Markowice
Pożegnanie ojca Dońca
- Miała to być Eucharystia odpustowa upiększona grą i śpiewem zespołu Przemienienie, stała się jednak Eucharystią pożegnalną. Jednak stało się to, o czym mówiono już od końca czerwca – mówił do wiernych ojciec Aleksander Doniec, którego pożegnanie odbyło się podczas uroczystej sumy odpustowej odprawionej 15 sierpnia.
O planach odejścia proboszcza z markowickiej parafii mówiono już w
czerwcu, kiedy to w Kościele katolickim przydzielane są dekrety
arcybiskupie. Wówczas Rada Parafialna, właściciele firmy Sanplast -
głównego sponsora prac remontowych na terenie sanktuarium oraz liczni
parafianie chcąc zatrzymać długoletniego proboszcza w Markowicach
wystosowali prośbę do Arcybiskupa Henryka Muszyńskiego o zmianę jego
decyzji. Jak się później okazało w związku z tym, że ojciec Aleksander
Doniec oprócz bycia proboszczem jest przede wszystkim zakonnikiem -
oblatem, decydujący głos miał w tej sprawie przełożony zakonu
Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, czyli prowincjał i to on podjął
ostateczną decyzję o przeniesieniu ojca Dońca do innej parafii.
Jak zdołaliśmy ustalić, w sprawie dekretu odwołującego ojca Aleksandra
Dońca z probostwa w Markowicach nieustannie słane były prośby o zmianę
decyzji. W Internecie 12 lipca pojawiła się także petycja podpisana
przez 538 osób o pozostawienie proboszcza Aleksandra Dońca w
dotychczasowej parafii. Jak się okazało i takie działania nie
przyniosły oczekiwanego rezultatu.
Z informacji uzyskanej od ojca Dońca, ks. arcybiskup Muszyński próbował
rozmawiać z ojcem prowincjałem, aby ten zmienił decyzję, jednak bez
rezultatu.
W sobotę 15 sierpnia w Uroczystość Wniebowzięcia NMP podczas uroczystej
sumy odpustowej ojca Aleksandra ze łzami w oczach żegnały delegacje
grup działających przy parafii, członkowie Rady Parafialnej oraz
Ekonomicznej, dzieci z markowickiego przedszkola, parafianie,
pielgrzymi oraz sympatycy markowickiego sanktuarium, którzy na
niedzielne msze św. przybywali z Inowrocławia oraz okolicznych
miejscowości. Najbardziej wzruszającym był moment pożegnania ojca Dońca
przez członków Rady Parafialnej, którzy wręczyli proboszczowi 19 róż,
gdzie jedna róża była odpowiednikiem jednego roku probostwa w
Markowicach. Słowa wypowiedziane przez członka Rady Parafialnej
Kazimierza Halaka doprowadziły do płaczu niejedną osobę obecną na
pożegnalnej Eucharystii.
Po przyjęciu wszystkich życzeń ojciec Aleksander Doniec zwrócił się do
zgromadzonych w seminaryjnych ogrodach: - Trudno jest odchodzić, kiedy
dzieło jest nieskończone. Dziękuję za wszystkie słowa uznania,
wdzięczności i sympatii parafian, tych walczących i zbierających
podpisy od wszystkich sympatyków z poza parafii. Przez 9 lat uczył mnie
ojciec Kazimierz, mój poprzednik szacunku dla drugiego człowieka. Mówił
mi „Pamiętaj Olek, jak przychodzą ze sprawą to trzeba załatwić. Nie
pytaj, z jakiej parafii, nie pytaj, czy mają ślub, nie pytaj, jakie
mają grzechy, ale sprawa musi być załatwiona”. I ten jego testament,
który mi powierzył wypełniałem. Dlatego słuchałem ludzi nie zamykając
się w zakrystii, czy w kościele i nie czekałem, ale wychodziłem do
człowieka i pochylałem się nad człowiekiem. Bo jestem przekonany, że
Kościół w swoich strukturach i dotychczasowych wzorach musi się
zmienić. Musi szukać człowieka w inny sposób. Wychodząc do niego,
pochylając się nad nim. Wysłuchać jego potrzeb. Każda prośba człowieka
płonie z serca, dlatego nie można lekceważyć, nie można omijać dialogu.
Trzeba być dla człowieka, tym bardziej, jeśli jest się kapłanem, wtedy
ma się satysfakcję, że człowiek żyje dla Boga, bo pomaga żyć innym. –
mówił ojciec Doniec żegnając się z wiernymi.
Na miejsce ojca Aleksandra Dońca do Markowic pełnić posługę
proboszczowską przybył ojciec Lucjan Osiecki, dotychczasowy proboszcz
parafii pw. św. Jakuba Apostoła w Obrze, który pełnił tam swoją posługę
przez 11 lat. Na uwagę zasługuje fakt, że ojciec Lucjan pracował już w
Markowicach, bowiem właśnie ta parafia była jego pierwszą placówką po
uzyskanych święceniach w1989 roku. Tutaj też przez rok był wychowawcą w
Niższym Seminarium Duchow¬nym. Po pięcioletniej przerwie spowodowanej
wyjazdem na studia w 1995 roku powrócił do Markowic, gdzie pracował do
1998 roku.
Zdjęcia z uroczystości w naszej galerii. Więcej na ten temat w papierowym wydaniu Pałuk 20 sierpnia.
Magdalena Lachowicz, 19 VIII 2009
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze