alkoholem. - Bo on prowadzi samochód - mówiła. Pracownik zdziwił się, ale gdy usłyszał, że trzeba zadzwonić na policję, to powiedział - dzwońcie.
ZABRAŁ MU KLUCZYKI
Ksiądz wsiadł do samochodu, zamknął drzwi i usiłował odpalić auto. - Ja mu złapałem drzwi i powiedziałem „Pan jest pod wpływem alkoholu”. Zabrałem mu kluczyki i wróciłem na stację - opowiada mężczyzna.
Z nerwów kobieta nie mogła wybrać numeru telefonu na policję. Mężczyzna wyszedł na zewnątrz, wybrał 112 i dodzwonił się na policję.
W tym czasie ksiądz przyszedł z powrotem na stację, wszedł do środka. Tam cały czas chodził za kobietą i gestykulował. - Wy mnie zniszczycie, wy mnie chcecie zniszczyć. To będzie afera na całą Wielkopolskę, na całe województwo - mówił Zenon L. - W pewnym momencie księdzu spodnie do kolan się zsunęły. On w ogóle się nie kontrolował. Wyglądał strasznie, jak bezdomny - opowiadają świadkowie.
- Ja mu mówię „ksiądz nam jeszcze za to podziękuje, że zadzwoniliśmy po policję, bo ksiądz mógł kogoś przejechać, mógł zabić człowieka” - opowiada nam kobieta, dodaje: - On cały czas chodził za mną. Ja mówiłam, że nie chcę z nim rozmawiać, że będzie rozmawiał z policją, że ma ode mnie odejść. I nikt na stacji nie zareagował, żeby mnie przed tym nachalnym księdzem jakoś obronić.
Po uderzeniu „vw golfem” w bramkę ogrodzenia plebanii, ks. Zenon L. uszkodził przód samochodu fot. Marek Holak WYZYWAŁ OD NAJGORSZYCH
W końcu ksiądz zaproponował, że może im zapłacić, żeby tylko odwieźli go na plebanię i żeby nie było żadnej afery. - Mówił do nas „macie mój samochód, weźcie mój dowód rejestracyjny, tylko odwieźcie mnie na plebanię”. Mówił, że jest księdzem, że ma o 16:00 mszę świętą - opowiadają.
Mężczyzna powiedział mu, że obojętnie kim by nie był, księdzem, burmistrzem czy biskupem i tak by zadzwonił w tej sytuacji na policję. Dlatego, że nie wolno kierować po alkoholu. - Powiedziałem mu, że ksiądz na kazaniach mówi o trzeźwości o wychowaniu, o tym, że nie wolno wsiadać za kierownicę po pijanemu a jaki ksiądz daje naprawdę przykład. To jest hipokryzja - opowiada mężczyzna.
Wtedy ksiądz się zdenerwował i zaczął kobietę i mężczyznę wyzywać od najgorszych.
- Ty h..., ty chcesz księdza za j... powiesić. Chcesz kościół zniszczyć. Chcesz potem dostać ślub kościelny. Na h... ci to? Ty masz coś osobistego do księży, i tylko ci o to chodzi, żeby nas wszystkich zgładzić, zniszczyć. Chrześcijaństwo zniszczyć. Co z was za ludzie wstrętne. Ja jestem ksiądz Zenon z parafii św. Jakuba, a jak ty się nazywasz - krzyczał.
NIKT NIE CHCIAŁ GO ODWIEŹĆ
Jak ksiądz widział, że dla niego sytuacja staje się trudna, bo świadkowie nie chcą dać się przekupić, to wybiegł ze stacji i ruszył w kierunku samochodów, które były na stacji Orlen. Zaczął uderzać w szyby aut, usiłował otwierać drzwi od samochodów. Prosił, żeby tylko ktoś go odwiózł na plebanię. Krzyczał, że policja jest niepotrzebna, że on się będzie musiał z Mogilna wyprowadzić. Że nie będzie miał tu życia. Ludzie mu mówili, że nie mają czasu, że ma odejść od samochodów, albo wręcz nie chcieli otwierać mu drzwi.
1,5 PROMILA ALKOHOLU
Po 10 minutach przyjechała policja. Ksiądz od razu do nich podbiegł. Jakby pierwszy chciał przedstawić swoją wersję zdarzeń. Jednak policjant od razu wyczuł alkohol. Jeden z policjantów wszedł na teren stacji Orlen, a drugi wziął księdza do radiowozu i tam od razu kazał mu dmuchać w alkomat. Ksiądz miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Został zabrany na teren komendy.
Z naszych informacji wynika, że policjantom w radiowozie mówił, że uderzył w bramę, gdy wyjeżdżał z terenu plebanii na stację paliw.
Powtórne badanie potwierdziło zawartość alkoholu - nadal miał 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Przesłuchującym go policjantom miał powiedzieć, że wypił tylko dwie lampki wina w czasie mszy.
ZAMKNIĘTY KOŚCIÓŁ
Tymczasem przy farze zaczynali się gromadzić wierni na mszę o 16:00. Byli zdenerwowani, bo księdza nie było na plebanii, plebania była zamknięta, zamknięty był także kościół. Kilka minut przed 16:00 księdza radiowozem przywieźli policjanci. Miał problem z otwarciem kluczem plebanii. Choć był pijany, założył sutannę i poszedł odprawiać mszę do kościoła.
Nie zdawał sobie wtedy sprawy, ani nikt w kościele, że wypowiadając słowa Życzę błogosławionej niedzieli i tygodnia, mówi to jako proboszcz po raz ostatni.
DEKRET PRYMASA
Nazajutrz rano, w poniedziałek z dniem 3 lipca abp Wojciech Polak prymas Polski zwolnił ks. Zenona L. z obowiązków proboszcza parafii pw. św. Jakuba Większego Apostoła w Mogilnie i przeniósł go w stan spoczynku.
W tym samym dniu prymas Polski mianował ks. Tomasza Walterbacha, wicedziekana dekanatu mogileńskiego, proboszcza mogileńskiej parafii pw. św. Faustyny, administratorem parafii farnej.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1325 (27/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze