Mogilno, gruźlica, dziecko, zerówka, przedszkole, sanepid
Przypadek gruźlicy u dziecka w zerówce
Kontakt z dzieckiem chorym na gruźlicę miało 18 dzieci z Przedszkola nr 2. Szef sanepidu Urszula Piwek-Brejecka oraz lekarz pediatra Elżbieta Tomczak-Szmygiel uspokajają: - Sytuacja, jeśli chodzi o gruźlicę, jest bezpieczna.
W poniedziałek 9 lutego otrzymaliśmy informację o przypadku zachorowania na gruźlicę dziecka uczęszczającej do zerówki Przedszkola nr 2 w Mogilnie. Według informacji naszego reportera, chorzy są również rodzice i babcia dziecka.
Kontakt z dzieckiem chorym na gruźlicę miało w sumie 18 dzieci. W tej sprawie - na jej prośbę - spotkaliśmy się z jedną z matek, której dziecko miało styczność z chorym przedszkolakiem. O sprawie rodzice z grupy przedszkolnej dowiedzieli się zaraz na początku grudnia, a powiedziała o tym rodzicom wychowawczyni przedszkolaków, która była do tego zobowiązana. O sytuacji sanepid poinformowały również dyrektor Przedszkola nr 2 Małgorzata Nowaczyk oraz dyrektor SP 2 w Mogilnie Aleksandra Zielińska-Duda, w której to szkole, przedszkole wynajmuje salę dla zerówki.
W styczniu Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mogilnie wysłał pisma do wszystkich rodzin mających styczność z chorym dzieckiem, w którym poinformował, że ze względu na kontakt z osobą dotkniętą czynną gruźlicą powinni się niezwłocznie udać na badania do swojego lekarza rodzinnego. Jeszcze przed wysłaniem pism do rodziców, sanepid dzwonił do rodzin w celu dopytania w tej sprawie.
Inspektor Urszula Piwek-Brejecka z mogileńskiego sanepidu, powiedziała reporterowi, że chore dziecko jest aktualnie na etapie diagnostyki. Mówiła również, że sprawy wszystkich dzieci, które miały kontaktem są pilotowane, lekarz prowadzi profilaktykę każdego z nich i będą również dostawać dodatkowo leki, które mają zapobiegać rozwinięciu się choroby.
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Mogilnie zareagował więc tak, jak powinno się reagować w tego typu sytuacji. Rodzice mają pretensje tylko o to, że stało się to ich zdaniem za późno, gdyż sanepid zaczął działać dopiero po miesiącu.
Jedna z matek dziecka, które miało kontakt z chorym na gruźlicę mówi nam także, że badanie lekarza pulmonologa powinien zorganizować mogileński sanepid, a nie powinni tego robić rodzice i jeździć do lekarza płacąc z własnej kieszeni. Takie odgórne zalecenie dla sanepidu jednak nie obowiązuje.
Według jednej z matek dziecka, problem był także ze zdobyciem skierowania na rentgen płuc, które wymagał lekarz pulmonolog. Zgłaszało ten problem kilku rodziców. Lekarz pediatra Elżbieta Tomczak-Szmygiel miała części rodzicom wydać od razu skierowania, a reszcie powiedziała, że o zgodę na wypisanie skierowania musi zapytać kierownika przychodni Rodzina Jacka Zielezińskiego.
W ciągu dwóch dni skierowania były jednak do odbioru w przychodni. Jak mówił właściciel przychodni Jacek Zieleziński, tak wiele wypisanych od razu skierowań na rentgen płuc musiał po prostu sprawdzić w przepisach NFZ i trzeba było ustalić procedury w tej sprawie.
Elżbieta Tomczak-Szmygiel zwraca uwagę, że gruźlica jest specyficzną chorobą, ale jej zdaniem to, że osłuchała dzieci w zupełności by wystarczyło. Jeżeli nie było słychać żadnych zmian w płucach, można było być spokojnym. Rodzice jednak nalegali.
Elżbieta Tomczak-Szmygiel mówi, że broniła się przed kierowaniem na zdjęcia rentgenowskie, bo tak małym dzieciom bardzo szkodzą. Dodała również: - Wszystko rozbija się o kasę. Chodziło o limity jakie przychodnie mają od NFZ na skierowania na te badania.
Jacek Zieleziński jest zbulwersowany zachowaniem rodziców, że ci zamiast na spokojnie wyjaśnić sytuację, to gdy coś nie pasuje - zwracają się od razu do mediów.
Uspokajają za to wszystkich inspektor Urszula Piwek-Brejecka oraz Elżbieta Tomczak-Szmygiel. - Sytuacja jeśli chodzi o gruźlicę jest bezpieczna - mówi pani inspektor, również dlatego, że przypadki zachorowań na gruźlicę zdarzają się bardzo rzadko. Elżbieta Tomczak-Szmygiel zwraca uwagę, że codziennie możemy przecież być narażeni na kontakt z osobą chorą na gruźlicę i wcale możemy o tym nie wiedzieć. Dodatkowo gruźlica nie wyklucza osoby, która zachoruje z życia publicznego. Musi ona po prostu podjąć leczenie.
Zagrożenie, że mogły zarazić się również dzieci z SP 2 jest małe, ponieważ jak dowiedział się nasz reporter od dyrektor Przedszkola Małgorzaty Nowaczyk chore na gruźlicę dziecko nie korzystało ze szkolnej stołówki, a tam do zarażenia mogłoby dojść najszybciej.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1200 (6/2015)
Przejdź do forum.
Przedszkole nr 2 w Mogilnie
Wyjaśnienie do przypadku gruźlicy
W dzisiejszym numerze tygodnika Pałuki i Ziemia Mogileńska ukazał się artykuł pt. Przypadek gruźlicy w zerówce. Dotyczy on przypadku zachorowania na gruźlicę dziecka uczęszczającego do zerówki Przedszkola nr 2 w Mogilnie (przedszkole zlokalizowane jest w parku).
Dzieci z zerówki miały zajęcia w budynku Szkoły Podstawowej nr 2 w Mogilnie. Kontakt z dzieckiem chorym na gruźlicę miało w sumie 18 dzieci z Przedszkola nr 2. W artykule zamieściliśmy wypowiedzi m.in. dyrektor Przedszkola nr 2 Małgorzaty Nowaczyk, Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego Urszuli Piwek-Brejeckiej, lekarza pediatry Elżbieta Tomczak-Szmygiel, dyrektor SP 2 Aleksandry Zielińskiej-Duda.
Wszystkie informacje zawarte w artykule są prawdziwe i dotyczą Przedszkola nr 2 w Mogilnie. Do artykułu zakradł się jednak błąd, który zmienił numerację przedszkola. Zamiast Przedszkole nr 2 napisaliśmy Przedszkole nr 3.
Zainteresowanych przepraszam.
Marek Holak, 12 II 2015
Sprostowanie
W ubiegłym tygodniu w Pałukach i Ziemi Mogileńskiej ukazał się artykuł Przypadek gruźlicy u dziecka w zerówce. Dotyczył on sytuacji w Przedszkolu nr 2 w Mogilnie, a nie jak napisaliśmy, w Przedszkolu nr 3 w Mogilnie.
Zainteresowanych serdecznie przepraszam.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1201 (7/2015)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze