Reklama

Prywatyzacja niepokoi producentów i załogę

Krochmalnia Trzemeszno: Minister skarbu chce po raz drugi przeprowadzić proces prywatyzacji
     Prywatyzacja niepokoi producentów i załogę
     Na jakich zasadach może dojść do prywatyzacji PPZ Trzemeszno - gdy zgodnie z pierwszym przetargiem prywatyzacyjnym z 2002 r. i wyrokiem sądowym z 2005 r. - Minister Skarbu Państwa jest zobowiązany do sprzedaży 59% akcji tego zakładu na rzecz Lubelskiej Korporacji Finansowej sp. z o.o. i Krzysztofa Borkowskiego? Nie wiadomo. Spółka Plantatorsko-Pracownicza skupiająca około 1.000 rolników i 70% załogi zebrała jednak 6 mln zł i rozważa wzięcie udziału w prywatyzacji.

 

W związku z planami prywatyzacji, niewiadoma jest przyszłość trzemeszeńskiej krochmalni fot. Roman Wolek

     NIEUDANY PRZETARG
     To druga już próba prywatyzacji Przedsiębiorstwa Przemysłu Ziemniaczanego Trzemeszno. Do pierwszych działań w tej sprawie doszło 7 lat temu. W lutym 2002 r. nieistniejąca już Agencja Prywatyzacji opublikowała zaproszenie do przetargu, którego przedmiotem było zbycie pakietu 59% udziałów PPZ Trzemeszno sp. z o.o. Do przetargu zgłosiły się tylko dwa podmioty, z czego jeden nie spełniał wymaganych kryteriów, więc nie mógł wziąć udziału w przetargu. Na początku marca 2002 r. przetarg został rozstrzygnięty. Zwycięzcą została Lubelska Korporacja Finansowa sp. z o.o. wspólnie z Krzysztofem Borkowskim. 29 marca 2002 r. miała zostać zawarta umowa sprzedaży 59% akcji Krochmalni na rzecz tego podmiotu. Jednak w tym czasie Agencja Prywatyzacji została zlikwidowana.
     Dokumentacja związana z tą sprawą przekazana została do Departamentu Prywatyzacji w Ministerstwie Skarbu Państwa. Po jej analizie w ministerstwie uznano, iż lepsze warunki sprzedaży udziałów PPZ Trzemeszno można byłoby uzyskać, gdyby prywatyzacja została przeprowadzona w trybie rokowań a nie tak jak to się odbyło w trybie przetargu. Dlatego też do zawarcia umowy sprzedaży nie doszło. Minister Skarbu Państwa wystąpił do inwestora, który został zwycięzcą przetargu z propozycją zawarcia porozumienia o odstąpieniu od zawarcia umowy sprzedaży udziałów. Inwestor nie był jednak zainteresowany takim rozwiązaniem, więc sprawa trafiła do sądu.
     ODDAĆ UDZIAŁY
     Zwycięzca przetargu wystąpił do sądu ze skargą przeciwko ministrowi oraz z żądaniem zawarcia umowy sprzedaży udziałów przedsiębiorstwa na warunkach, które określone zostały w zaproszeniu do przetargu. Ministerstwo Skarbu Państwa dowodziło przed sądem, że tak naprawdę to nigdy nie doszło do sprzedaży udziałów w trzemeszeńskiej krochmalni, gdyż zgodnie z przepisami dotyczącymi przetargów wymagane było sporządzenie aktu notarialnego, przenoszącego np. własność nieruchomości oraz, iż formę pisemną wymagało także samo zbycie udziałów. Według ministerstwa niedopełnienie tych warunków powodowało, że w każdej chwili można było zrezygnować z zawarcia umowy. Ministerstwo przedstawiło także dowody, iż w ogłoszeniu o zaproszeniu do przetargu znajdowała się klauzula, która miała pozwalać zbywającemu w każdej chwili odstąpić od całej procedury. Jednak w kwietniu 2005 r. sąd wydał wyrok, w którym nakazał Ministrowi Skarbu Państwa zawarcie transakcji z Lubelską Korporacją Finansową sp. z o.o. dotyczącą sprzedaży 59% udziałów spółki. Na nic nie zdały się kolejne odwołania i wyrok został utrzymany w mocy.

Reklama
Piotr Grylewicz, reprezentant pracowniczej „Solidarności” w firmie, nie chce - podobnie jak większość pracowników - prywatyzacji krochmalni i boi się o przyszłość miejsc pracy, które dziś są bezpieczne fot. Roman Wolek

     ZAKŁAD DLA GRACZA GIEŁDOWEGO
     W momencie rozstrzygnięcia przetargu na korzyść Lubelskiej Korporacji Finansowej jej głównym udziałowcem był Józef Hubert Gierowski. To niezwykle barwna postać polskiego biznesu. W latach 1999-2001 zajmował on miejsca od 38. do 41. na liście najbogatszych Polaków według tygodnika Wprost. Józef Hubert Gierowski jest z zawodu architektem, synem znanego malarza abstrakcjonisty Stefana Gierowskiego. W 1979 r. wyjechał z Polski i zamieszkał w Paryżu. Jego pierwsze kroki w biznesie to handel dziełami sztuki oraz projektowanie. Swoją działalność prowadził m.in. w: USA, Japonii, Francji i krajach Ameryki Łacińskiej. Zarobione w ten sposób pieniądze zaczął inwestować na początku lat 90. w powstającą warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. Dorobił się majątku na inwestycjach w Vistulę, Universalu i Banku Śląskim. Później stosował na giełdzie taką taktykę, iż kupował akcje spółek o rozproszonym akcjonariacie, a gdy uzyskał w tej spółce pozycję dominującą, sprzedawał akcje inwestorom strategicznym. Był znaczącym akcjonariuszem m.in. w Animeksie, Boryszewie, Ekodrobie i PEPEES. Inwestował także w nieruchomości. M.in. próbował kupić słynny Tor Wyścigów Konnych Służewiec. Prowadząc swoje interesy współpracował z Krzysztofem Borkowskim, czyli osobą, która wspólnie z Lubelską Korporacją Finansową nabyła udziały trzemeszeńskiej krochmalni. Krzysztof Borkowski do dziś jest wiceprezesem zarządu Lubelskiej Korporacji Finansowej.
Józef Gierowski w 2004 r. pozbył się udziałów LKF na rzecz firmy Adwersting Business Consulting sp. z.o.o., która później zmieniła nazwę na Mazowiecką Korporację Finansową.
WZRÓSŁ KAPITAŁ
     Czy i w jaki sposób zostanie wykonany wyrok sądu dotyczący przekazania 59% udziałów dla Lubelskiej Korporacji Finansowej i Krzysztofa Borkowskiego, w tej chwili trudno powiedzieć. Sytuację komplikuje fakt, że w międzyczasie znacznie został podniesiony kapitał krochmalni. W momencie przetargu wartość firmy wynosiła niecałe 10 mln zł. Obecnie kapitał PPZ wynosi około 30 mln zł, a więc wzrósł trzykrotnie. Tym samym 59% udziałów firmy jest dziś warte znacznie więcej. Zwycięzca przetargu z 2002 r. nadal domaga się jednak 59% udziałów. Według Ministerstwa Skarbu Państwa, w związku z podniesieniem kapitału firmy Lubelska Korporacja Finansowa może się domagać co najwyżej 18% udziałów.
     ZŁY CZAS NA PRYWATYZACJĘ
     Nieuregulowanie spraw związanych z poprzednim przetargiem to tylko jedna z przeszkód przy ewentualnej prywatyzacji PPZ Trzemeszno. Zaplanowany przez Ministerstwo Skarbu Państwa rok 2009 na prywatyzację zakładu wydaje się nie być zbyt korzystnym okresem na tego typu działania. Panujący na rynkach gospodarczych kryzys finansowy powoduje, że firmy mniej myślą teraz o inwestowaniu i są mniej skłonne do wydawania gotówki niż np. jeszcze rok temu. Dlatego też prywatyzacja krochmalni może przynieść mniejsze dochody do budżetu państwa niż się wcześniej spodziewano. Niezależnie od kryzysu finansowego pogorszyła się w ostatnim czasie sytuacja na rynku sprzedaży skrobi ziemniaczanej. Zakłady ziemniaczane z zachodniej Europy w związku z rozwojem produkcji skrobi w krajach azjatyckich utraciły tam swoje dotychczasowe rynki zbytu. Dlatego też zaczęły wkraczać na rynki byłego ZSRR, czyli tradycyjne rynki zbytu dla trzemeszeńskiego zakładu. Przyczyniło się to do spadku cen skrobi, a więc tym samym pogorszyło to kondycję finansową PPZ Trzemeszno.
     ODPOWIEDŹ MINISTERSTWA
     Do Ministerstwa Skarbu Państwa skierowaliśmy kilka pytań związanych z tym, że Przedsiębiorstwo Przemysłu Ziemniaczanego Trzemeszno znalazło się na liście planowanych projektów prywatyzacyjnych na lata 2008-2011 z podanym terminem prywatyzacji na 2009 rok. Pytaliśmy o to:
     - Czy dojdzie do prywatyzacji tego przedsiębiorstwa we wskazanym terminie?
- Na jakim etapie przebiega obecnie proces prywatyzacji tej firmy?
- Czy, i ewentualnie, na jakich zasadach może dojść do prywatyzacji PPZ Trzemeszno, w sytuacji, gdy zgodnie z wyrokiem sądowym Minister Skarbu Państwa jest zobowiązany do sprzedaży 59% akcji tego zakładu na rzecz Lubelskiej Korporacji Finansowej sp. z o.o. i Krzysztofa Borkowskiego?
Rzecznik MPS Maciej Wiewiór wyjaśnił nam: - 18 kwietnia 2005 r. zapadł prawomocny wyrok sądowy w sprawie z powództwa Lubelskiej Korporacji Finansowej sp. z o.o. i Krzysztofa Borkowskiego przeciwko Skarbowi Państwa. Minister Skarbu Państwa został zobowiązany do złożenia oświadczenia woli dotyczącego zbycia 113.280 udziałów Spółki stanowiących 59% kapitału zakładowego Spółki. W świetle podwyższenia kapitału, MSP wyraża gotowość do prowadzenia dalszych rozmów z Inwestorem: Konsorcjum Lubelskiej Korporacji Finansowej Sp. z o.o. i Krzysztofem Borkowskim, w celu wypracowania wspólnego stanowiska i zakończenia kwestii prywatyzacji spółki PPZ „Trzemeszno” Sp. z o.o. Jednak rozpoczęcie prywatyzacji w 2009 r., jest uzależnione od efektów tych rozmów z Inwestorem oraz ustaleń dotyczących warunków przeprowadzenia transakcji.
     GROMADZĄ ŚRODKI
     W ewentualnej prywatyzacji chce wziąć udział także Spółka Plantatorsko-Pracownicza. Skupia ona blisko tysiąc rolników dostarczających ziemniaki do zakładu w Trzemesznie oraz około 70 pracowników PPZ Trzemeszno, czyli 2/3 całej załogi. Gdy w 2002 r. odbywał się przetarg na udziały zakładu rolnicy i pracownicy dopiero zaczynali się organizować. Zostali jednak wprowadzeni w błąd. Początkowo Agencja Prywatyzacji informowała o tym, że prywatyzacja trzemeszeńskiego zakładu odbywać się będzie w drodze zaproszenia do rokowań. Później dość niespodziewanie ukazało się ogłoszenie o zaproszeniu do przetargu. W krótkim terminie konieczne było wpłacenie wadium w wysokości 0,5 mln zł. Takie warunki wykluczyły spółkę rolników i pracowników z możliwości wzięcia udziału w przetargu, który miał miejsce w 2002 r. Jednak niezrażeni tym niepowodzeniem członkowie spółki od lat gromadzą na koncie środki na wykup zakładu. Rolnicy przeznaczają na ten cel dopłaty do produkcji ziemniaków skrobiowych, a pracownicy wykupili udziały. W sumie udało się uzbierać obecnie około 6 mln zł. Rozważana jest możliwość wzięcia udziału w prywatyzacji wspólnie we współpracy z jednym z banków.
     Jak powiedział Pałukom Roman Lewandowski, prezes Spółki Plantatorsko-Pracowniczej, przedstawiciele spółki byli w lutym w Ministerstwie Skarbu Państwa na rozmowach w sprawie prywatyzacji. - Teraz piłka jest po stronie ministerstwa. Będziemy się przyglądać jak to ma być przeprowadzone, i na jakich warunkach moglibyśmy w tym uczestniczyć - mówi Roman Lewandowski.
     ZA DUŻO NIEWIADOMYCH
     Duża ilość niewiadomych dotyczących ewentualnej prywatyzacji zakładu niepokoi już rolników i pracowników. - To ciągnie się za długo. Ludzie tracą cierpliwość. Nie widać końca. Ważne jest to, że bez względu na tę sytuację firma ciągle się rozwija i podnosi swoją wartość. Gorzej byłoby, gdyby te działania prowadziły do degradacji firmy. Zaprzeczamy prawom nowoczesnej gospodarki, że tylko prywatny podmiot może przynosić zyski - mówi Andrzej Sosnowski, kierownik działu handlowego w PPZ Trzemeszno i wiceprezes Spółki Plantatorsko-Pracowniczej reprezentujący w spółce pracowników krochmalni.
     - Widać z lat poprzednich, że prywatyzacja jest rzeczą konieczną. Ale my bez prywatyzacji dobrze sobie radzimy. Z realiów rzeczywistości widać, że prywatyzacja do prowadzenia działalności nie jest nam niezbędnie konieczna - uważa Grzegorz Sobecki, prezes zarządu PPZ Trzemeszno. Do planów prywatyzacji zakładu z niepokojem podchodzą członkowie dwóch związków zawodowych działających na terenie zakładu. - Jesteśmy aktywni i trzymamy rękę na pulsie. Nie chcemy prywatyzacji zakładu. Chcemy, żeby było tak jak jest teraz, że załoga czuje się bezpieczna o miejsca pracy - mówi Pałukom Piotr Grylewicz, przewodniczący NSZZ Solidarność w PPZ Trzemeszno.
     - Cały czas jesteśmy przeciwni prywatyzacji. Ci co wygrali przetarg, to czują się jakby już kupili zakład, a my nie mamy nic do powiedzenia. Temu jesteśmy przeciwni. Wisimy gdzieś zawieszeni w powietrzu. Na dzień dzisiejszy to sami nie wiemy co robić. Pracownicy przystąpili do spółki, żeby ewentualnie wziąć udział w prywatyzacji - twierdzi Wiesława Siwa, przewodnicząca Niezależnego Związku Zawodowego Pracowników PPZ Trzemeszno.

Roman Wolek
Pałuki nr 895 (14/2009)

Reklama

 

 

 

Inne teksty na ten temat:

Krochmalnia sprzedana

Krochmalnia w przededniu wielkich zmian

Widmo protestów w krochmalni

Krochmalnia bliska prywatyzacji

Chcą zmieszać cukier ze skrobią

Kampania będzie dobra

Krochmalnia uratowana

Będą protestować przed ministerstwem

Jest oferta kupna krochmalni

Promyk nadziei dla krochmalni

Apelują do ministerstwa w sprawie krochmalni

Prywatyzacja krochmalni na razie zbyt ryzykowna

Dobry rok dla krochmalni i plantatorów

Krochmalnia chce, by gmina poręczyła kredyt

Reklama

Prywatyzacja niepokoi producentów i załogę

Zakład wyprodukuje 80 procent limitu skrobi

Powiększyli kapitał

Nowa linia wymycia i rafinacji skrobi

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości