Reklama

Rozczarowany podpisem starosty

Ostre zwarcie na samym końcu ostatniej sesji kadencji 2002-2006 Rady Powiatu Mogilno
    Rozczarowany podpisem starosty

    Pismo wysłane kilka tygodni temu przez samorządowców powiatu mogileńskiego do premiera Jarosława Kaczyńskiego, stało się źródłem ostrej wymiany zdań na ostatniej sesji Rady Powiatu Mogilno 27 października. Przypomnijmy, że w piśmie starosta mogileński, wicestarosta, burmistrzowie Mogilna i Strzelna oraz wójt Dąbrowy wyrazili swoją dezaprobatę wobec poczynań wicepremiera Romana Giertycha, wojewody kujawsko-pomorskiego Marzenny Drab oraz Kujawsko-Pomorskiego Kuratora Oświaty Bożeny Adamskiej w stosunku do wójta Jezior Wielkich Marka Maruszaka i samorządu tej gminy, w związku z likwidacją szkoły w Siedlimowie. Informowaliśmy o tym w "Pałukach".

    Najpierw poznać korzenie konfliktu
    - "Pragnę wyrazić wielkie rozczarowanie w stosunku do pana właśnie osoby, w związku z pana podpisem" - tak ocenił radny Radosław Trepiński fakt podpisania listu przez starostę Tomasza Barczaka. Radny dodał: - "Panie starosto, pan ocenił panią wojewodę, panią kurator, pana premiera. Ponieważ mam kontakt ze wszystkimi osobami, a szczególności z panią wojewodą i panią kurator, chciałem panu przekazać wielkie rozczarowanie, jakie pan tym podpisem uczynił. Myślę, a właściwie nie myślę - jestem pewien, że nie zna pan sprawy do końca i stąd zajmując w tej sprawie stanowisko jednoznacznym podpisem, nie był pan upoważniony do złożenia tego podpisu. Żeby pod tym oświadczeniem się podpisać, trzeba bardzo dobrze znać całą sytuację, złożoność tej sytuacji, która swoimi korzeniami sięga właśnie samorządności nieudolnej (...) Mówię to z pełną odpowiedzialnością, ponieważ ja zostałem oddelegowany przez szefostwo, aby tam być do czasu rozwiązania tego problemu. Zresztą on do dzisiaj nie jest rozwiązany".
    Zrobiliście dużo krzywdy
    Radosław Trepiński pytał: - "Kto jest tu tak naprawdę winny? I kto do tej sytuacji doprowadził? I żeby było jasne, nie mam na myśli obecnego tu wójta z Jezior Wielkich, tylko nieudolność samorządu, która do takiej tragedii doprowadziła i gminę i szkołę. Bo przy 9.000.000 budżecie, 8.000.000 zadłużenie właśnie samorządowcy spowodowali. Jeszcze tak panie starosto - lepszy dialog, jak zajmowanie stanowiska przy niepełnej orientacji i nieznajomości problemu. Bo tym się robi po drodze sporo krzywdy. Zwłaszcza tym ludziom zdeterminowanym, którzy tam walczą o swoją szkołę".
    Starosta: wiem co podpisałem

    Starosta Barczak spokojnie, ale zdecydowanie bronił swojego stanowiska w tej sprawie. - "Szanowny panie Radosławie. Zawsze pana szanowałem i szanować będę. Podpisałem się pod pismem, ponieważ jestem samorządowcem i jako samorządowiec musiałem się pod nim podpisać (...) Nie można samorządów straszyć w ten sposób. Nigdy bym się pod tym nie podpisał, gdyby obietnice były dotrzymane. Każdy z nas z wójtów, burmistrzów i starostów wie, że jeśli się coś obiecuje, to się dotrzymuje słowa" - mówił o niedotrzymaniu przez ministra Giertycha obietnicy finansowej pomocy dla szkoły w Siedlimowie.
    Radosław Trepiński powiedział, iż dysponuje dokumentem, który potwierdza, że zostały uruchomione środki z Ministerstwa i przekazane do gminy Jeziora Wielkie.
    Zowczak mówi wierszem
    Wicestarosta Przemysław Zowczak najpierw przeczytał sentencję wyroku wydanego przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, a potem fragment wiersza księdza Romana Jędrzejczyka, który sam zinterpretował i skierował do radnego Trepińskiego:
   
                    "Idą przez życie uczciwi,
                    zło najmniejsze wypatrzą.
                    Szlachetni pobożni i czyści,
                    surowi bez ludzkich odruchów.
                    Zło tępią, jak chwast wyrywają.
                    Szatanem ciebie postraszą
                    i radość z serca zmącą.
                    Zrozumieć cię nie potrafią,
                    człowieka w tobie nie widzą.
                    Niszczą nie zło. Zniszczą ciebie.
                    Doskonałością to nazwą".

    Za przytoczenie wiersza i interpretację otrzymał duże brawa.
    Wicestarosta wyjaśnił także motywy, którymi się kierował, składając swój podpis pod pismem do premiera: - "Dlaczego to podpisałem? Podpisałem to ze względu na zwykłe ludzkie uczucie przyzwoitości. Właśnie z tego powodu to podpisałem".
    Wójt nie wysiedział
    Spokojnie na swoim miejscu nie wysiedział wójt Marek Maruszak. - "Ja bardzo dziękuję za wsparcie, którego państwo mi udzieliliście. Ja bym proponował, by tak tego nie upraszczać, że wszyscy byli w porządku, że w tej chwili tylko my Rada Gminy jesteśmy nieudacznikami (...) Być może stało się tak dlatego, że w latach poprzednich samorząd gminny robił to, co robił (...) Były obiecanki. Nie było żadnych konkretnych reform, jeżeli chodzi o oświatę. I przez to zaniechanie działania, radykalnych posunięć, znaleźliśmy się w trudnej sytuacji (...) Są pewne uproszczenia, są pewne przemilczenia. Mówi się mieszkańcom gminy i powiatu, że tylko poprzez likwidację jednej szkoły chcemy uzdrowić finanse gminy. To nie jest tak. My po prostu chcemy, aby nasza oświata funkcjonowała w ramach subwencji oświatowej. Dlatego wsparcie samorządowców obecnych na sali i nie tylko, ale także wielu ludzi, także nieznajomych, którzy do mnie dzwonili, widzieli, że administracja rządowa robi nie to, co powinna robić. Po prostu chce się wtrącać w nasze sprawy samorządowe" - mówił wójt Maruszak.
    Wójt uważał, że: - "Jeśli kurator raz wydaje opinię pozytywną na temat likwidacji szkoły, a na początku września kurator przyjeżdża po likwidacji szkoły na wyraźnie polecenie wojewody, to proszę nam nie mówić, że to nie jest strona konfliktu. Kurator i wojewoda powinni być mediatorami, a nie stroną konfliktu".
    Marek Maruszak apelował: - "Dlatego panie Radosławie, pan jest wizytatorem kuratorium. Prosiłbym, aby fakty były przedstawiane tak, jak one są. A nie robienie wody z mózgu ludziom, którzy być może nie zawsze są zainteresowani. Niestety, administracja rządowa próbowała nam przeszkodzić w tej uchwale, którą Rada Gminy podejmowała i uniemożliwić wprowadzenie tych uchwał, znajdując różne kruczki prawne i do tego chcąc jak gdyby postawić na swoim. Posługiwano się różnymi groźbami pod moim adresem, że mnie odwołają. Argumenty były tak słabe, że jak państwo widzą nie zostałem odwołany.
    Samorządy powinny trzymać się razem
    Jedną z osób, które podpisały się pod pismem do premiera Jarosława Kaczyńskiego była wójt Dąbrowy Stanisława Łagowska. Krytyka skierowana pod adresem starosty, spowodowała, że także wójt zabrała głos. - "Związek gmin wiejskich już siódmy raz organizował Kongres Gmin Wiejskich, gdzie poruszane są bardzo istotne sprawy samorządu gmin. I na tym kongresie pierwszy raz nie było nikogo z ministerstwa oświaty.  To jest żenujące, jak traktuje się samorządy. I jest niedopuszczalne, aby samorządy były w taki sposób traktowane. Po to była zmiana ustroju, żeby każdy szczebel samorządu był naprawdę samorządny. Nakłada się tylko obowiązki, natomiast w takich trudnych sytuacjach próbuje się tylko ingerować" - mówiła wójt Dąbrowy.
    Stanisława Łagowska jest przekonana, że: - "Nie wstydzę się tego, że pod pismem się podpisałam. Myślę, że tak powinny działać samorządy. Kiedy coś się dzieje powinny być razem. Sądzę, że tak powinniśmy trzymać. Jestem 15 lat samorządowcem i wiele przechodziliśmy różnych takich prób ingerencji. Mam nadzieję, że będzie ta nasza samorządność z każdym rokiem bardziej trwała i każdy będzie wiedział co do niego należy".
    Pytanie o istotę samorządności
    - "Na czym polega samorządność?" - takie pytanie postawił Radosław Trepiński. I na nie zaraz odpowiedział: - "Samorządność polega na działaniu dla dobra tych, którzy są nas wybrali, a nie przeciwko nim. Nie licząc się z nimi. Samorządność zawężając to do oświaty, nie polega na tym, że 24 sierpnia zwalnia się nauczycieli z pracy. Tak proszę państwa. Chwila refleksji, 1 września rozpoczyna się rok szkolny. Państwu wręczają dokument 24 sierpnia. Próbują wręczyć, mówiąc, że nie mają państwo miejsca pracy. To są fakty". Radny dodał, że z uchwałą o likwidacji szkoły w Siedlimowie należało podjąć uchwałę o zmianie sieci szkół na terenie gminy Jeziora Wielkie. Uczyniono to dopiero 30 sierpnia. - "Czy na tym samorządność polega? Pozostawię to pytanie bez odpowiedzi" - retorycznie stwierdził radny Trepiński.
    Monopol na mądrość
    Spokojnie na miejscu nie wysiedział przewodniczący Rady Gminy w Jeziorach Wielkich, Roman Skowron. Zbierając głos, zwrócił się do Radosława Trepińskiego: - "Powiem tylko jedno panie radny. Ja w odróżnieniu od pana nie mam monopolu na mądrość, wiedzę i prawo. Jest tylko jeden człowiek. Jest tylko jeden człowiek, który chce to wszystko w ten sposób przedstawić. Ja jestem ułomny człowiekiem i ja też popełniam błędy".
    Kompromitacja przewodniczącego
    Riposta radnego Radosława Trepińskiego była natychmiastowa: - "Szanowni państwo. Ja nie mam monopolu na mądrość". Mówił, że radny Skowron nie ma pojęcia o stanie finansowym gminy. Zdaniem radnego Trepińskiego: - "W momencie, kiedy media pytały, jak to się stało, że jest takie zadłużenie, pan na to odpowiada "Ja nie wiedziałem". To jest po prostu kompromitacja".
    Stanowisko sprzed lat
    Wicestarosta Przemysław Zowczak przypomniał Radosławowi Trepińskiemu sprawę z okresu poprzedniej kadencji Rady Powiatu, czyli ewentualną likwidację Ośrodka Szkolno-Wychowawczego przy ul. Parkowej w Strzelnie: - "Jakie było stanowisko kolegi w sprawie dalszego funkcjonowania czy likwidacji ośrodka na Parkowej w Strzelnie?" Radosław Trepiński podsumował: - "Chyba tylko takie panie Zowczak, że tu mąka, a tam wiatrak".

Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 768 (44/2006)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości