Reklama

Radny zwolniony po donosach kolegów

Księgowa OSRiR Marzanna Smółka zapukała rano
    Radny zwolniony po donosach kolegów
     Na radnego Rady Powiatu Krzysztofa Gołaszewskiego donosili ratownicy: bracia Jerzy Prussak i Janusz Prussak oraz Marek Nowak i Tomasz Maciejewski. Dyrektor OSRiR Mirosław Wieczorek zwolnił radnego bezprawnie, gdyż zrobił to bez zgody Rady Powiatu Mogilno.

Radny powiatowy z Mogilna Krzysztof Gołaszewski został bezprawnie zwolniony z pracy przez Mirosława Wieczorka w ostatnich dniach jego urzędowania na stanowisku dyrektora OSRiR fot. Joanna Świetnicka

     BASEN MIEJSCEM AKCJI
   Jak to możliwe, że dyrektor zakładu budżetowego podległego burmistrzowi, zwalnia z pracy radnego, który mandat otrzymał z tej samej listy wyborczej co burmistrz? Jak to możliwe, że wcześniej nie konsultuje swej decyzji z burmistrzem? Jak to możliwe, że radny zostaje zwolniony z pracy, bez wcześniejszego wystąpienia pracodawcy do macierzystej Rady o taką zgodę?
    Jak się okazuje, takie rzeczy są możliwe, a akcja rozgrywa się w Mogilnie.
    Ratownik Krzysztof Gołaszewski pracuje na krytej pływalni w Ośrodku Sportu, Rekreacji i Rehabilitacji od początku działalności basenu, od maja 2004 r. Od początku posiada wszystkie uprawnienia ratownika, niezbędne do pracy na basenie. Jest także radnym Rady Powiatu Mogilno od listopada 2006 r. Mandat radnego uzyskał z listy Wspólnoty Samorządowej, której niekwestionowanym liderem był burmistrz Mogilna  Leszek Duszyński.
   KSIĘGOWA POD DRZWIAMI
   Od 12 grudnia 2008 r. radny był na urlopie, a potem poszedł na zwolnienie lekarskie. W piątek 23 stycznia, rano około 8.00 ktoś zapukał do drzwi mieszkania radnego. Do drzwi wyszedł radny, był jeszcze w piżamie. W drzwiach ujrzał księgową z OSRiR Marzannę Smółkę. Wręczyła mu kopertę z pismem. Mówi, iż jeszcze wtedy nie wiedział, co może w niej być, ale przebiegła mu przez głowę myśl, że może to być zwolnienie z pracy. Jak się okazało, rzeczywiście dyrektor Mirosław Wieczorek zwolnił go w trybie dyscyplinarnym z art. 52 Kodeksu Pracy, w wyniku ciężkiego naruszenia przepisów prawa pracy.
   BYŁY PREMIE, DZIŚ ZARZUTY
   Co się takiego działo na basenie w ostatnich miesiącach, że radny spodziewał się zwolnienia?
   Krzysztof Gołaszewski pokazał nam pismo od dyrektora Wieczorka z zarzutami, jakie miał do jego pracy. Co ciekawe dotyczą one okresu listopada i grudnia 2008 r. Radny na dzień dzisiejszy nie zgodził się, byśmy opublikowali w Pałukach listę zarzutów. Powiedział nam, że ciężko - zwłaszcza jego rodzina - przechodzi tę sytuację i na pewno za kilka tygodni, jak sprawa częściowo wyjaśni się, ujawni opinii publicznej zarzuty dyrektora Wieczorka. - Same zarzuty są tak bzdurne i wyssane z palca, że szkoda o nich mówić. Od blisko 2 lat, od wtedy jak zostałem radnym, a dyrektor Wieczorek i dwaj inni koledzy ratownicy przegrali wybory samorządowe w 2006 r., zaczęły się niesnaski i moje kłopoty w pracy - mówi radny Gołaszewski.
   Do sprawy zarzutów jeszcze wrócimy. Ogólnie mówiąc, dotyczą one na przykład sytuacji, w których jakaś szkoła przychodzi na basen, a dyrektor Wieczorek zarzuca ratownikowi, że zamiast czuwać nad kąpiącymi się, on rozmawiał z nauczycielem. Innym razem zarzuca mu, że przed sesją Rady Powiatu, na którą musiał być zwolniony, zostawił pływalnię i poszedł 10 minut wcześniej do kantorka i tam się golił.
   Najlepsze - jak mówi, jest to - że akurat w listopadzie i grudniu 2008 r. otrzymał maksymalna stawkę premii przy wynagrodzeniu. - Wczoraj za pracę dostałem premię, dziś za tę samą pracę zostałem zwolniony - mówi rozżalony.
   OD HANDLU KARNETAMI
   Sprawa po raz pierwszy dla radnego Gołaszewskiego zaczęła być naprawdę bardzo poważną, gdy w lipcu 2008 r. światło dzienne ujrzała sprawa podejrzenia handlu karnetami niewiadomego pochodzenia przez ratownika Janusza Prussaka. Sprawa trafiła na policję po doniesieniu dyrektora Wieczorka. Została jednak umorzona. Policji nie udało się udowodnić, że Janusz Prussak był w posiadaniu karnetów, odkupywanych od uczniów (którzy otrzymywali je jako nagrody w różnych konkursach) i potem nimi handlował. Janusz Prussak utrzymywał, że te karnety co miał, otrzymał od swoich dzieci. Wokół Gołaszewskiego atmosfera gęstniała, jako tego, komu mogło zależeć na wyjaśnieniu sprawy karnetów.
   KASUJE PO 6 DNIACH
   Radny był m.in. wzywany do gabinetu dyrektora Wieczorka i tam spisywane były notatki służbowe na jego temat, itp. Krzysztof Gołaszewski poprosił o zapisy wewnętrznego monitoringu na potwierdzenie różnych zarzutów przeciwko niemu kierowanych. Okazało się - radny ma to na piśmie - że wewnętrzny monitoring na basenie sam kasuje filmy starsze niż 6 dni.
   Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się donosy ratowników: braci Janusza Prussaka i Jerzego Prusaka, Tomasza Maciejewskiego oraz pracującego zaledwie miesiąc na basenie w chwili składania podpisu pod listem - Marka Nowaka.
   Dysponujemy takim donosem podpisanym przez wyżej wymienione osoby i wrócimy do niego w Pałukach. Treść donosu brzmi, jak scena z filmu Stanisława Barei Miś.
   RATOWNICY BEZ UPRAWNIEŃ
   W końcu, krótko przed sylwestrem 2008 r., syn radnego Gołaszewskiego złożył w Prokuraturze Rejonowej w Mogilnie doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez zatrudnianie w 2004 r. do pracy na basenie ratowników bez odpowiednich uprawnień. Chodzi o to, że zatrudniane osoby miały uprawnienia ratownika młodszego,   a musiały to być uprawnienia ratownika wodnego. Młodszy ratownik mógł pełnić służbę na basenie, ale zawsze na dyżurze musiał być także ratownik wodny. Tymczasem na basenie przepisy te miały być nieprzestrzegane, co miało narażać kąpiących się na zagrożenie zdrowia i życia. Mogileńska policja prowadzi postępowanie i przesłuchuje świadków.
    Krzysztof Gołaszewski nie wyklucza, że sprawa ta była zapalnikiem do podjęcia już konkretnych działań przeciwko niemu przez dyrektora Wieczorka. Szybka decyzja o jego zwolnieniu mogła być elementem zemsty na nim za poinformowanie prokuratury.
   BEZPRAWNIE, BEZ ZGODY RADY
   Co najważniejsze, Krzysztof Gołaszewski jest radnym i bez zgody Rady Powiatu nie mógł zostać zwolniony z pracy. Najpierw powinna być wyrażona opinia radnych powiatowych w tej sprawie. Jak się okazuje, dyrektor Wieczorek pismem z dnia 6 stycznia wystąpił do przewodniczącego Rady Powiatu w tej sprawie, ale potem z jakichś powodów nie czekał za sesją i decyzją radnych - tylko zwolnił dyscyplinarnie radnego z pracy. Być może dlatego, że sprawa radnego nie znalazła się w programie sesji Rady Powiatu 30 stycznia i dlatego dyrektor Wieczorek postanowił działać nawet za cenę złamania prawa i pewnej porażki przed Sądem Pracy. Jak powiedział nam radny Gołaszewski, oczywiście sprawę oddaje do Sądu Pracy. Zastanawia się także nad oddaniem do sądu osób, odpowiedzialnych za straty moralne, jakich doznał pracując na basenie.
   Tymczasem w poniedziałek 26 stycznia do radnego Gołaszewskiego wpłynęło pismo od przewodniczącego Rady Powiatu Wiesława Gałązki, aby odniósł się na piśmie do stawianych mu zarzutów przez dyrektora Wieczorka. Na odpowiedź ma czas 14 dni.
   WIECZOREK MILCZY
   Próbowaliśmy dowiedzieć się od dyrektora Wieczorka o kulisy tej sprawy. Zadaliśmy mu kilka pytań, ale nie odpowiedział na nie. Prawdopodobnie dlatego, że wcześniej został zwolniony przez burmistrza Leszka Duszyńskiego.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 885 (4/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości