Mogilno, powiat, sprzątaczki, szkoły, wynagrodzenie
Sprzątaczki w szkołach czują się oszukane
Radni powiatowi Jan Bartecki i Jakub Dąbek uważają, że staż pracy sprzątaczek nie powinien być wliczany do ich podstawowej pensji. Powinny zarabiać minimalną pensję 1.850 zł brutto + stażowy dodatek. - Uważam panie starosto, że ubolewanie w tym względzie to trochę za mało - twierdzi Jan Bartecki. Tomasz Barczak tłumaczy sytuację koniecznością minimalizowania kosztów w oświacie.
Radny powiatowy PO Jakub Dąbek zainteresował się omawianym w styczniu podczas Zarządu Powiatu Mogilno i zatwierdzonym projektem uchwały W sprawie ustalenia miesięcznych kwot przeznaczonych na pensje zasadnicze i dodatki funkcyjne dla pracowników administracyjno-obsługowych w placówkach oświatowych, dla których organem prowadzącym jest powiat mogileński. Pytał na sesji Rady Powiatu 19 lutego, czy zawarte tam decyzje dotyczą także personelu sprzątającego w szkołach i ośrodkach.
Od 1 stycznia podstawa pensji wszystkich pracowników administracyjno-obsługowych w szkołach wzrosła z 1.750 zł brutto do kwoty 1.850 zł brutto. Jednak, jak zaznaczył starosta Tomasz Barczak, dodatki m.in. za staż pracy znajdują się już w tej kwocie 1.850 zł.
Radny Dąbek zauważył, że przez to, iż pensja minimalna nie jest powiększona o dodatek stażowy, wprowadzone przez Zarząd Powiatu rozwiązanie jest niesprawiedliwe. Osoba nowo zatrudniona zarobi tym samym tyle samo, co osoba z wieloletnim stażem pracy.
- Ja sobie zdaję sprawę, że działają państwo zgodnie z prawem, ale czy nie uważają państwo, że - szczególnie ten personel sprzątający - to są osoby z reguły starsze, które charakteryzują się tym, że mają ten staż 10-,15-,20- czy nawet 30-letni. W momencie, kiedy nowe osoby zaczynają pracę, to zarabiają tak samo. Moim zdaniem, tak jak gdyby nagrodą dla tych osób byłoby wliczenie tego dodatku stażowego do pensji minimalnej (...) W kontekście przyszłej emerytury ten dodatek byłby nie bez znaczenia - mówił radny Dąbek.
Radny pytał starostę Barczaka, czy można by ukłonić się w stronę tych pracowników. Radny dodał, że Zespół Obsługi Szkół i Przedszkoli w gminie Mogilno jest takim dobrym przykładem, że można sprawę rozwiązać z korzyścią dla pracowników.
- Ja wiem, że to jest mało - ubolewał starosta. Uważał jednak, że w oświacie trzeba robić wszystko by minimalizować koszty, a administracja pochłania aż 15% tych kosztów. Dodatkowo jak tłumaczył starosta, jeśli chodzi o pracowników obsługi w starostwie jest to kwota 1.850 zł i pochodne, ale różnica jest taka, że w starostwie zatrudnionych jest dużo mniej osób niż w szkołach (około 40 osób).
Jakub Dąbek pytał więc, czy był już pomysł by wprowadzić firmę zewnętrzną do sprzątania w szkołach. - Złożyliśmy zapytania do firm sprzątających, ale na razie ofert nie przedstawili - tłumaczył Tomasz Barczak. Jak jednak zaznaczał, warunkiem wejścia firmy zewnętrznej do szkół byłoby przejście osób dotychczas pracujących do tej firmy.
- Na razie naprawdę nie stać nas na to - tłumaczył po raz kolejny starosta.
Do dyskusji włączył się przewodniczący Rady Powiatu Jan Bartecki. - Sprzątaczki nie tylko zwróciły się do pana Dąbka, ale również do mnie się zwróciły jeśli chodzi o kwestie finansowe - mówił. Stało się to wcześniej, przed Nowym Rokiem kiedy jeszcze tą podstawą nie było 1.850 zł, a 1.750 zł. Niektóre zaś miały podstawę 1.450 parę zł.
- Samorząd to nie przedsiębiorstwo, w związku z tym my również jako samorząd musimy patrzeć troszeczkę inaczej na osoby, które pracują na rzecz powiatu. Czy to jest sprzątaczka, czy to osoba administracyjna, czy ktoś inny. W związku z tym powinniśmy znaleźć pieniądze na to, żeby te osoby dostały uposażenie normalne, jak wszystkie osoby pracujące na rzecz naszego samorządu - przekonywał Jan Bartecki.
Sprzątaczki w rozmowie z Janem Barteckim zwracały uwagę na jeszcze jedną sprawę. - Chcę państwu powiedzieć również, że te osoby mają dosyć duże pretensje z tego względu, że po ostatniej kontroli UKS-u (kontrola była w ośrodku w Szerzawach, przyp.das), która nakazała zwrot 1,2 mln zł mówią, że to one mają ponosić konsekwencje tego zwrotu pieniędzy i następuje szukanie tych środków, żeby zabezpieczyć - mówił przewodniczący Rady Powiatu.
Jan Bartecki stanowczo zaznaczył staroście, że jedynym rozwiązaniem jakie widzi, jest wypłacanie prawidłowego uposażenia sprzątaczkom.
- Uważam panie starosto, że ubolewanie w tym względzie to trochę za mało. Trzeba jednak podejmować decyzję w związku z tym moje stanowisko jest takie, żeby tym osobom pomagać, a nie pomniejszać. Bo osoby, które zarabiają 5.000 zł (chodziło o nauczycieli - przyp. das) jak pan naczelnik dzisiaj mówił, one w tej chwili czekają na 100 zł, ale te co zarabiają najmniej czekały cały rok na te 100 zł i zostały oszukane. Dla mnie nie jest to prawidłowe rozwiązanie - tłumaczył Jan Bartecki.
Starosta natychmiast zareagował: - Nie można powiedzieć, że zostały oszukane, bo 100 zł podwyżki dostały. Odpowiedź starosty była dosyć kpiąca, na co zareagował radny Dąbek. Zwrócił uwagę staroście, że od 1 stycznia 2016 r. płaca minimalna pracownika zatrudnionego w pełnym wymiarze czasu pracy wzrosła w Polsce z 1.750 zł do 1.850 zł. Nie miał na to żadnego wpływu starosta Tomasz Barczak. Taką kwotę określa rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2016 r.
Do słów pracowników, że z ich kieszeni będzie trzeba oddawać ponad milion złotych, starosta odniósł się tak: - To nie jest, że kosztem pracowników będziemy oddawać 1,2 mln zł, bo budżet powiatu stać na to, żeby za to zapłacić, ale szkoda, bo to są nasze pieniądze.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1254 (8/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze