Mogilno, Wrzos, kamienica, komornik, przejęcie, Piotr Borowiak
Piotr Borowiak bliski przejęcia Wrzosu
Postępowanie komornicze zostało zakończone, lokale mieszkalne zlicytowane. Teraz przyszły właściciel czeka już tylko na uprawomocnienie się wyroku sądu. Według Jacka Olecha, pełnomocnika Piotra Borowiaka, na przywrócenie kamienicy Wrzosu dawnej świetności konieczne będzie zainwestowanie około 3 milionów złotych.
LICYTACJE ZAKOŃCZONE
Jacek Olech z Inowrocławia reprezentuje interesy mogileńskiego przedsiębiorcy Piotra Borowiaka, właściciela kamienic m.in. w Poznaniu. Piotr Borowiak jest bliski stania się właścicielem kultowego dla mieszkańców Mogilna budynku, na styku ulic pl. Wolności i ul. Hallera. Przez starszych mieszkańców budynek nazywany jest kamienicą Bindera, od nazwiska Niemca, który był jego właścicielem. Późniejsze pokolenia mówią na budynek po prostu Wrzos, od nazwy kultowego PRL-owskiego lokalu, który tam się znajdował.
Budynek kilkanaście lat temu od gminy Mogilno w drodze licytacji kupił Bolesław W., członek Zarządu Powiatu Mogilno w latach 1998-2002. Budynek cały czas podupadał, a Bolesław W. popadł w długi.
Komornik sądowy z Sądu Rejonowego w Mogilnie od kilku lat prowadzi postępowanie komornicze zmierzające do zbycia wszystkich wydzielonych lokali użytkowych i mieszkalnych, które stanowiły własność dłużnika, czyli Bolesława W. i jego małżonki. Tutaj sprawa zmierza ku końcowi.
- To postępowanie egzekucyjne trwa już 4 lata i widać światełko w tunelu. Wszystkie licytacje, które mogły się odbyć, zostały skutecznie przeprowadzone - opowiada reporterowi Jacek Olech.Właścicielem lokali i całego budynku stanie się Piotr Borowiak.
Lokale mieszkalne w budynku stanowiły zabezpieczenie hipoteczne na poczet zaciąganych w przeszłości kredytów przez Bolesława W. Jak wskazuje Jacek Olech, stanowi to kolejny ogromny problem dla przyszłego właściciela. Teraz, jak mówi, należy czekać na tzw. element przybicia. Tym przybiciem na obciążenia hipoteczne pozostawione przez Bolesława Wojtasika ma być artykuł 1000 kodeksu cywilnego. Oznacza on, że ci, którzy kupili lokale, muszą czekać do uprawomocnienia się wyroku sądu po to, aby przejąć lokal na własność bez jakichkolwiek obciążeń.
PODCIĘTY BUDYNEK
Jacek Olech wskazuje na to, do czego doszło w budynku Wrzosu na przestrzeni lat. Bolesław W. miał się dopuścić zburzenia niektórych ścian, które były ścianami oddzielającymi konkretne lokale mieszkalne od klatek schodowych. Jak mówił Jacek Olech, w tej sposób mieszkania były łączone na większe. - Tak robić nie wolno, bo do każdego mieszkania jeżeli zostaje sprzedane, to mamy odrębną księgę wieczystą - tłumaczy Jacek Olech.
Najgorsza rzecz wydarzyła się jednak w piwnicy Wrzosu. To co tam się stało określa jako barbarzyństwo budowlane. - Zostały zniszczone ściany nośne, system kanalizacji deszczowej, lokatorzy płacili na fundusz remontowy, ale pieniądze się rozpływały - mówi Jacek Olech.
Następstwem tych wszystkich decyzji właściciela budynku Bolesława W. była decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego wyłączająca budynek z możliwości użytkowania z powodu bardzo realnego zagrożenia katastrofą budowlaną. Dotyczy to części budynku przy pl. Wolności i kawałka przy ul. Hallera.
Jak podkreślał Jacek Olech, budynek jest w katastrofalnym stanie technicznym, a ostatnia ekspertyza (jeszcze przed reorganizacją Sądu Rejonowego w Mogilnie) wykonana przez biegłego na zlecenie Sądu Rejonowego w Mogilnie wskazuje na możliwość bardzo poważnej katastrofy budowlanej. - Grunty, które tam są, są gruntami bardzo niepewnymi, to są grunty nasypowe, które pozwalają na łatwe utrzymanie obiektu (...) Jeżeli na to nałożymy te wszystkie barbarzyństwa, które zostały zrobione w budynku to katastrofa gotowa - mówi Jacek Olech. Oprócz nieprawidłowości w środku budynku dochodzą jeszcze szpecące dachówki, a dach Wrzosu jest całkowicie przegnity i w każdej chwili może spaść (stąd zamontowane daszki nad chodnikami).
Jacek Olech podkreśla, że sytuacja jest na tyle dramatyczna, że budynek Wrzosu może nie doczekać kolejnej zimy. - Być może będzie go trzeba rozebrać w sposób planowy i odbudować w skali 1:1, taki jak jest w tej chwili - tłumaczy rozmówca.
Dodatkowo budynek znajduje się w strefie konserwatorskiej i decyzja będzie głównie należała do konserwatora i ekspertów - czy Wrzos zostanie rozebrany, czy być może będzie na tyle bezpiecznie by fachowcy ruszyli z remontami. Tłumaczy, że jeśli wskażą, że nie ma szansy na utrzymanie budynku i jednocześnie nie ma szansy na to, żeby jakiś pracownik zaczął pracę, bo może się to z nim zawalić, to nikt na coś takiego nie pójdzie i nie zaryzykuje.
RODZINA PRZEBYWA NIELEGALNIE
Jacka Olecha zaniepokoiło coś jeszcze. W bezpiecznej części budynku mieszka Danuta Ciesielska, matka wiceburmistrza Mogilna. Za to w części wyłączonej z użytkowania, jak opowiada Jacek Olech, mieszka rodzina z dwójką niepełnoletnich jeszcze dzieci. Do budynku nie jest dostarczana woda, gaz, ani prąd. Zakazał tego Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Jacek Olech zwraca uwagę, że do ich lokalu prąd ma być poprowadzony nielegalnie i pozalicznikowo.
Jak mówi, policja prowadzi czynności wyjaśniające na zlecenie zarządcy sądowego budynku Elżbiety Dźwigoł z Inowrocławia czy rzeczywiście ta rodzina tam mieszka i bezpośrednio naraża swoje dzieci na niebezpieczeństwo.
Od Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego Macieja Matuszkiewicza dowiedzieliśmy się, że wydany został nakaz opróżnienia budynku, w związku z tym ta rodzina nie powinna tam przebywać. Lokatorzy łamią decyzję, więc sprawa ma trafić do prokuratory. Jak dodał Maciej Matuszkiewicz, prawdopodobnie skończy się to eksmisją.
- Tydzień temu była policja, policjant usłyszał, że inspektor odbił się od klamki, mamy ponownie wystąpić o odcięcie prądu, ale chcemy poczekać, aż mrozy trochę zelżeją bo to byłoby teraz nieludzkie - tłumaczył Maciej Matuszkiewicz.
Jak podkreśla Jacek Olech, władze samorządowe Mogilna oczekiwały, że budynek zostanie kupiony przez kogoś, kto coś dobrego z nim zrobi i kto dysponuje ogromnymi pieniędzmi, bo takie są niezbędne do przeprowadzenia kapitalnego remontu budynku Wrzosu. - Żeby to zrobić, to trzeba dysponować kwotą nie mniejszą niż 3.000.000 zł - szacuje Jacek Olech.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1249 (3/2016)
Sprostowanie
W nr 3. tygodnika Pałuki i Ziemia Mogileńska, w artykule Piotr Borowiak bliski przejęcia Wrzosu podałem błędną informację. Napisałem, że w części Wrzosu wyłączonej z użytkowania wraz z rodzicami mieszka dwójka dzieci. Jest to informacja nieprawdziwa, gdyż rodzina ma jedno dziecko.
Zainteresowanych za błąd serdecznie przepraszam.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1251 (5/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze