Trzemeszno, Szkoła Podstawowa, polityka kadrowa, Jarosław Kaniasty
Po zawale najlepiej zwolnić
Dyrektor Jarosław Kaniasty odmówił komentarza na temat prowadzonej przez siebie polityki kadrowej, gdyż zaznaczył, iż musi najpierw poznać nazwiska nauczycieli, którzy udzielali reporterowi informacji w tej sprawie.
JEST BEZWZGLĘDNY
Po ukazaniu się w ubiegłym tygodniu artykułu o sytuacji w Szkole Podstawowej nr 2 w Trzemesznie Siada im psychika, płaczą po kątach z naszą gazetą skontaktowała się grupa nauczycieli tej szkoły. Twierdzą oni, że dyrektor dwójki Jarosław Kaniasty wypowiadając się na temat polityki kadrowej w ostatnim artykule udzielił nie do końca prawdziwych informacji. Pracownicy ci uważają, że dyrektor Kaniasty w bezwzględny sposób pozbywa się doświadczonych pracowników, jednocześnie preferując jedną z niedawno przyjętych nauczycielek. Nauczyciele, którzy z nami rozmawiali, nie chcą aby podawać ich nazwiska, gdyż boją się o swoje miejsca pracy.
ZRZUTKA NA NAUCZYCIELA
Z informacji tych wynika, że dyrektor tej placówki najpierw rok temu skutecznie starał się pozbyć jednej z nauczycielek. Nie było dla niej godzin, dlatego przeszła w stan nieczynny. Jednak po 2 miesiącach dyrektor Kaniasty uznał, że osoba ta nie ma kwalifikacji potrzebnych do jej stanowiska i zwolnił z pracy. Nauczycielka przez 2 miesiące pozostawała bez środków do życia. Inni nauczyciele dobrowolnie składali się, aby przekazać jej jakieś pieniądze na najważniejsze wydatki. Od decyzji dyrektora osoba ta odwołała się do Sądu Pracy. W swoim pozwie wnosiła także, iż jako nauczyciel będący w stanie nieczynnym powinna w pierwszej kolejności otrzymać godziny pracy w oddziale przedszkolnym, które dyrektor przyznał innej przyjętej niedawno nauczycielce. Podczas procesu sądowego ostatecznie doszło jednak do ugody.
Z naszych informacji wynika, że Jarosław Kaniasty uznał kwalifikacje nauczycielki i przywrócona więc ona została w stan nieczynny. Po jego zakończeniu przeszła na świadczenie kompensacyjne więc nie jest już czynnym pracownikiem SP nr 2.
W TROSCE O PSYCHIKĘ
Kilka miesięcy później doszło do jeszcze bardziej bulwersujących wydarzeń. Zimą zawał serca przeszła jedna z nauczycielek nauczania zintegrowanego. Później przebywała na zwolnieniu lekarskim. W maju bieżącego roku została wezwana przez dyrektora Kaniastego który miał stwierdzić, że ze względu na jej sytuację zdrowotną i psychiczną, nie wyobraża sobie by od nowego roku szkolnego podjęła pracę jako wychowawca z klasą uczniów z trudnościami. Zaproponował jej więc rozwiązanie umowy o pracę. Nauczycielka ratując się przed zwolnieniem z pracy i sytuacją, gdy zostanie bez środków do życia, sama zaproponowała przejście na urlop dla poratowania zdrowia. Dwa dni później dyrektor wraz z sekretarką szkolną odwiedził ją w domu, aby podpisała przeniesienie z urzędu na stanowisko nauczyciela świetlicy od 1 września 2015 r. Gdy nie chciała się zgodzić i wyraziła chęć powrotu do szkoły na swoje dotychczasowe stanowisko, dyrektor odczytał i następnie zostawił pismo o zwolnieniu z pracy. Dopiero kilka dni później dyrektor zgodził się na wycofanie rozwiązania umowy o pracę i wyrażenie zgody na urlop dla poratowania zdrowia, pod warunkiem, że nauczycielka podpisze zgodę na przeniesienie na etat nauczyciela świetlicy. I takie oświadczenie złożyła obawiając się, że w innym przypadku zostanie zwolniona.
W tym roku szkolnym przebywa na urlopie dla poratowania zdrowia.
BEZ NAZWISK NIE ROZMAWIA
Chcieliśmy poprosić dyrektora Jarosława Kaniastego o to, aby odniósł się do tych spraw. Dyrektor SP nr 2 zażądał jednak od reportera Pałuk, aby podał nazwiska nauczycieli, którzy udzielili mu tych informacji. Zaznaczył, że nie będzie niczego komentował, jeśli nie pozna tych nazwisk i nie będzie miał dowodu na to, iż nauczyciele dwójki rzeczywiście rozmawiali z reporterem.
- Bo później znów jakiś wybujały artykuł na pierwszej stronie gazety się pojawi - komentował dyrektor Kaniasty, dodając, że w związku z ostatnim artykułem w Pałukach zwołał specjalną radę pedagogiczną, na której pytał nauczycieli o sprawy w nim zawarte, ale jak zaznaczył, nikt nie miał do niego żadnych zarzutów. Ostatecznie, w związku z tym, że reporter Pałuk odmówił podania nazwisk swoich rozmówców, dyrektor SP nr 2 powtórzył, iż w takim razie nie będzie udzielał żadnych komentarzy w tej sprawie.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1245 (51/2015)
Inne teksty na ten temat:
Siada im psychika, płaczą po kątach
Starczyło na drukarkę, zabrakło na węgiel
Dyrektor bierze wszystkie nadgodziny
Dyrektor Kaniasty grozi, że zawiesi działalność szkoły
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze