36.000 zł zaliczek z klubowej kasy Pogoni Mogilno
Przyrzeka, że rozliczył się do zera
Z całej kwoty pobranych zaliczek były prezes Michał Sieracki połowę (18.000 zł) oddał w gotówce, a na drugą połowę (18.000 zł) przedstawił rachunki i inne potwierdzenia wydatkowania pieniędzy. Pozostali członkowie poprzedniego zarządu mieli wiedzieć o zaliczkach. Nie oni jednak teraz się z tego tłumaczą.
Grzegorz Rusak (z lewej) kilka razy prosił Michała Sierackiego o konkretną odpowiedź, czy rozliczył się z 36.000 zł zaliczek. Przysłuchuje się Edward Abram.
Michał Sieracki dosłownie w ostatniej chwili urzędowania oddał gotówką około 18.000 zł do kasy klubu. Mówi, że trzymał te pieniądze, bo chciał za to kupić stroje dla drużyn młodzieżowych. fot. Magdalena Lachowicz Sprawa pobranych przez prezesa Pogoni Michała Sierackiego 36.000 zł zaliczek była jednym z punktów zapalnych walnego zebrania klubu 6 lutego. Na dzień kontroli 17 grudnia 2008 r. zaliczki w tej kwocie pobrane przez prezesa w 2007 r. i w 2008 r. nie były rozliczone.
6 lutego przewodniczący Jan Kasprzyk mówił: - Z informacji, jakie uzyskała komisja rewizyjna w dniu walnego zebrania od Zdzisławy Kąkolewskiej, prawdopodobnie w tym dniu kwota zaliczek została uregulowana. Myślę, że prezes sam nam to wyjaśni.
Michał Sieracki poinformował, że na dzień 31 grudnia 2008 r. jego dług wynosił 20.667,23 zł. - Na dzień dzisiejszy rozliczyłem się z klubem do zera - zapewniał. Jan Kasprzyk dochodził: - Skąd w takim razie wzięła się kwota 36.000 zł przedstawiona przez komisję rewizyjną, a kwota 20.667,23 zł przedstawiona przez prezesa? Jak wyjaśniał prezes Sieracki, 21 grudnia 2008 r., czyli 4 dni po przygotowaniu protokołu z kontroli, wpłacił do kasy klubowej 15.013 zł.
Członek klubu Grzegorz Rusak nie dowierzał do końca wyjaśnieniom Michała Sierackiego. Pytał: - Ja chciałbym konkretnie usłyszeć od pana lub pani księgowej, czy prezes rozliczył się z zaliczek pobranych z klubu i jeżeli tak, to z kim się rozliczył. Chcę usłyszeć konkretną odpowiedź.
Odpowiedzi prezesa nie było, dlatego Grzegorz Rusak dalej drążył temat. Jeszcze raz zapytał: - Mam przed sobą naszą prasę „Pałuki", gdzie czytam, że klub ma jednego poważnego dłużnika (...) Pytam po raz kolejny, czy pan rozliczył się z tych pieniędzy. Bo wie pan, to nie jest jakaś tam bagatelna kwota.
Wtedy wszyscy zebrani na sali usłyszeli: - Tak, rozliczyłem się do zera. Teraz obawiam się, że z rachunków, których jeszcze nie otrzymałem, może być tak, że to klub będzie musiał mi coś zwrócić. Ale ja to daruję, ponieważ dla tego klubu pracowałem i życzę sobie, żeby każdy z członków klubu włożył tutaj tyle pieniędzy i serca, ile ja włożyłem.
- Pani księgowa to potwierdza? - pytał Grzegorz Rusak. - Tak potwierdzam - usłyszała cała sala z ust księgowej Zdzisławy Kąkolewskiej.
Wyjaśnienia Michała Sierackiego były bardzo ogólnikowe. Spytaliśmy go już po zebraniu walnym, czy to, że oddawał gotówkę, oznacza, że nie można traktować tych 36.000 zł jako zaliczki, tylko jako kredyt bądź pożyczkę bezprocentową. Kwotę, którą prezes mógł spokojnie obracać. Spytaliśmy prezesa, czy tak należy rozumieć sprawę.
Michał Sieracki powiedział, że 21 grudnia 2008 r. oddał rachunki i inne potwierdzenia wykorzystania z zaliczki na kwotę 15.013 zł. Jak mówi, pieniądze te zostały wydane na sprawy bieżące i regulowanie rachunków w klubie oraz na wydatki I drużyny seniorów w IV lidze.
Tuż przed walnym prezes uregulował resztę kwoty. Jednak na około 18.000 zł nie przedstawił rachunków ani innych potwierdzeń wydania pieniędzy, tylko zwrócił pieniądze do klubowej kasy. Spytaliśmy, dlaczego. Powiedział, że miał te pieniądze cały czas i zamierzał za nie kupić dla drużyn młodzieżowych komplety strojów piłkarskich. Miało to się jednak stać za jakiś czas. Sytuacja jednak rozwijała się tak szybko, iż postanowił zwrócić pieniądze w gotówce.
Spytaliśmy, czy pozostali członkowie poprzedniego zarządu (w tym nowy prezes Sławomir Woźniak) wiedzieli o tym, że pobrał w 2007 r. i w 2008 r. w postaci zaliczek 36.000 zł. - Ja im mówiłem, a czy oni przyjęli to do wiadomości? - pytanie Michał Sieracki pozostawił bez odpowiedzi. Zapytaliśmy także, czy czasami nie jest tak, że cały poprzedni zarząd wiedział o 36.000 zł zaliczki, a teraz prezes Sieracki jest kozłem ofiarnym i on jedyny odpowiada za całą sytuację. - Nie będę tego komentował - mówi Michał Sieracki. Dał nam do zrozumienia, że czuje się oszukany.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 877 (6/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze