Pies, który pogryzł Andżelikę w Dąbrówce, został umieszczony w osobnym kojcu MPGK i tam podlega obserwacji
fot. Joanna Świetnicka
Dąbrówka, Jeziora Wielkie
Psy atakowały nogi dziewczynek
7-letnia Andżelika i 8-letnia Paulina dzięki szybkiej reakcji rodziców nie doznały poważniejszych obrażeń, poza śladami psich zębów na nogach. W ich psychice pozostanie jednak uraz do psów na długo.
PIERWSZE POGRYZIENIE
Do pierwszego zdarzenia doszło około 14.00 w Dąbrówce (gm. Mogilno). 7-letnia Andżelika Sz. z Dąbrówki wspólnie z siostrą 10-letnią Agatą Sz. bawiła się na placu przed blokiem. Między blokami mieszkalnymi pojawił się też pies. Był to czarny kundel, który biegał luzem. Jak powiedział nam tata dziewczynek Jacek Sz., ten pies błąkał się po wsi już od kilku dni. - Mnóstwo osób go widziało, ale nikt nie wiedział czyj to pies. Zachowywał się spokojnie, więc nikomu nie przeszkadzał - usłyszeliśmy.
Ojciec dziewczynek obserwował bawiące się córki przez okno z mieszkania u swojej teściowej. W pewnym momencie pies rzucił się na młodszą z sióstr 7-letnią Andżelikę. - Dokładnie nie wiadomo co spowodowało, że kundel podbiegł do dziewczynki i zaczął ją kąsać po nogach - mówi rzecznik prasowy asp. Tomasz Rybczyński z KPP w Mogilnie.
Reakcja Jacka Sz. była błyskawiczna. Opowiada reporterowi Pałuk: - Ten pies już od jakiegoś czasu biegał po Dąbrówce. Szczekał na dzieci, ale nie był agresywny. W pewnym momencie podbiegł i zaczął ją gryźć. Wszystko widziałem jak do niej z nienacka doskoczył. Córka nic mu nie robiła, była oddalona od niego mniej więcej o 3 metry. Nie wiadomo co mu odbiło. Złapał Andżelikę za jedną i drugą nogę pozostawiając ślady w postaci trzech zębów na obydwu nogach. Ślady są widoczne do dzisiaj. Córka wpadła w panikę,i chyba potem bardziej zaczął atakować. Natychmiast zbiegłem na dół żeby pomóc córce. Wziąłem dziecko na ręce i zaniosłem do domu. Mała krzyczała i płakała. Pies natomiast się uspokoił, co bardzo mnie zdziwiło. Najpierw zaatakował, a potem był już bardzo grzeczny. Dzięki temu udało mi się zamknąć go w garażu, gdzie miałem samochód - opowiadał nam Jacek Sz.
O całym zajściu ojciec Andżeliki telefonicznie poinformował dyżurnego KPP w Mogilnie. Na miejsce udali się funkcjonariusze, którym wspólnie z ojcem dziewczynki oraz jednym z mieszkańców Dąbrówki udało się umieścić psa w policyjnym radiowozie. - Gdy przyjechali policjanci pies był tak spokojny, że jak otworzyłem garaż nie sprawiał żadnych problemów. Nawet na nas nie warczał. Problem jest w tym, że nie znamy właściciela psa, więc nie wiemy czy był szczepiony. Pogotowie do nas nie przyjechało, więc sam pojechałem z córką do Mogilna na pogotowie. Na miejscu lekarz powiedział, że są to powierzchowne obtarcia i kazał je tylko obmyć wodą utlenioną pielęgniarce - dodał Jacek Sz.
Jak dowiedzieliśmy się od prezesa MPGK Artura Lorczaka, pracownik MPGK Maria Kowalska o zdarzeniu poinformowana została w niedzielę po południu przez policjantów z mogileńskiej komendy. W związku z tym, że jeden z pracowników MPGK jest mieszkańcem Dąbrówki został przez nią poproszony o pomoc przy interwencji. - Pomoc ta jednak nie była konieczna, ponieważ policjanci z pomocą jednego z mieszkańców umieścili już psa w swoim samochodzie. Potem przywieźli go do naszego schroniska. My umieściliśmy psa w oddzielnej klatce. Decyzją inspektora weterynaryjnego poddany został obserwacji, która trwać będzie około 2 tygodni - powiedział reporterowi prezes Lorczak.
Policjanci z KPP w Mogilnie prowadzą w tej sprawie postępowanie wyjaśniające. Sprawę prowadzi dzielnicowy asp. Mariusz Krzewiński. Funkcjonariusz stara się odszukać właściciela czworonoga, aby pociągnąć go do odpowiedzialności, jak również ustalić czy zwierzę było szczepione. Wszyscy, którzy mają jakiekolwiek informacje, które pomogą w ustaleniu właściciela psa proszeni są o kontakt telefoniczny pod nr. tel. 052-315-95-02, 052- 315-95-00 lub osobiste stawiennictwo w Komendzie Powiatowej Policji w Mogilnie przy Rynku.
DRUGIE POGRYZIENIE
Z kolei drugie zdarzenie miało miejsce w Jeziorach Wielkich. Do zajścia doszło około 18.40. Tam nieopodal swojego domu zaatakowana przez psa została 8-letnia Paulina K. z Jezior Wielkich. Dziewczynka wracała akurat z rodzicami oraz młodszą, 2-letnią siostrą Patrycją z placu zabaw do domu, gdy niespodziewanie z jednej ze znajdujących się tam posesji wybiegł pies i ugryzł dziewczynkę w nogę.
- Szliśmy z placu zabaw. Do domu mieliśmy około 200 metrów. Starsza córka Paulinka biegła przed nami chodnikiem. W pewnym momencie z jednej z posesji wyskoczył pies. Wydostał się przez furtkę, która była nie zabezpieczona, gdyż miała dziurę. Pies wyskoczył prosto na moje dziecko. Zaczęliśmy krzyczeć, Paulinka się rozpłakała i wtedy on ją puścił. Jednak w lewej nodze pozostawił jej ślad swoich zębów. To pies średniej wielkości, ale jest chyba z rasy tych niebezpiecznych. Krzyk Paulinki słyszała nawet moja mama, która była w domu. Nie wiemy dlaczego ten pies się zdenerwował, może nie spodobało mu się, że Paulinka biegnie. Dobrze, że byliśmy przy dziecku, bo inaczej mogłoby dojść do tragedii. Mąż natychmiast wziął małą na ręce. Jak narobiliśmy szumu to syn właścicielki psa wybiegł i zabrał go - usłyszeliśmy od mamy pogryzionej dziewczynki Sylwii K.
Właścicielka tłumaczyła rodzicom, że pies wcześniej zamknięty był w kojcu, a potem wypuściła go, żeby sobie pobiegał. W czasie gdy doszło do zdarzenia na podwórku znajdowała się m.in. właścicielka psa Łucja A. i jej syn.
Po powiadomieniu przez ojca dziewczynki Piotra K. policjantów z Posterunku Policji w Jeziorach Wielkich rodzice wraz z pogryzioną dziewczynką pojechali na pogotowie do szpitala w Strzelnie, gdyż dziecko miało obrzęk nogi.
- Byliśmy u chirurga. Następnego dnia również musieliśmy do niego pojechać, ponieważ córka miała założone na nogę opatrunki. W jednym miejscu zebrała się już ropa. Córka ma nogę siną do dzisiaj. Na szczęście pies był szczepiony; Paulinka ze strachu nawet nie chciała jeść. Teraz boi się w ogóle iść w tamtą stronę. O tym, że pies był szczepiony dowiedzieliśmy się od stróżów prawa. Z tego co wiem zwierzę zostało poddane pod obserwację weterynaryjną - dodała Sylwia K.
Funkcjonariusze z Jezior Wielkich ukarali 53-letnią Łucję A., właścicielkę agresywnego czworonoga. Jak poinformował nas rzecznik prasowy mogileńskiej komendy, wynikająca z policyjnego taryfikatora kara grzywny jest w tym przypadku bardzo wysoka, opiewa bowiem na kwotę 200 zł.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 906 (25/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze