Dużo hałasu wokół kawiarni w Przyjezierzu
Piotr i Paweł rozpalają emocje
18 właścicieli działek napisało do wójta gminy petycję z żądaniem zamknięcia lokalu. Ogromna rzesza letników broni kawiarni i ich rewelacyjnych - jak mówią - pomysłów na spędzanie wolnego czasu.
Krzysztof Rydlewski wypowiadał się na sesji w imieniu właścicieli domków i działek sąsiadujących z kawiarnią „U Piotra i Pawła” w Przyjezierzu, którym kawiarnia spędza sen z powiek fot. Paweł Lachowicz U Piotra i Pawła - to kawiarnia w Przyjezierzu, którą przez dwa lata dzierżawili od Gminnego Ośrodka Sportowo-Rekreacyjnego (w budynku Pod Dębami) Paweł Osiewacz z okolic Częstochowy oraz Piotr Maciejewski, który obecnie mieszka w Poznaniu, a pochodzi ze Strzelna. Są oni zawodowymi DJ, którzy poznali się podczas pracy na jednej z organizowanych imprez. - Naszym zamiarem było stworzenie lokalu dla osób dojrzałych, dorosłych. Ponieważ w Przyjezierzu dla młodzieży lokali i imprez jest sporo. Nie chodzi nam tutaj o zyski, to rzecz drugoplanowa. Chcieliśmy ożywić ten piękny ośrodek wypoczynkowy. Chcieliśmy pokazać, że Przyjezierze może tętnić życiem, gdzie mogą bawić się zarówno młodzi, jak i dorośli - mówią nam właściciele kawiarni.
W tym roku kawiarnia nie znajduje się Pod Dębami, gdyż nie dostali oni w tym roku zgody na dzierżawę obiektu od burmistrza Ewarysta Matczaka, ale przy wojskowej plaży w miejscu za hotelem Leśny, gdzie w ubiegłym roku znajdowała się jedyna w Przyjezierzu tradycyjna wędzarnia ryb. Jak co roku właściciele kawiarni próbują ożywić ośrodek w Przyjezierzu, organizując liczne imprezy dla wczasowiczów oraz plażowiczów. W tym roku dodatkową atrakcją były imprezy organizowane na plaży, przy brzegu jeziora. Obaj panowie na własny koszt doprowadzili tzw. wojskową plażę do użyteczności. Posprzątali ją, wyrównali teren oraz przegrabili na całym obszarze tak, aby wczasowiczom żyło się w Przyjezierzu w miarę komfortowo. Tam też odbywały się wszystkie omawiane imprezy. Jedną z atrakcji przygotowanych dla wczasowiczów i wszystkich chętnych była impreza pn. Weekendowe Beach Party. Oprócz wyśmienitej muzyki, była także możliwość skorzystania z darmowego kursu salsy dla początkujących. Wśród organizowanych tam imprez nie zabrakło tradycyjnego już Sylwestra w środku lata oraz nowości jaką był Śnieżny weekend. Imprezy organizowane przez Piotra i Pawła mają sporą rzeszę zwolenników, a nawet wielbicieli.
Piotr Maciejewski, jeden z właścicieli kawiarni „U Piotra i Pawła” w Przyjezierzu, bronił działalności lokalu fot. Paweł Lachowicz PETYCJA DO WÓJTA
Części ludzi działalność kawiarni przeszkadza. Jest to grupa letników, którzy mają usytuowane swoje działki w bliskim sąsiedztwie kawiarni. W trakcie wakacyjnych miesięcy wielokrotnie zgłaszali na policji fakt zakłócania ciszy i porządku przez bawiących się tam ludzi. Z informacji uzyskanych od właścicieli lokalu wynika, że rzeczywiście policja wielokrotnie interweniowała u nich. Jednak żadna kontrola nie zakończyła się wystawieniem mandatu, czy skierowaniem sprawy do Sądu Grodzkiego. - Wiemy, że jak było zgłoszenie, to policjanci musieli przyjechać, ale za każdym razem nie stwierdzali żadnych uchybień z naszej strony. Naszym zdaniem, po kilku takich nieuzasadnionych zgłoszeniach, to ci co zgłaszają, powinni płacić za interwencje policji, przecież ich służba opłacana jest z naszych podatków. Za każdym razem okazywało się, że interwencja była nieuzasadniona - mówią nam Piotr i Paweł.
Część wczasowiczów napisała petycję, którą skierowała do Urzędu Gminy w Jeziorach Wielkich z żądaniem zamknięcia lokalu. Taką petycję, jak ustaliliśmy, podpisało 18 właścicieli działek.
CISZA I HAŁASY
Przedstawiciele tych prywatnych właścicieli działek i domków kempingowych Krzysztof Rydlewski wraz z żoną przybyli na ostatnią sesję Rady Gminy w Jeziorach Wielkich, w poniedziałek 30 sierpnia. Na tę też sesje przybył także właściciel kawiarni Paweł Maciejewski.
Krzysztof Rydlewski podczas sesji przeczytał treść petycji. Mówił, że na pewno nie tylko im leży na sercu porządek i ład w Przyjezierzu oraz dobre imię tak pięknej wczasowej miejscowości. - Problemem, z którym zwracamy się do szanownej rady, jest sprawa ciszy. Już od kilku lat wszystkie imprezy odbywające się na ulicach czy barach muszą zakończyć się o 2200. Tymczasem w bardzo bliskim sąsiedztwie domków kempingowych i hotelu „Leśnego” otwiera się dyskotekę „Piotr i Paweł”. Dyskotekę otwiera się, nie patrząc na to, że ludzie przyjeżdżają tu wypocząć w hotelu. Wypoczywają tam również dzieci na koloniach. Muzykę w tym lokalu słychać już o 1400 po południu. I tak naprawdę trwa ona do białego rana, często do godziny 500 czy 600- mówił Krzysztof Rydlewski. Jego też zdaniem uczestnicy w czasie trwania imprezy jak i po jej zakończeniu zachowują się bardzo głośno. Teren wokół dyskoteki (plaża i prywatne działki) zanieczyszczane są butelkami po piwie, wódce i innych napojach, paczkami po papierosach. Pobliskie tereny - jak mówił - stały się również dla bywalców dyskoteki toaletą. - Można sprawdzić, iż interwencje na policji były. Skutki takie jak widać - dyskoteka nadal działa. A nawet w środku lata odbywa się „Sylwester” połączony z pokazami sztucznych ogni. Tutaj należy zastanowić się, czy na taką imprezę zostało wydane pozwolenie. Proszę zrozumieć, my nie chcemy zamknięcia lokalu, ale można podpisać umowę z właścicielem, tak żeby wszystkie strony były zadowolone. Lokal może być na przykład otwarty do godziny 24.00, a i częstotliwość patrolu policji mogłaby być zwiększona - mówił Krzysztof Rydlewski.
Po czym zauważył, że wydając pozwolenie na taką działalność, pracownik gminy dokładnie tego tematu nie sprawdził. Nie pofatygował się do Przyjezierza, aby zobaczyć, jak wygląda to w rzeczywistości.
SPOKÓJ I PORZĄDEK
Właściciel kawiarni Piotr Maciejewski przyznał, że lokal otwierany jest od 9.00 rano, a zamykany, gdy ostatni gość opuści lokal, nie później jednak niż o 4.00. - Zamknięcie lokalu o 5.00, czy 6.00, tak jak tu było wspomniane, jest niemożliwością, bo wówczas my sprzątamy, chcąc ponownie otworzyć lokal o 9.00. Oprócz tego, że wieczorami odbywają się różne imprezy taneczne, to w ciągu dnia ci najmłodsi mogli przyjść do nas w wakacje i brać udział w różnych grach multimedialnych, które pozytywnie wpływają na rozwój ruchowy takiego malucha. Podobnie jeżeli chodzi o kolonie, które odwiedzały hotel „Leśny”. Niejednokrotnie przychodziły do nas dzieciaki, oczywiście z opiekunami na karaoke od 20.00 do 22.00 i wówczas dzieciaki mogły sobie razem z nami pośpiewać. O 22.00, kiedy jest cisza nocna, karaoke zostawało wyłączane. I wówczas wieczorki taneczne odbywały się przy muzyce zupełnie innej, w sali tanecznej, którą na własny koszt wygłuszyliśmy, tak, że nie sposób, aby słychać było jakąkolwiek głośną muzykę - mówił Piotr Maciejewski.
Jeżeli chodzi o zaśmiecanie okolicznego terenu i plaży, Piotr Maciejewski zwrócił uwagę, że oni jako właściciele lokalu również mają na uwadze to, że ludzie będąc na plaży w ciągu dnia przyjdą również do nich. W związku z tym wystawili 100-litrowe beczki, które zapełnione zabrali pracownicy gminy i nigdy one już z powrotem tam nie wróciły. - My, jak w każdej restauracji nie wpuszczamy osób z własnymi napojami, dlatego przy wejściu stoi kosz i skrzynka na butelki, gdzie każdy może butelkę wrzucić. Również osoby wychodzące z restauracji są blokowane przy wyjściu, aby nie wychodziły z lokalu z opakowaniami szklanymi. Z jednej strony chodzi o to, żeby nie brudzić, a z drugiej strony żeby nie wyrzucać śmieci byle gdzie - mówił Piotr Maciejewski.
TO PAN DZWONI
W kierunku Krzysztofa Rydlewskiego powiedział, iż wie, że to on wykonywał niezliczoną ilość telefonów na policję. Jednak, jak zapewnia, za każdym razem policja nie stwierdziła za głośnej muzyki w lokalu. - Raczej to ludzie przebywający w lokalu, czy też w jego pobliżu generowali hałas i my bezpośrednio na nich nie możemy mieć wpływu, ponieważ nie powiemy nikomu, żeby się ciszej zachowywał. W żadnym z tych przypadków nie otrzymaliśmy ani mandatu, ani wniosku do Sądu Grodzkiego odnośnie zakłócania ciszy nocnej. Policjant dyżurny z Mogilna przyjechał, była to sobota, kiedy ruch był dość duży i powiedział „Panowie rzeczywiście nie jest głośno, ale ludzie dzwonią i mówią, zróbcie coś z tym”. Pytam się więc, czy mamy panu zapłacić, żeby tych telefonów nie było. My chcielibyśmy rozwoju Przyjezierza, nie hamujmy jego rozwoju. Wszyscy przecież wiemy, że Przyjezierze nie było i nie jest ośrodkiem sanatoryjnym ani uzdrowiskowym - powiedział Piotr Maciejewski.
RADNA BRONI KAWIARNI
Jolanta Kowalska, wchodząca w skład komisji rozwiązywania problemów alkoholowych w gminie, stanęła w obronie działającej w Przyjezierzu kawiarni. Mówiła, że dzięki imprezom tam organizowanym młodzież z terenu Jezior Wielkich ma gdzie się bawić. - Z rozmowy z nimi przeprowadzonej wynika, że są oni bardzo zadowoleni, wręcz zachwyceni działalnością tej dyskoteki. My rodzice jesteśmy również spokojniejsi, ponieważ dawniej nasze dzieci jeździły do Sycewa, bardzo oddalonego od naszej miejscowości. A tutaj są oni bliżej i przynajmniej mamy jakąś kontrolę nad nimi. I pragnę dodać, że szczególnie tym „Sylwestrem w środku lata” byli bardzo zachwyceni. Wiadomo że nigdy uczestnik nie dogada się z sąsiadem, tym bardziej jeżeli jest to dyskoteka. Nigdy nie dogada się młodzież z dorosłą osobą, nie ma na to szans - mówiła radna Kowalska
KORKI W USZACH
- Kochana pani, jak młodzież się rozchodzi o 4.00 rano, to ja śpię z korkami w uszach. Zresztą nie tylko ja, bo grono osób, 18 domków przy restauracji. Pani i pani dzieci jesteście zadowoleni, ale pani sobie spokojnie w domu śpi. I jak tak państwo podchodzicie do sprawy, to będzie źle - mówił Krzysztof Rydlewski.
DOGADAJCIE SIĘ
Przewodniczący Rady Gminy Roman Skowron studził gorącą atmosferę: - Pan nam zarzuca, że nic nie chcemy zrobić, a jest wręcz przeciwnie. Nam zależy na tym, aby opinia o Przyjezierzu była jak najlepsza.
Wójt Marek Maruszak poparł wypowiedź radnej Kowalskiej. Stwierdził, że najlepiej będzie jak obie strony się wspólnie dogadają. - My nie będziemy administracyjnie wyznaczali do której ma być dyskoteka, bo są ogólne przepisy i wójt nie będzie wyznaczał, do której, kto ma się bawić. Gdybyście państwo postanowili razem usiąść i porozmawiać, to byłoby to najlepszym rozwiązaniem - dodał wójt.
Jednak zakończenia sporu nadal nie widać. Piotr i Paweł twierdzą, że będą walczyć o utrzymanie lokalu, tym bardziej, że w jego rozwój zainwestowali swoje oszczędności, a umowę dzierżawy zawarli na 5 lat.
INTERWENCJE POLICJI
Jak zakończy się spór, nie wiadomo.
Dziś możemy jedynie stwierdzić, że 27 lipca z Posterunku Policji w Jeziorach Wielkich wpłynął do Urzędu Gminy w Jeziorach Wielkich wniosek o uchylenie decyzji zezwalającej na sprzedaż i podawanie alkoholu w kawiarni U Piotra i Pawła. 8 sierpnia policja otrzymała pismo z Urzędu, w którym urzędnicy prosili o uściślenie informacji i o bardziej szczegółowe odniesienie się do sprawy. Takie szczegółowe pismo zostało wysłane z Posterunku Policji w dniu 17 sierpnia. Jak powiedział nam rzecznik prasowy KPP Mogilno podkom. Tomasz Rybczyński, w okresie od rozpoczęcia sezonu do połowy sierpnia, takich zgłoszeń od mieszkańców z prośbą o interwencje w sprawie U Piotra i Pawła było kilkadziesiąt. Rzecznik mówi nam, że często były to interwencje, gdy mieszkańcy zatrzymywali patrol policji w Przyjezierzu.
Telefonów do dyżurnego KPP Mogilno, często anonimowych z prośbą o interwencje, w tym okresie było 21. W piśmie z 17 sierpnia do Urzędu Gminy, policja przedstawia 14 takich przykładów, które w różnym stopniu zostały przez funkcjonariuszy potwierdzone. Mowa tu o zakłóceniach porządku, spokoju, awanturach czy krzykach i głośnym zachowaniu.
Policjanci z posterunku w Jeziorach wszczęli również postępowanie wyjaśniające w sprawie używania środków pirotechnicznych podczas imprezy Sylwester w środku lata. Wszczęto je w związku z zagrożeniem przeciwpożarowym (środek sezonu, las, susza, możliwe zaprószenie ognia, itp.) Do tej pory gmina Jeziora Wielkie nie miała uregulowanego prawnie używania środków pirotechnicznych. Tak że od tej strony właściciele knajpy prawa nie złamali. Uchwała o używaniu środków pirotechnicznych została podjęta podczas ostatniej sesji Rady Gminy w poniedziałek 30 sierpnia.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 968 (35/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze