Mogilno, Strzelno
Służba zdrowia walczy o podwyżki
Pracownicy Oddziału Pomocy Doraźnej żądają 500 zł, a pielęgniarki ze Strzelna 700 zł brutto podwyżki. Wszyscy nie zgadzają się na premię uznaniową.
18 lutego doszło w SP ZOZ Mogilno do kilku spotkań dyrektora Jerzego Krigera z pracownikami podległej mu firmy. Spotkał się z pracownikami Oddziału Pomocy Doraźnej oraz z pielęgniarkami. Pracownicy niezbyt chętnie chcą z nami rozmawiać na temat szczegółów spotkań, gdyż obawiają się reakcji ze strony dyrekcji.
Pałuki dotarły jednak do pisma, jakie pracownicy-kierowcy sanitarni po spotkaniu 18 lutego wysłali do dyrektora Krigera. Pod pismem podpisało się 14 osób. Żądają w nim wzrostu płacy zasadniczej o 500 zł na etat i nie zgadzają się na żadną premię uznaniową, w żadnej wysokości. Piszą w piśmie: Pracownicy nie zgadzają się na proponowaną przez Pana podwyżkę 65 zł/etat (miesięcznie do płacy zasadniczej), ponieważ zdecydowanie odbiega ona od ich oczekiwań i potrzeb. Ponadto kwota 65 zł/miesiąc razi swoją wysokością i ośmiesza nas jako pracowników wykonujących trudną i odpowiedzialną pracę chroniącą zdrowie i życie wielu mieszkańców powiatu każdego dnia, 24 godziny na dobę.
W kuchni w Mogilnie pracuje 6 a w Strzelnie 7 kobiet. Z kolei w pralni w Strzelnie, która obsługuje również Mogilno pracuje 8 osób. W większości są to mieszkanki gminy Strzelno. Kilka osób, kiedy dowiedziały się o zwolnieniach, odeszły na zwolnienia lekarskie. Część pracownic nie chciała przyjąć wypowiedzeń, bo jak mówią reporterowi gazety, tłumaczyły kadrowej, że: - Są umówione ze starostą na rozmowę i że wszystko można jeszcze odkręcić. W odpowiedzi miały usłyszeć, że rozmawiać to oczywiście mogą.
PRALNIA JESZCZE PRACUJE
Nikt z pralni na razie nie dostał wypowiedzenia. - My żyjemy teraz w ciągłym stresie. Nie wiem, kiedy może nas to spotkać, kiedy ktoś przyjedzie i wręczy nam wypowiedzenia, tak, jak uczyniono to w przypadku kuchni. Wmawia się nam, że to „Sanepid” zamyka kuchnię, a przecież to oni zamykają. „Sanepid” tylko wydaje zalecenia, które SP ZOZ powinno wykonać.
BURMISTRZ BRONI KUCHNI
Burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak dowiedział się wstępnie o zamiarze likwidacji kuchni w ubiegłym tygodniu na posiedzeniu rady SP ZOZ. Nie zamierza jednak przejść nad likwidacją kuchni obojętnie. Jak mówi, w ciągu kilku dni poprosi projektanta, który dokona oceny pomieszczeń kuchennych i wyda opinię czy istnieje możliwość dostosowania kuchni do zaleceń Sanepidu.
Na dzień dzisiejszy burmistrz Strzelna nie jest w stanie powiedzieć, jakie mogą być koszty modernizacji kuchni. Jak dodaje, konieczne są szybkie decyzje i działanie, ponieważ pracownice kuchni otrzymały 3-miesięczne wypowiedzenia.
NIE MA FIRMY CATERINGOWEJ
Na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze wybranej firmy cateringowej, która będzie obsługiwać szpital. Pojawiła się jednak nieoficjalna informacja, że 2-3 zwolnionym osobom może zostać zaproponowana praca w Bielicach. Pracownicy kuchni i pralni wyciągnęli z tego wniosek, że możliwe, iż to Bielice będą dostarczać jedzenie do szpitala.
RADNY SZCZOTKA PYTA
Sprawą zainteresował się radny Jerzy Szczotka, który podczas sesji 29 lutego jako jedyny radny powiatowy pytał dyrektora SP ZOZ Jerzego Krigiera o sprawy przyszłości kobiet zatrudnionych w kuchni.
W odpowiedzi usłyszał: - O tym, że w zamierzeniach jest rezygnacja z prowadzenia kuchni mówiło się już od 2 lat. Z uwagi na to, że nasze obiekty kuchenne nie spełniają żadnych wymaganych norm, poza tym z uwagi na ich lokalizację jednej i drugiej kuchni w pomieszczeniach piwnicznych, do tego krzyżowanie się dróg - nie jest możliwe przeprowadzenie remontu kuchni, tak aby spełniała normy. Stąd decyzja o rezygnacji z produkcji żywności na miejscu i będzie umowa na dostarczanie żywności z firmą zewnętrzną. Przy cateringu koszty wyżywienia chorych powinny nam spaść w granicach 50.000 zł. Fakt faktem, że dostają obecnie wszyscy wypowiedzenia, natomiast część pracowników - niewielka trzeba zaznaczyć, nie umiem z tego miejsca powiedzieć ile - będą przesunięci do innych prac na terenie Strzelna i Mogilna. Wiem, że to jest sprawa bolesna, że są wypowiedzenia, ale proszę państwa no, niestety. Żywienie cateringowe kosztuje taniej. Dyrektor zwracał uwagę, że catering jest już w ościennych szpitalach stosowany, jak Inowrocław czy Żnin. - U nas rozwiązane będzie to prawdopodobnie tak, że dostawa żywności będzie bezpośrednio do łóżka pacjenta w pojemnikach - mówił dyrektor.
ZDENERWOWANE PRACOWNICE
Pracownicy pralni wiedzą, że pralnia jest również do zamknięcia, jednak najbardziej denerwuje ich, to że nie mają informacji, kiedy zostaną im wręczone wypowiedzenia. Słyszeliśmy, że mamy zostać zlikwidowani, jeszcze w tym roku w lipcu. Zresztą w nic już nie wierzą, bo się może okazać, że kadrowa z wypowiedzeniami przyjedzie za miesiąc. Nie zamierzają więc czekać z założonymi rękoma.
Pralnia ma zostać rzeczywiście zlikwidowana, jednak nie w tym roku, ale w 2009. - Są takie rzeczy, których my nie jesteśmy w stanie udźwignąć, ta sprawa dotyczy także pralni- mówił dyrektor Krigier do Jerzego Szczotki.
PISMA Z PRALNI
W poniedziałek 3 marca, pracownice pralni skierowały dwa pisma. Adresatem pierwszego jest przewodnicząca komisji zdrowia strzeleńskiej Rady Miejskiej Irena Pułkownik.
- „W związku z wieloma informacjami o likwidacji pralni w szpitalu w Strzelnie, my pracownice tego działu zwracamy się do komisji zdrowia o informację czy jest to prawdą i kiedy ma to nastąpić. Jesteśmy bardzo zaniepokojone tą informacją, ponieważ boimy się o swoje miejsca pracy. Niepewność w jakiej się znajdujemy uniemożliwia nam podejmowanie naszych życiowych decyzji”.
Drugie pismo trafiło do dyrektora SP ZOZ Jerzego Krigiera. Pod pismami podpisało się 8 pracownic: Halina Kaźmierczak, Alicja Muszyńska, Ewa Piotrowska, Anna Budkiewicz, Krystyna Maciejewska, Agnieszka Stachowiak, Grażyna Kucharska oraz Renata Maik.
W STAROSTWIE BEZ KONKRETÓW
W poniedziałek, 3 marca w Starostwie Powiatowym w Mogilnie odbyło się spotkanie delegacji pracownic kuchni ze starostą Tomaszem Barczakiem i wicestarostą Przemysławem Zowczakiem. Podczas spotkanie zapadła decyzja, że do kolejnego spotkania dojdzie 15 kwietnia.
Ewaryst Matczak zapytany, jakie będą działania gminy jeśli chodzi o pralnię, powiedział, że zostanie zrobione wszystko, aby nie dopuścić do likwidacji pralni. - Zależy nam na dobru pacjentów, ale musimy też mieć na uwadze dobro pracowników. Zależy mi na tym, aby żaden oddział nie został zlikwidowany, także pralnia - zapowiada burmistrz Matczak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze