Wola Kożuszkowa, Siedlimowo, szkoła, likwidacja, dowóz
Rodzice: - ""To zemsta za ratowanie szkoły"
Rodzice z Woli Kożuszkowej nie chcą płacić za dowóz dzieci do szkoły w Siedlimowie. Uważają, że władze Jezior Wielkich próbują w ten sposób odwdzięczyć się im, za to, że bronili szkoły w Siedlimowie przed likwidacją. Dopłaty dotyczą również innych miejscowości. Rodzice grożą, że przestaną płacić za dowóz dzieci.
Rodzice na zebraniu wiejskim w Woli Kożuszkowej burzyli się, że muszą płacić od 1 października za dowożenie dzieci do szkół. Do 30 września te wydatki refundowała gmina. JEŹDZISZ DO SZKOŁY, TO PŁAĆ
Obecnie rodzice dzieci z terenu gminy Jeziora Wielkie płacą za dowożenie swoich pociech do szkół. Każde dziecko, którego droga do szkoły wynosi mniej niż 3 km (klasy I-IV) i mniej niż 4 km (klasy (V-VI), musi zapłacić 20 zł miesięcznie za bilet. Opłaty pobiera PKS, który dowozi uczniów do szkół z terenu gminy Jeziora Wielkie, które nie mają uprawnień do darmowego dowozu. Do tej pory wydatki te finansowała gmina z budżetu. Zmiany nastąpiły od 1 października tego roku.
Przewoźnik dostosował przewozy na liniach, tak, aby dzieci mogły z nich korzystać. Jednocześnie wprowadził zniżki 40% dla uczniów.
Rodzice postanowili tę sprawę poruszyć podczas spotkania z dyrektorem Gminnego Zespołu Oświaty Włodzimierzem Kwiecińskim. Na spotkanie przybyła także dyrektor Szkoły Podstawowej w Siedlimowie Melania Kranc oraz sołtys Woli Kożuszkowej Aleksandra Hyży.
Obecnie uprawnionych do bezpłatnego dowozu do Szkoły Podstawowej w Siedlimowie jest 23 uczniów. Do tego dochodzi 16 uczniów z oddziału zerowego. Uprawnień do bezpłatnego dowożenia nie posiada 27 uczniów z Lenartowa, Woli Kożuszkowej i Siedlimowa.
Dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty W Jeziorach Wielkich Włodzimierz Kwieciński i sołtys Woli Kożuszkowej Aleksandra Hyży fot. Sławomir Gacek TO ZA OBRONĘ SZKOŁY
Rodzice z Woli Kożuszkowej uważają, że nie powinno tak być. ich zdaniem wprowadzenie opłat za dowóz dzieci do szkoły, jest mówią podziękowaniem im za to, że bronili szkoły w Siedlimowie przed zamknięciem. Szkoła została, a teraz władze - zdaniem rodziców - wprowadziły opłaty. Wcześniej opłat nie było i każde dziecko miało możliwość dojazdu bezpłatnego do i ze szkoły.
INNI RODZICE MAJĄ PRETENSJE
Podczas spotkania rodzice dzieci z Woli Kożuszkowej skarżyli się, że wprowadzenie opłat spowodowało, iż rodzice z innych miejscowości mają do nich pretensje, że przez ich upór została szkoła w Siedlimowie, ale teraz muszą płacić za dowożenie dzieci. Mieszkańcy Woli Kożuszkowej uważają, że takie postawienie sprawy jest niesprawiedliwe.
CHODZI W SUMIE O 6.000 ZŁOTYCH
Rodzice pytali dyrektora Włodzimierza Kwiecińskiego o koszty dowozu dzieci do szkół. W odpowiedzi usłyszeli, że jest to kwota około 20.000 zł miesięcznie. Z tego 14.000 zł płaci gmina, natomiast 6.000 zł pochodzi z opłat, które do kasy PKS wpłacają rodzice. Mieszkańcy Woli pytali, czy naprawdę nie stać gminy, aby dopłacić miesięcznie 6.000 zł do dowozu dzieci do szkół.
Dyrektor powiedział, że on nie jest w tej sprawie władny podejmować decyzji. Zaznaczył, że także w jego ocenie rozwiązanie, które przyjęto pozostawia wiele do życzenia, i że należy coś z nim zrobić. Kwestie te jednak muszą być podjęte na szerszym forum - komisji stałych Rady Gminy i na sesji.
Od dyrektora Włodzimierza Kwiecińskiego rodzice usłyszeli, że kwestie dowozu dzieci do szkół i finansowania tego zadania określają przepisy ustawy, a transport uczniów nie jest objęty dotacjami oświatowymi - jest to zadanie własne gmin.
DUŻY MIESIĘCZNY WYDATEK
Zdaniem rodziców, gdyby zlikwidowano szkołę w Siedlimowie, to pieniądze znalazłyby się na finansowanie, ale, że oni się sprzeciwili, to teraz muszą płacić. Problem pojawia się, gdy w domu jest więcej dzieci, które nie mają uprawnień do bezpłatnego dowozu. Wówczas z domowej kasy trzeba wyłożyć nie 20 zł, ale kilka razy więcej miesięcznie. A to jest już spore obciążenie dla domowych budżetów.
Od nowego roku ma zostać zlikwidowany Gminny Zespół Oświaty i w związku z tym rodzice pytali, czy obietnice wójta, że pieniądze zaoszczędzone na likwidacji będzie można wykorzystać w inny sposób, nie mogą być przeznaczone na dopłaty do dowożenia dzieci do szkół?
Dyrektor odpowiedział, że decyzje w tych kwestiach muszą być podjęte przez władze gminy. Zapewnił, że zaoszczędzone pieniądze, zostaną przeznaczone na oświatę.
PRZEKAŻE PROŚBY RODZICÓW
Często powtarzającym się pytaniem ze strony rodziców było: kiedy mogą się spodziewać decyzji w poruszanym przez nich problemie. Włodzimierz Kwieciński, zapewnił, że najszybciej, jak będzie to możliwe przedstawi stanowisko mieszkańców wioski władzom Jezior Wielkich, do których należy ostateczna decyzja.
OD 1 GRUDNIA NIE BĘDĄ PŁACIĆ
Ze strony rodziców padła groźba, że jeśli do końca listopada nie zapadną konkretne decyzje, które nie spowodują zniesienia opłat, to oni przestaną płacić za bilety miesięczne dla swoich dzieci, które jednak nadal będą posyłać do szkoły autobusami. Według rodziców, władze zbyt mało miejsca przywiązują do tego, aby zapewnić uczniom możliwie najlepsze warunki dowozu do szkół. Pytali, kto jest odpowiedzialny za podjęcie decyzji o wprowadzeniu dopłat za dowożenie dzieci do szkoły? Usłyszeli, że za decyzje odpowiadają władze Jezior Wielkich w tym wójt. Melania Kranc pytała czy jest uchwała Rady Gminy, która wprowadzałaby opłaty za dowożenie dzieci do szkół. Zaznaczyła, że od dyrektora wie, że decyzja była podpisana przez wójta.
CO DALEJ Z SIEDLIMOWEM?
Podczas spotkania poruszono również inne sprawy związane z działalnością oświaty na terenie gminy Jeziora Wielkie. Rodziców interesowała sprawa dalszych losów szkoły w Siedlimowie. Pytali dyrektora czy już wiadomo, co dalej ze szkołą? Włodziemierz Kwieciński powiedział, że nie jest w stanie udzielić informacji na ten temat, ponieważ sprawa jest w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie, który wypowie się co do zasadności likwidacji Szkoły Podstawowej w Siedlimowie.
Zainteresowanie rodziców budziło także finansowanie siedlimowskiej placówki. Pytali ile kosztuje utrzymanie szkoły. W odpowiedzi usłyszeli, że subwencja wynosi 296.000 zł natomiast koszt całkowity to suma 593.135 zł.
Rodzice pytali również o sytuację w szkolnictwie po likwidacji Gminnego Zespołu Oświaty oraz związaną z tym reorganizacją pracy. Poruszyli także kwestie związane z techniczną stroną dowozu dzieci do szkół, szczególnie z naliczaniem odległości przez przewoźnika. Zdaniem rodziców należy wyjaśnić, jak to się dzieje, że zachodzą istotne różnice pomiędzy odległościami widniejącymi na biletach, a rzeczywistą drogą dzieci do szkoły.
DECYZJA NA DOBREJ DRODZE
17 listopada rozmawialiśmy z dyrektorem Kwiecińskim, który powiedział, że tak jak obiecał przedstawił stanowisko rodziców władzom gminy, które podejmą decyzję w tej kwestii. Włodzimierz Kwieciński, nie chciał powiedzieć, jak może wyglądać ostateczne rozwiązanie sprawy dowozów, choć zdradził, że wszystko jest na dobrej drodze.
Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 666 (47/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze