Reklama

Pod warstwami farby olejnej odkryto polichromie

Kościół w Wylatowie
     Pod warstwami farby olejnej odkryto polichromie
     Na dzień dzisiejszy nie wiadomo jeszcze, czy malowidła okażą się na tyle cenne, by ksiądz proboszcz mógł występować o dodatkowe pieniądze na ich uratowanie. Jedno jest pewne, na bocznych ścianach zachowały się bardzo wyraźnie malowidła.

Piotr Wierzbowski pokazuje odkryte do tej pory w wylatowskim kościele polichromie
          fot. Paweł Lachowicz

    Od czerwca trwają prace konserwatorskie przy zewnętrznej ścianie prezbiterium kościoła w Wylatowie. W tej chwili wzmacniane są belki i trwają przygotowywania do wymiany podwaliny.     

    Budowniczy takich kościołów posiadali wielką wiedzę oraz świadomość, że drewno po jakimś czasie trzeba będzie wymienić. W związku z tym belki były tak robione, żeby z łatwością dokonać ich wymiany. Aby to zrobić, konserwatorzy musieli unieść ścianę odpowiednio wysoko, do około 20 cm, a w niektórych przypadkach nawet i więcej.
    Natomiast przy wymianie podwaliny, jak powiedział nam członek zespołu konserwatorskiego Piotr Wierzbowski, wystarczy unieść ścianę tylko około 4 cm, dzięki temu belki można zdemontować i z łatwością wymienić. Jak się okazuje, ówczesna technologia dopuszczała takie rozwiązanie i tutaj. Przy pracach konserwatorskich w Wylatowie ją zastosowano. Wykonywana w wylatowskim kościele sztuka ciesielska polega na tym, żeby wszystkie belki przypasować do siebie, aby mogły one dobrze pracować. Konstrukcja wspaniale się trzyma, mimo, iż tylko w górnej części belki przewiązane są oczepem.
    Stan drewna w kościele jak na 300 lat - zdaniem konserwatorów - jest zadowalający i jest ono dobrze zachowane. - Wprawdzie znajdujemy tutaj jakieś ubytki, ale są one powierzchowne i w miejscach, gdzie mogły one wystąpić. Na pewno nie ma ich w warstwach konstrukcyjnych - powiedział Piotr Wierzbowski.
    Przy tej okazji należy dodać, że podwalina w prezbiterium kościoła w całości nadaje się do wymiany, a zniszczenie jej jest skutkiem wcześniejszego zalania jej cementem. - Nie miała ona dostępu powietrza, a na dodatek cement bardzo negatywnie reaguje z drewnem - dodał Piotr Wierzbowski.
    POLICHROMIE
    Równocześnie trwają także prace wewnątrz kościoła. W prezbiterium usuwane są warstwy farb, pod którymi okazało się, że ukryte są polichromie. - Udało nam się tutaj dotrzeć do pierwotnych kolorów. Usuwamy wszystkie warstwy farby olejnej, aby drewno mogło zacząć oddychać. Pozostawiamy dwie ostatnie warstwy, ponieważ dopiero po ich odkryciu będziemy mogli stwierdzić i zdecydować, która z nich zostanie. Mamy nadzieję, że będzie to warstwa ta najstarsza, czyli najbardziej zabytkowa. Ale to wszystko zależy od tego, w jakim stanie się zachowała - powiedział Piotr Wierzbowski. Jego też zdaniem, wówczas parafia będzie mogła występować o dodatkowe pieniądze, a przede wszystkim o wpisanie polichromii do rejestru zabytków.
    Jak ustaliliśmy, z czasem malowidła w kościele zostaną odnowione i doprowadzone do takiego stanu, aby cieszyły oko okolicznych mieszkańców. - Te malowidła jak okażą się cenne, to będzie coś czym się będzie można pochwalić. To co widać na ścianach, to jeszcze nie jest warstwa docelowa. Tutaj gdzieniegdzie przebijają te rzeczy, które rzeczywiście mogą okazać się wartościowe. Na bocznych ścianach zachowały się bardzo wyraźnie malowidła zwane „zacheuszkami”. Powstały one zapewne w momencie wyświęcania kościoła. Na ich podstawie będzie można odtworzyć pewne elementy. Prace cały czas trwają. Czeka na nas jeszcze sporo pracy - dodał Piotr Wierzbowski.
    Natomiast proboszcz wylatowskiej parafii ks. Krzysztof Tarbicki uważa, że fakt odkrycia polichromii jest rzeczą wspaniałą, ale nie oznacza to jeszcze, że są one wielkim znaleziskiem.  - Jeszcze nie wiadomo, czy są cenne. Oceni to konserwator wojewódzki z Torunia. Jak się okaże, że jest to pospolite malowidło, wówczas może nie być na odnowienie dofinansowania. Prace cały czas trwają, być może coś się jeszcze pojawi i wówczas okażą się cenne, co nie ukrywam, byłoby szansą ich przywrócenia - powiedział ks. proboszcz. Ponadto ks. Krzysztof dodał, że fakt taki zgłasza się do konserwatora. Jeżeli on stwierdzi, że znalezisko nadaje się do wpisania do rejestru zabytków, wówczas uruchamia się wszelkie procedury i można się starać o dofinansowanie na ratowanie polichromii. - Na razie jest to jeszcze etap poszukiwań i musimy poczekać - powiedział ks. Tarbicki.
    DAWNY OŁTARZ
    Podczas prac w kościele konserwatorzy znaleźli również ślady po dawnym ołtarzu  - Była tutaj podwójna mensa. Pierwotnie ten ołtarz musiał być inny, wskazuje na to jego kształt oraz różnica w wysokości. Ten ołtarz, który jest teraz, pochodzi z późniejszego okresu. Po zapiskach, które posiadamy, nie jesteśmy w stanie określić, kiedy mogła się odbywać przebudowa ołtarza.    

Reklama

    Prawdopodobnie mogło to być tak, że kiedyś ten ołtarz był bardzo mały, mniej okazały. Z czasem ludność stwierdziła, iż kościół się powiększa, a ludność jest coraz bogatsza. Mogli wówczas postanowić, że wystawią większy ołtarz - powiedział Piotr Wierzbowski.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 966 (33/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości