Mogilno, kamienica, Wrzos, podwórko, garaże, sprzedaż
Sprzedają strategiczne podwórko
Dla burmistrza Duszyńskiego ratowanie prywatnej kamienicy po Wrzosie jest mogileńską racją stanu i dbaniem o estetykę centrum miasta. Dla przewodniczącej Kujawy to bezduszność władzy na los dzierżawców garaży zlokalizowanych w podwórku. - Tak się czuję, jakbyśmy byli szantażowani, że przyszły właściciel nie będzie remontował kamienicy, jak nie dostanie podwórka - mówiła.
NIE PRZEDŁUŻY DZIERŻAWY
Sześciu mieszkańców Mogilna dzierżawi od kilkudziesięciu lat garaże na gminnym gruncie w samym centrum miasta. Podwórko przy ul. Hallera jest małe, ma zaledwie 376 m2.
Przylega do zrujnowanej kamienicy popularnie nazywanej przez mieszkańców Wrzosem. Starsi mieszkańcy mówią na kamienicę U Bindera, czyli niemieckiego właściciela tej kamienicy do 1945 r. Gustawa Bindera.
Podwórko graniczy także z prywatną działką, kiedyś terenem rozlewni wód gazowanych PSS. Za ogrodzeniem podwórka leżą budynki hotelu Józefina. Wjazd z ul. Hallera jest wąski, zmieści się tylko jeden samochód. Przy wjeździe znajduje się także budynek, w którym wszystkie mieszkania obecni właściciele kupili od PSS.
W latach świetności na parterze budynku znajdowała się pijalnia piwa Herberga (z niemieckiego gospoda).
Do wszystkich dzierżawców terenu pod garaże (dwaj z nich mieszkają w budynku po PSS) burmistrz Leszek Duszyński wysłał w tym roku informację, że dzierżawa nie zostanie przedłużona, ponieważ działka gminna zostanie wystawiona na sprzedaż. Pozostali czterej dzierżawcy mieszkają w innych częściach miasta. Ostatnia z umów dzierżawy kończy się na początku stycznia 2017 r.
Radni na sesji 14 września musieli zdecydować, czy zgadzają się na sprzedaż podwórka w drodze ustnego przetargu.
Każdy będzie mógł przystąpić do licytacji, choć prawdopodobne jest to, że zainteresowany będzie tylko nowy właściciel kamienicy po Wrzosie, bo położenie podwórka powoduje, że jest ono mało atrakcyjnym miejscem dla innych inwestorów. Tym bardziej, że burmistrz Duszyński tłumaczył radnym podczas komisji 12 września, że to właśnie nowy właściciel kamienicy wystąpił do gminy z chęcią kupna podwórka, jako terenu przyległego. Podwórko zostało wycenione przez rzeczoznawcę na około 52.000 zł.
Według burmistrza, i tak właściciel Wrzosu mógłby w przyszłości wystąpić o nabycie przyległego terenu na poprawę warunków funkcjonowania swojej działki. Wtedy podwórko będzie mógł kupić bez przetargu i jeszcze z bonifikatą.
RACJA STANU
Przewodnicząca Rady Miejskiej Teresa Kujawa mówiła, że dzierżawcy czują się pokrzywdzeni, bo do tej pory w większości przypadków było tak, że jak ktoś postawił garaż na gminnej ziemi i chciał potem kupić teren pod garażem, to gmina wyrażała zgodę. - Przyszli do mnie, są to niejednokrotnie ludzie już w podeszłym wieku. Stwierdzili, że postępujemy z nimi bezdusznie, bo nagle każemy im opuścić to, o co sami dbali tyle lat - mówiła.
Leszek Duszyński twierdził, że gmina nie zawsze wyraża zgodę na sprzedaż miejsca pod garażem czy inną zabudową. Zwłaszcza w sytuacji, gdy teren jest ważny dla miasta z punktu widzenia strategicznego. - Na przykład nie wyraziliśmy zgody na sprzedaż działki pod byłym „Fuksem”, bo to jest miejsce strategiczne dla miasta - mówił burmistrz. Chodzi o to, że w studium rozwoju Mogilna od skrzyżowania w centrum do wolnicy planowane jest poprowadzenie ulicy.
- Jeżeli kiedyś państwo podjęliście taką decyzję, to musimy teraz tego pilnować - mówił.
- Nie byliśmy bezduszni, pani przewodnicząca, bo wystąpiliśmy z pismami do dzierżawców - zapewniał. Leszek Duszyński zaproponował im po rozmowach z prezesem Leszkiem Arendtem, nowe miejsce pod garaże na terenie GS Samopomoc Chłopska w zachodniej części miasta za torami kolejowymi. Burmistrz uważa, że wcale nie musiał wysyłać pism do dzierżawców. Mógł działkę sprzedać razem z dzierżawcami i nowy właściciel Wrzosu rozmawiałby z nimi.
- Ale szanujemy każdego mieszkańca, stąd też moje pismo do nich - przekonywał burmistrz.
Leszek Duszyński twierdzi, że dzierżawcy wiedzieli już od kilku lat, iż podwórko zostanie sprzedane, gdyż dowiedzieli się o tym, gdy przychodzili do niego, żeby kupić miejsce pod garażem. - Słyszeli zawsze, że z punktu widzenia strategicznego nie będzie zgody na dzielenie działki w centrum miasta na takie małe kawałki - mówił.
Burmistrz zapewnił radnych, że jeżeli ktoś z dzierżawców: - Znalazł inne miejsce pod garaż i do mnie przyjdzie, to ja wyrażę zgodę.
Według burmistrza, fundamentalnym pytaniem, które musiał sobie postawić i powinni postawić radni przed głosowaniem, jest to, czy ratować kamienicę po Wrzosie czy nie.
- Uważam, że podjęcie uchwały jest słuszne, bo skoro mamy ratować kamienicę, która była perełką Mogilna, która w każdej chwili może runąć, bo jest w opłakanym stanie technicznym, to tylko w ten sposób. Inne postępowanie z punktu widzenia gminy byłoby nielogiczne. Ratowanie tej wspaniałej kamienicy jest naszą racją stanu - przekonywał radnych.
PRAWO DO PODWÓRKA
Przewodnicząca Teresa Kujawa nie była do końca przekonana, że bez sprzedaży tej działki nowy właściciel nie uratuje kamienicy.
- Nowy właściciel kupi, bo ma pieniądze, ci biedni ludzie nie kupią. On zrobi to samo, garaże i będzie brał wielki czynsz - mówiła.
Leszek Duszyński bronił prawa właściciela kamienicy do posiadania podwórka: - Jeżeli chce mieć poszerzoną nieruchomość o małe podwórko, to chyba nie ma w tym nic złego. Normalna rzecz.
Ponadto właściciel musi robić badania geologiczne terenu, musi zrobić koncepcję odbudowy kamienicy. Dodał, że jeżeli nowy właściciel chce zrobić na dole kamienicy lokale usługowe, a na górze lokale mieszkalne, to gdzieś ci ludzie też muszą mieć swoje miejsce do parkowania.
- Zwróćcie uwagę, jak zmieniają się centra miast. Gdyby iść tokiem myślenia pani przewodniczącej, to w centrach Gniezna, Wrocławia byłyby jakieś miejsca na węgiel, itp. Wiadomo, jak wyglądają podwórka kamienic. My też musimy dbać o estetykę centrum miasta - tłumaczył burmistrz.
Radny Paweł Molenda rozumiał aspekt ludzki wątpliwości przewodniczącej Kujawy. - Ale jest to umowa dzierżawy i zawsze właściciel może wymówić umowę - przypomniał.
Jednym z dzierżawców garaży jest ojciec radnej Aliny Dobersztyn.
- Nie miałam zabierać głosu w tej sprawie. 9 miesięcy temu jeden z tych dzierżawców, mój tata, otrzymał z rąk pana burmistrza medal za działalność kulturalną na rzecz miasta i gminy. Pamiętam te ciepłe słowa i ten uśmiech na twarzy. Jest mi przykro, że 86-letni człowiek w ten sposób zostaje potraktowany - mówiła radna Dobersztyn.
Według Leszka Duszyńskiego, nie można tak mówić i tak porównywać.
MOWA O SZANTAŻU
Iwona Golis pytała na sesji 14 października, czy nie można by było inaczej wydzielić podwórka, tak, aby dwaj dzierżawcy, którzy mieszkają w kamienicy po PSS jednak mogli z garaży korzystać.
- Lokalizacja garaży dla tych osób gdzieś tam w GS to jest trochę jednak za daleko - twierdziła radna. Proponowała, by może by jakoś połączyć te dwie sprawy, czyli sprzedaż podwórka i interes dzierżawców mieszkających na miejscu, płacących przez 30 lat podatki.
Leszek Duszyński pytał, jak sobie radna wyobraża wydzielenie dwóch miejsc pod garaże, jak podwórko ma tylko 376 m2.
Tuż przed głosowaniem burmistrz mówił, że gdyby kłaść na szali uratowanie budynku a pozostawienie dzierżaw, to on jednak wierzy, że radni zagłosują za sprzedażą podwórka. Radny Molenda mówił: - Dzierżawa zawsze może być przerwana, to jest bolesne i przykre, ale podzielam zdanie pana burmistrza.
Przewodnicząca Kujawa odbierała słowa burmistrza tak, jakby przyszły właściciel kamienicy stawiał radnym warunek. - Tak się czuję, jakbyśmy byli szantażowani, że on nie będzie remontował kamienicy, jak nie dostanie podwórka - mówiła.
Radny Molenda apelował, by takie słowa jak szantaż w dyskusji nie padały.
CO Z WJAZDEM
Gminna działka przeznaczona do sprzedaży obejmuje także połowę wąskiego wjazdu z ul. Hallera przylegającą do kamienicy Wrzos, druga połowa wjazdu przylega do byłego budynku PSS i należy obecnie do prywatnego właściciela.
Dla radnego Zbigniewa Spólnika ważne było, co będzie z wjazdem z ul. Hallera na teren podwórka. Czy będzie ustanowiona służebność dla mieszkańców budynku po PSS.
Jak wynika z obecnego zapisu w księdze wieczystej właściciela działki po rozlewni wód PSS, taka służebność już istnieje i lokatorzy tego budynku mają zagwarantowane dojście lub dojazd do budynku, w którym mieszkają.
Burmistrz Duszyński mówił, że o tym, jak będzie wyglądać służebność po sprzedaży działki gminnej, będzie decydował już przyszły nabywca działki po rozmowach z właścicielem terenu po rozlewni.
NA SPRZEDAŻ
W głosowaniu 16 osób poparło sprzedaż podwórka w drodze licytacji, 3 osoby były przeciwne - Teresa Kujawa, Ewa Szarzyńska i Iwona Golis, 1 osoba się wstrzymała. Alina Dobersztyn ze względu na interes osobisty nie wzięła udziału w głosowaniu.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1284 (38/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze