Reklama

Ścigają Multikarbon za odpady

Od 1 stycznia formalnie Multikarbon nie dzierżawi już terenu należącego do Kółka Rolniczego we Wszedniu. Ani przedstawiciele wiejskiego samorządu, ani kontrolerzy z Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska nie mają z firmą kontaktu. Ktoś będzie musiał jednak posprzątać odpady.

     W listopadzie ubiegłego roku pisaliśmy o zaniepokojeniu mieszkańców Wszednia (gm. Mogilno) tym, co miało się znajdować w siedzibie firmy Multikarbon sp. z o.o. Siedziba mieściła się na prawo od Wszednia, skręcając z drogi wojewódzkiej w kierunku Pakości. Po prawej stronie za szkołą podstawową znajduje się ogrodzony teren z budynkami i garażami. Na jednym z budynków widniała reklama: Skład opału suchy węgiel składowany pod dachem. Mieszkańców zaniepokoiło to, że nocą i wczesnym rankiem na działkę, którą firma dzierżawi przyjeżdżają tiry i coś rozładowują. Obawiali się, że są to niebezpieczne odpady, ponieważ tym właśnie według strony internetowej, zajmowała się m.in. firma Multikarbon. Firma ta osiedliła się we Wszedniu po decyzji trzech starszych pań z miejscowego Kółka Rolniczego. Prezes zarządu KR Krystyna Chlebek oraz członkinie Regina Pietrusiak i Halina Woźniak podpisały 17 października 2014 r. z firmą Multikarbon umowę dzierżawy działki, umowa wygasła 31 grudnia 2016 r.
     Mieszkańcy Wszednia byli na tyle zaniepokojeni, że 14 listopada spotkali się w świetlicy wiejskiej, aby całą sprawę wyjaśnić z paniami z kółka rolniczego. Dowiedzieli się od urzędników z gminy oraz powiatu, że 23 listopada zostanie przeprowadzona w siedzibie firmy Multikarbon we Wszedniu kontrola Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska. O wynikach kontroli miał jako pierwszy zostać poinformowany burmistrz Leszek Duszyński.
     O wyniki kontroli mieszkańcy Wszednia pytają reporterów przy każdej okazji. Z nieoficjalnych informacji wynikało, że wynik miał być maksymalnie po miesiącu. Na przełomie roku dyrektor Arkadiusz Grobelski z Urzędu Miejskiego w Mogilnie, pytany przez reportera Pałuk mówił, że wyników kontroli WIOŚ nadal nie ma.
     Zadzwoniliśmy do inspektora Wydziału Inspekcji WIOŚ w Bydgoszczy Józefa Golińskiego. Tłumaczył: - Kontrola jest w toku, nie jest jeszcze zakończona, nic więcej panu nie mogę powiedzieć, bo są po prostu... takie przeszkody, które nie pozwalają nam zakończyć tej kontroli. Dodał, że WIOŚ skierował wezwanie do firmy do okazania dokumentów i w sprawie ustalenia tego, kto jest prezesem spółki po to, aby wiedzieć, z kim kontrolujący z WIOŚ mają rozmawiać.
     Tymczasem WIOŚ nie pobrał żadnych próbek do badań, została przeprowadzona tylko wizja terenu firmy. - Wszelkie instytucje po zakończeniu kontroli zostaną poinformowane o jej wynikach - tłumaczył Józef Goliński. Spytaliśmy, czy jest znany termin zakończenia kontroli.
     - My mamy w tym miesiącu wizytę, 27 stycznia chyba, tam było wezwanie do ustalenia dokumentów, władz spółki, osób reprezentowanych i został przedłużony termin upoważnienia do kontroli - mówił dalej Józef Goliński dodając, że w tej sprawie WIOŚ jest w stałym kontakcie z gminą.
     Dyrektor Grobelski mówi, że gmina dokumenty tej sprawy przekazała do Starostwa Powiatowego, ponieważ to starostwo jest stroną w postępowaniu. Teren wydzierżawiony przez trzy panie z kółka rolniczego jest własnością Skarbu Państwa, a więc powiatu.
     Rozmawialiśmy w tej sprawie z zajmującym się w Starostwie Powiatowym w Mogilnie tą konkretnie sprawą, inspektorem ds. ochrony środowiska Piotrem Kurnatowskim. Jak mówił, jak na razie jego wiedza na temat tej sprawy je znikoma.
     - Na razie szerszej informacji nie mamy, stosunkowo niedawno dowiedzieliśmy się, że coś tam się dzieje, dostaliśmy dokumenty z gminy i wystąpiliśmy też do Wszednia w grudniu. Wiemy, że inspekcja przeprowadzała kontrolę, ale nie dostaliśmy od inspekcji nic, kompletnie żadnych dokumentów, żadnego zawiadomienia, czekamy też na protokół z kontroli - tłumaczył Piotr Kurnatowski. Dziwił się również, że sprawa tak się przedłuża, ponieważ z jego punktu widzenia wątpliwości szczególnie w tej sprawie powinny być rozwiane bardzo szybko, ponieważ ten temat budzi niepokój w społeczeństwie.
     - Nie wiem dlaczego oni tak długo to ustalają - mówił inspektor. Odniósł się również do sprawy ustalania przez WIOŚ właściciela spółki.
     - Dzwoniłem do inspekcji i powiedziałem, że nas nie interesuje w tym momencie kto jest właścicielem (...) Na dzień kontroli ktoś powinien tę firmę reprezentować i na dzień kontroli ta sprawa powinna być jasna. Dzwoniłem do inspekcji i mi też mówili, że muszą ustalić kto jest właścicielem. Ale w decyzji jest konkretnie firma „Multikarbon” wymieniona z nazwy (...) Firma jest firmą, reprezentacja może być każdego dnia inna - mówił Piotr Kurnatowki.
     Piotra Kurnatowskiego pytaliśmy również, czy posiada jakieś informacje odnośnie kontroli WIOŚ z 23 listopada ubiegłego roku. Przytaczał fragment jednego z protokołów z przeprowadzonej kontroli: - Nie stwierdzono wycieków, wylewania substancji, nic konkretnego z tego nie wynika. Nic konkretnego tu nie stwierdzili - tłumaczył inspektor.
     Po więcej informacji skierujemy się do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska już po 27 stycznia.
     Sprawę w ostrych słowach komentowała również sołtys Wszednia Kinga Woroch.
     - Na razie cisza. Co robi ochrona środowiska? To jest paranoja co się teraz dzieje, bo my jesteśmy w tej chwili kompletnie zawieszeni - mówiła.
     MULTIKARBONU JUŻ NIE MA
     16 stycznia sołtys pytaliśmy również o to, jak sytuacja wygląda z umową dzierżawy, która obowiązywała do 31 grudnia. - Z tego co przekazały mi panie z Kółka Rolniczego, umowa nie została przedłużona z racji tego, że nie mogły się nawet skontaktować z nikim z tej firmy. W tej chwili bodajże zmieniają się właściciele tej spółki. Teren jest pozamykany na kłódki i nikt już tam nie wjedzie. Panie liczą, że ktoś z tej firmy się jednak odezwie - tłumaczyła Kinga Woroch.
     16 stycznia Piotr Kurnatowski tłumaczył, że teoretycznie gdyby umowa dzierżawy została przedłużona, byłoby to z lepszym skutkiem. Przede wszystkim dlatego, że firma nadal funkcjonowałaby we Wszedniu i wiadomo by było z kim i gdzie rozmawiać o sytuacji. - Inspekcja wiedziałaby po prostu, kogo ścigać - tłumaczył Piotr Kurnatowski. Powiat już w grudniu wezwał pismem Multikarbon do okazania umowy o prawo do dysponowania terenem. W przypadku braku takiej umowy Multikarbon zostanie wezwany zgodnie z ustawą do niezwłocznego usunięcia odpadów. Powiat czeka w tej chwili za zwrotką z poczty. Jeżeli okaże się, że Multikarbon nie uzupełnił swoich dokumentów, zostanie wszczęte przez powiat dalsze postępowanie w tej sprawie, a więc wezwanie do usunięcia odpadów.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1301 (3/2017)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Boją się niebezpiecznych odpadów

Śledztwo w sprawie odpadów we Wszedniu

- Nie chcę państwa straszyć, ile jest odpadów niebezpiecznych

Jak nie posprząta Multikarbon, to posprząta starosta

20.000 zł kary dla Multikarbon

O pomoc poprosić posłów i ministrów

Wywiezienie odpadów na głowie starosty

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości