Reklama

Próg za wysoki

Mogilno, Rynek 10
     Próg za wysoki
     To brzmi wręcz niewiarygodnie. Ale niepełnosprawna Irena Przybylska w tym roku jeszcze nie wychodziła na podwórko kamienicy, w której mieszka.

Dla niepełnosprawnej Ireny Przybylskiej ten próg jest barierą nie do pokonania. Bez pomocy drugiej osoby jest skazana na siedzenie w domu.
           fot. Paweł Lachowicz

    Irena Przybylska jest osobą niepełnosprawną. Od 2000 r. choruje na reumatoidalne zapalenie stawów. Choroba, aby nie postępowała zbyt szybko, wymaga specjalnych warunków. Przede wszystkim w miejscu, w którym przebywa, powinno być sucho i ciepło. Pani Irena już jako 3,5-roczne dziecko miała wypadek i straciła część dłoni, co dzisiaj utrudnia jej poruszanie się. Posiada określony znaczny stopień niepełnosprawności i przyznaną pierwszą grupę inwalidzką.
    Zanim zachorowała, pracowała w Inowrocławiu w PKS, później w PUP w Mogilnie, a krótko przed chorobą na poczcie.
    PRZEPROWADZKA
    Do 2008 r. mieszkała na pierwszym piętrze w kamienicy przy ul. Hallera. Mieszkanie, jak dla niej samej, było znacznie za duże, gdyż miało blisko 80 m2. Ponadto wielkim utrudnieniem dla niej - ze względu na brak centralnego ogrzewania - była konieczność palenia w piecach. Nie była też w stanie tego mieszkania utrzymać finansowo. W związku z tym poczyniła starania o przyznanie jej mniejszego lokalu z zasobów komunalnych. Skutecznie w pozyskaniu nowego lokum pomagała jej przyznana przez M-GOPS w owym czasie opiekunka środowiskowa.
    W nowym mieszkaniu przy Rynku 10 zamieszkała 22 marca 2008 r. - Można by powiedzieć, że zgodę na mieszkanie podpisałam w ciemno, ponieważ ze względu na stan zdrowia nie mogłam go wcześniej zobaczyć. Opierałam się tylko na relacji i zapewnieniach ówczesnej opiekunki - opowiada naszemu reporterowi pani Irena. Z jej relacji wynika, że gdy po raz pierwszy zobaczyła mieszkanie, bardzo się rozczarowała. Mimo wszystko mieszkanie przyjęła. - Jak to mieszkanie remontowali, ówczesna moja opiekunka mówiła, że wszystko nadzoruje. I ja przyjęłam to mieszkanie, ponieważ w tamtym, jak mieszkałam, to siedziałam na tzw. walizkach - mówi Irena Przybylska.
    BARIERY
    Mieszkanie, które przygotowano dla Ireny Przybylskiej, jest niewielkie, ma zaledwie 22,2 m2. Składa się z dwóch malutkich pokoi, kuchni i łazienki. Jak na osobę samotną, zdawałoby się, że mieszkanie jest w sam raz. Jednak okazuje się, że nie dla osoby niepełnosprawnej i to poruszającej się na wózku inwalidzkim. Mieszkanie ze względu na istniejące w nim bariery architektoniczne nie jest przystosowane do zamieszkiwania w nim osoby niepełnosprawnej, a tym bardziej samotnej. Próg do mieszkania jest bardzo wysoki, do tego brodzik w łazience jest tak skonstruowany, że aby do niego wejść, trzeba wysoko podnieść nogi, co w przypadku pani Ireny jest całkowicie niemożliwe. - Do tego wszystkiego wilgoć i nieszczelne okna - mówi Irena Przybylska.
    GRZEJNIKI
    Twierdzi, że po 2 latach mieszkania w lokalu, ma tego pomału dość. Aby zapewnić ciepło w mieszkaniu - jak mówi pani Irena - administrator lokalu, którym są Mogileńskie Domy, zobowiązał się do obniżenia lokalizacji grzejników. Na dzień dzisiejszy obniżono grzejniki tylko w kuchni. Pozostałe grzejniki miały być obniżone tuż po sezonie grzewczym, czyli w kwietniu lub maju, ale tego pani Irena się jeszcze nie doczekała. - Pan Sala z Mogileńskich Domów podczas obniżania tamtych grzejników powiedział mi, że jak tylko sezon grzewczy się skończy, to obniżą również grzejnik w pokoju. Teraz są wakacje i jak dzwoniłam w lipcu powiedziano mi, że pan Sala jest na urlopie. Zadzwoniłam 1 sierpnia i usłyszałam, że teraz nie, bo mają dużo pracy, że dachy ciekną i na pewno nie zrobią mi teraz, a dopiero we wrześniu i mam się przypominać - skarży się Irena Przybylska.

Poruszanie się wózkiem inwalidzkim na tym wąskim  korytarzu jest praktycznie niemożliwe
           fot. Paweł Lachowicz

    Ponadto naszą rozmówczynię przerażają kolosalne sumy, jakie musi dopłacać do centralnego ogrzewania. Jak sama mówi, kiedy odbierała mieszkanie i wiedziała, że jest w nim c.o., była bardzo zadowolona. Pierwszą zimę przeżyła. Niestety długo to nie trwało, właściwie do momentu, kiedy po pierwszej zimie otrzymała rachunki. - W tym roku było zimno i za tym idą większe opłaty. Za ogrzewanie płacę kolosalne sumy. Po rozliczeniu w ubiegłym roku miałam niedopłaty 219 zł. W tym roku sytuacja się powtarza i znowu rachunek, tym razem na 297 zł. A w mieszkaniu i tak jest zimno. Tu jest tak zimno, że podczas upałów w tym roku znajoma przychodziła do mnie się ochłodzić. Całe lato w skarpetkach w domu siedzę. Tutaj jest beton i gumolit, to co tutaj ma grzać. I jak mi nogi mają wyzdrowieć, jak do tego potrzeba ciepłego mieszkania - tłumaczy pani Irena.
    PRÓG I BRODZIK
    Dodatkowym problem dla niej jest brak możliwości wprowadzenia do mieszkania wózka inwalidzkiego. - Stoi on w kantorku na końcu korytarza, ponieważ do mieszkania nie sposób nim wjechać. A pójść po niego o własnych siłach również nie sposób - dodaje pani Irena.
    Choroba u naszej czytelniczki stopniowo postępuje. Obecnie bez podpierania nie może się poruszać. Wyjście na powietrze graniczy z cudem, gdyż bez opieki drugiej osoby nie jest w stanie nic zrobić. - Władza w nogach jest coraz gorsza. Z domu nie wychodzę, bo potrzebna jest do tego druga osoba, która by przyprowadziła wózek, posadziła mnie na nim i wówczas z domu bym wyjechała - mówi pani Irena.
    Jej zdaniem problemem jest także podwórko, które aby przejść, trzeba pokonać około 200 m pod górkę.

Reklama

    - Sąsiad również jeździ na wózku, ale mieszka z synem i on go zawiezie pod górę. Skoro mam wózek, to chciałabym z niego móc korzystać. Do brodzika w łazience sama nie wejdę. Przez ten czas co tutaj mieszkam, raz się tylko w nim kąpałam. Ale pomogła mi wówczas opiekunka - dodaje pani Irena.
Sama załatwiła w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie, aby podwyższyli jej podłogę i wyrównali do progu. Niestety i na to musi poczekać, ponieważ PCPR nie ma na razie na to funduszy. - Ale pan Padoł się sprzeciwia. Tłumaczy, że muszą być warunki unijne i jak podwyższą podłogę, to wówczas będą za niskie futryny. A skoro warunki unijne nie pozwalają na podwyższenie, to czy są jakieś warunki, nawet unijne, które dopuszczają, aby osoba niepełnosprawna mogła mieszkać w takich warunkach. Aby osoba, która nie może chodzić, tyle przeszkód miała. I z progiem, i z brodzikiem, to jest bariera architektoniczna. Tutaj ani na podwórko wyjść, ani wyjrzeć przez okno, bo w koło same ściany i żywego ducha - opowiada z płaczem pani Irena.
    Płacząc mówi także, iż cieszyłaby się tylko z tego, jakby otrzymała inne mieszkanie. - Mógłby to być jeden pokój z kuchnią, z którego mogłabym sama bez niczyjej pomocy na wózku wyjechać na podwórko czy nawet do miasta. Jeszcze w tym roku nie byłam na podwórku - mówi rozgoryczona.

Przez ponad 2 lata w tym brodziku pani Irena kąpała się tylko raz. Barierą jest jego wysokość. Przy jej chorobie nóg nie jest w stanie podnieść ich tak wysoko, żeby samemu wejść do brodzika.
          fot. Paweł Lachowicz

    RODZINA, OPIEKUNKA
    Pani Irena jest samotna, z mężem są w separacji. Otrzymuje od męża alimenty w wysokości 450 zł i to jest wszystko co ma. Na opłaty za mieszkanie otrzymuje dodatek mieszkaniowy. Jednak kiedy pojawiają się dopłaty i trzeba za nie samemu płacić, wówczas prosi o rozłożenie na raty. Jak mówi, największym dla niej problemem jest to, że mieszka sama.
    - Mam syna, ale dzisiaj jest trudno o pracę, więc pracuje w Anglii. Jest żonaty i mają dwójkę dzieci. Synowa odwiedza mnie kilka razy w tygodniu, a ma obowiązki, bo dzieci jeszcze małe, więc nie jest w stanie mi pomóc z wyjściem z domu. Boję się, że jakby mi się coś stało, nikogo koło mnie nie będzie. Synowa by mnie zabrała, ale mieszka z nimi mój mąż, bo się razem z nimi wyprowadził, więc jest to niemożliwe - opowiada pani Irena.
    Obecnie pani Irena ma nową opiekunkę, jest nią Małgorzata Zakan. W ramach swoich obowiązków przychodzi do swojej podopiecznej 3 razy w tygodniu, na 2 godziny dziennie. Dzięki niej pani Irena ma załatwione obiady z opieki społecznej. Opiekunka sprząta w mieszkaniu i robi zakupy.
    PROGU NIE PRZESKOCZY
    Irena Przybylska dodaje: - Jak będzie pan rozmawiał z panem Padołem, to na pewno będzie na mnie narzekał. Jak przychodziłam tutaj, zapytał mnie się tylko, czy tamto mieszkanie mam suche i czy za to będę w stanie płacić. Tylko to go interesowało. Jak mieszkałam na Hallera, płaciłam za mieszkanie 400 zł i jeszcze do tego piece kaflowe, więc nie było mnie stać. Ale zadłużenie jakie miałam spłaciłam. Tutaj nie zalegam z niczym, wszystkie rachunki mam na bieżąco opłacone. Powiedział mi jeszcze, że wózek mogę zostawiać za drzwiami, a jakby nawet miejsce tam było, to nie sposób w tak ciasnym korytarzu poruszać się niepełnosprawnemu - mówi pani Irena.
    Zdaniem dyrektora Mogileńskich Domów Jerzego Padoła, Irena Przybylska to mieszkanie przy Rynku 10 przyjęła i z tego co Jerzy Padoł pamięta, oglądała je wcześniej i zapewniała go, że z progiem sobie poradzi. Zdaniem dyrektora Padoła, przed wprowadzeniem się do mieszkania Ireny Przybylskiej pracownicy Mogileńskich Domów przy monitorowaniu M-GOPS przeprowadzili wszelkie pomiary odnośnie korzystania w mieszkaniu z wózka inwalidzkiego. - Wszystko było pod kontrolą. Lokal był remontowany specjalnie dla tej pani. Grzejniki są poprzerabiane, został jeszcze tylko jeden. Może rzeczywiście z czasem okazało się, że z progiem jest tej pani ciężko sobie poradzić. I tu rzeczywiście, jeżeli chciałaby być niezależna, to sama wózkiem wyjechać nie da rady - mówi Jerzy Padoł.
    Dyrektor Padoł dodaje, że Irena Przybylska nie zgłaszała mu tego problemu. - O problemie tej pani słyszę pierwszy raz od pana. Jak tylko ta pani ma jakiś problem, my się tam zjawiamy i czego sobie życzy, ma zrobione. Był problem krat, to je przerobiliśmy w ten sposób, aby mogła sobie je otwierać - mówi Jerzy Padoł.
    NIECH PISZE O ZAMIANĘ
    Mówi, że skoro mieszkanie Irenie Przybylskiej nie odpowiada, może napisać wniosek. - Z chwilą, kiedy pojawi się lokal, który by jej odpowiadał - nie widzę problemu. Proponuję również, aby pani Przybylska złożyła wniosek na zamianę mieszkania. Może znajdzie się ktoś, kto będzie chciał się zamienić - mówi dyrektor Mogileńskich Domów.
    Jeśli chodzi o podwórko, to zdaniem Jerzego Padoła teren na nim na wniosek pana Świetnickiego został utwardzony. - Można śmiało się po nim na wózku poruszać - dodał Jerzy Padoł.

Reklama

Paweł Lachowicz 
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 966 (33/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości