Reklama

Starosta Barczak do gmin: - Dacie po milionie i ruszamy

To, co powiedzieli na sesji w Dąbrowie dyrektor SPZOZ Jerzy Kriger i starosta mogileński Tomasz Barczak, ani na jotę nie przybliżyło zgody gmin powiatu mogileńskiego na przystąpienie do spółki prawa handlowego. Nadal nie wiadomo, jak będzie wyglądała prywatyzacja SPZOZ Mogilno. Nie wiadomo, dlaczego część samorządowców wylewała swe żale na Pałuki.

- Robimy spółkę, to robimy, a o pieniądze będzie się martwił starosta, wójt, burmistrz. Każdy wie, jaki ma budżet i każdy wiele, ile przez 5 czy przez 10 lat może dać. O Jezu, 3 miliony to jest dużo pieniędzy, ale dla samorządów to nie jest dużo pieniędzy, ponieważ nikt nie chce tego od razu, tylko przez 5 lub więcej lat. W tym świetle proszę bardzo, żeby tak to mieszkańcom przedstawić - mówił starosta mogileński Tomasz Barczak do dąbrowieckich samorządowców.  
fot. Paweł Lachowicz

    BYŁA PROPOZYCJA
    Starosta Tomasz Barczak i Zarząd Powiatu mogileńskiego chcą przekształcić SPZOZ w spółkę prawa handlowego. Propozycja, która światło dzienne ujrzała po raz pierwszy 16 lutego w mogileńskim ratuszu na specjalnym spotkaniu wójtów, burmistrzów i członków działających przy radach komisji zdrowia, budzi wiele kontrowersji. Powód? Każda z gmin powiatu do tego wspólnego interesu miałaby się dołożyć. Ile i przez jak długo? Tego jeszcze nie wiadomo, na razie mówi się o łącznej kwocie 3 mln zł. Pieniądze zostałyby przeznaczone na zakup nowoczesnego sprzętu medycznego i na modernizację budynków.
    NA SPECJALNE ZAPROSZENIE
    28 lutego na ostatnią sesję Rady Gminy Dąbrowa zaproszeni zostali dyrektor SPZOZ w Mogilnie Jerzy Kriger, starosta Tomasz Barczak i przewodniczący Rady Powiatu Wiesław Gałązka.
    Na samym początku Jerzy Kriger przedstawił pokrótce stan mogileńskiej i nie tylko służby zdrowia. Z terenu gminy Dąbrowa w mogileńskim szpitalu leczyło się w 2006 r. ponad 400 mieszkańców. Stanowi to 5,5% ogólnej liczby wszystkich leczonych pacjentów. - Szpitale są niedofinansowane z uwagi na to, że jest niska wycena punktu zabiegowego (2 lata temu średnia wartość 1 pkt wynosiła 11 zł 30 gr, z czego fundusz zwracał tylko 10 zł). Fundusz nie płaci za pacjenta, tylko za procedurę. Jeżeli chodzi o kantrakt za szpitalnictwo, kontrakt jest zawsze przekroczony. Powstają takie nadlimity, za które fundusz nie płaci. W ubiegłym roku takie nadlimity zamknęły się kwotą 600 tys. zł. Jeżeli chodzi o rok 2005, tych nadwykonań było grubo ponad 1 mln zł - jak wyjaśniał dąbrowieckim radnym dyrektor SPZOZ Jerzy Kriger, za te nadlimity NFZ nie zwraca pieniędzy. Fundusz płaci tylko za wykonania zakontraktowane. Dalej dyrektor wspomniał, że w mogileńskiej lecznicy 20% wszystkich leczonych pacjentów to pacjenci zewnętrzni (spoza regionu). Za nich NFZ płaci na bieżąco.
    SĄ PROWADZONE ROZMOWY SONDAŻOWE
    - Szpital niestety generuje straty. Ta strata za rok ubiegły wyniosła ponad 2 mln zł. Ogólnie SPZOZ wygenerował zysk około 200 tys. zł, ale strata szpitalna pokrywana jest z działalności podstawowej opieki zdrowotnej i lecznictwa specjalistycznego, czyli, że ogólny wynik finansowy SPZOZ-u jest wynikiem dodatnim. Z uwagi na to, że SPZOZ jest już strukturą, która nie sprawdza się w pewnych momentach, zwłaszcza jeśli chodzi o nowoczesne metody zarządzania, jak państwo czytali w prasie, są sondażowe rozmowy prowadzone odnośnie  przekształcenia SPZOZ w spółkę. Całości SPZOZ-u nie tylko szpitala - kontynuował Jerzy Kriger.
    PACJENT NA SPÓŁCE NIE UCIERPI
    Według informacji dyrektora, przekształcenie się w spółkę nie zmieni nic w stosunku podejścia SPZOZ do pacjenta. Teraz mogileńska placówka lecznicza, dlatego, że jest SPZOZ-em, jest ograniczona szeregiem przepisów, a spółka prawa handlowego rządzić się będzie innymi prawami. Zdaniem Jerzego Krigera, na terenie naszego funduszu mogileński SPZOZ jest jednym z nielicznych, który działa w takiej strukturze. Jednak te zakłady, które już się wcześniej przekształciły, nie wyszły na tym zbyt dobrze. Wszystko przez tzw. "ustawę 203" i pożyczkę restrukturyzacyjną.
    POŻYCZKA NA WYPŁATY
    - W związku z tą ustawą kazano zapłacić wszystkim pracownikom po 213 zł, potem  po 110 zł. Jeśli policzylibyśmy sobie koszty, to kosztowałoby to nas rocznie 1 mln 200 tys. zł., a po doliczeniu 110 zł, jest to kwota dochodząca do 1 mln 900 tys. zł. My musieliśmy znaleźć te środki w ramach środków własnych - dowiedzieli się radni od dyrektora SPZOZ.
    Na dodatkowe wypłaty dla pracowników w ubiegłym roku mogileński SPZOZ uzyskał  2 mln i 600 tys. zł pożyczki restrukturyzacyjnej. Możliwe to było dlatego, że mogileńska placówka lecznicza nie przekształciła się jeszcze w spółkę. Pieniędzy tych w ramach pożyczki restrukturyzacyjnej nie otrzymały placówki, które już wcześniej postanowiły przybrać formę spółki.
    POŻYCZKĘ MOŻNA UMORZYĆ
    Jak powiedział dyrektor, przy spełnieniu szeregu kryteriów pożyczka umarzalna jest nawet do 70%. Aktualnie SPZOZ ma wytoczone sprawy przeciwko NFZ o rekompensatę środków wydanych na realizację "ustawy 203". Rozważana jest jednak taka możliwość, że jeśli SPZOZ zrezygnuje z roszczeń wobec funduszu, pożyczka będzie umorzona w 100%. Teraz SPZOZ pożyczkę restrukturyzacyjną od połowy ubiegłego roku spłaca po 30 tys. zł miesięcznie. - Do umorzenia pozostałoby nawet od 2 mln 300 tys. zł do 2 mln 400 tys. zł. Ta pożyczka istnieje obecnie w naszym długu. Natomiast jeśli będzie umorzenie, to o te 2 mln 400 tys. zł dług się zmniejszy - mówił szef mogileńskiej opieki zdrowotnej.
    7 MILIONÓW ZŁOTYCH DŁUGU
    Obecnie dług całego SPZOZ oscyluje w granicach 7 mln zł. Powstał on w 1999 r. Kwota długu nie przekracza 50% kontraktu, który wynosi 17,5 mln zł. Z chwilą przekształcenia SPZOZ w spółkę dług pozostanie przy starostwie, a nowa spółka rozpocznie swoją działalność od zera.
    BEZ KONKRETÓW
    Przewodniczący Rady Gminy Dąbrowa Andrzej Cywiński przypomniał o spotkaniu, jakie odbyło się w starostwie 16 lutego. - Był między innymi apel i propozycja, jak to samorządy widzą i apel, by samorządy jakby dołożyły do jakby naszego wspólnego celu - powiedział Andrzej Cywiński. Przewodniczący kontynuował: - Ustawodawca określił, że szpitalami zajmują się powiaty. Powiat ma w swoim zakresie opiekę nad szpitalami i w zasadzie to budżety powiatowe powinny tak gospodarować, aby te pieniądze na funkcjonowanie szpitali znaleźć. Każdy samorząd, czy gminny czy powiatowy ma przypisane ustawowo, jakie ma pod sobą zadania i z tych zadań powinien się po prostu wywiązywać. Lecznictwo podstawowe mają gminy, lecznictwo szpitalne mają powiaty.
    A W STAROSTWIE  NIE JEST ŹLE
    Mówiąc dalej przewodniczący dąbrowieckiej Rady Gminy oświadczył, że przysłuchując się wypowiedziom 16 lutego tak naprawdę niewiele się dowiedział. Jego zdaniem, starostwo nic nie przedstawiło, że ze swojej strony robi wszystko, by ze swojego budżetu starać się wyłożyć tyle pieniędzy, by szpital w Mogilnie i Strzelnie utrzymać. - Teraz czytając "Pałuki" okazuje się, że starostwo tak źle nie stoi, ponieważ stać ich na podwyżki, co nie jest ukrywane. Więc tak najlepiej sięgnąć do samorządów - oświadczył na zakończenie Andrzej Cywiński.
    NIE MIELIŚMY ROZMAWIAĆ O PIENIĄDZACH
    Starosta mogileński Tomasz Barczak już w pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi nawiązując do spotkania z 16 lutego powiedział, że nikt nie był zaproszony do mogileńskiego ratusza, po to by rozmawiać o pieniądzach. Spotkanie zorganizowane było po to, by przedstawić koncepcję zmiany funkcjonowania służby zdrowia w powiecie mogileńskim. - A, że domagano się ile pieniędzy będzie potrzebnych, padła suma - oświadczył.
    Aby doposażyć szpital w odpowiedni sprzęt i by - jak to określił starosta - pacjenci leczeni byli na europejskim poziomie, na początek potrzeba 3 mln zł. - Są to pieniądze nieduże dla samorządów - usłyszeli radni. Starosta dodał: - Nie prosiłem o pieniądze, prosiłem o wstąpienie do spółki prawa handlowego, żeby robić niektóre rzeczy także odpłatnie. Na tym polega cały dowcip, aby także zarabiać pieniądze. Starosta nie zapomniał dodać, iż gmina Dąbrowa na służbę zdrowia pieniędzy nie przeznacza. Jedynymi samorządami, które finansują służbę zdrowia, są gmina Strzelno i gmina Mogilno.
    NASZ DŁUG, NASZE PIENIĄDZE,  NASZ ZYSK
    Tomasz Barczak nawiązał do wziętej przez SPZOZ pożyczki restrukturyzacyjnej: - Pożyczka, która rzeczywiście należała się tylko ZOZ-om trafiła również do Mogilna. Żyjemy nadzieją, że będzie nam ona umorzona i dług się zmniejszy do 4 mln zł z groszami. Ustawodawca zrobił, że rzeczywiście powiaty odpowiadają za służbę zdrowia. Dług pozostaje przy powiecie i powiat też sobie z tym poradzi. (...) Jeśli zrobimy spółkę handlową, to mamy na coś wpływ, na to co robimy, na to jak leczymy. Natomiast, jak wejdziemy w spółkę z firmą prywatną, to wiadomo, jeśli ktoś wyłoży pieniądze, to będzie chciał minimum 51% udziału. Nie ma możliwości - on musi rządzić i tu się nie ma co dziwić. Ponieważ jak ktoś przyjdzie z zewnątrz i położy pieniądze, to chce rządzić. Jakby dał duże pieniądze, proszę bardzo, nie obciążamy samorządów, tylko wtedy tracimy jakąś tam kontrolę. Pieniądz rządzi światem - nie ustawa. Samorząd powiatowy ustawowo jest odpowiedzialny, ale moralnie my wszyscy jesteśmy odpowiedzialni. Mówiłem tak, dacie po milionie każdy i ruszamy. Chodzi o to żeby nowoczesny sprzęt kupić - usłyszeli radni.
    Potem starosta stwierdził, że można zrobić salę pooperacyjną w Strzelnie, ściągnąć specjalistów i leczyć ludzi także prywatnie. W tej chwili w tak funkcjonującej placówce robić tego nie można.
    CO Z PRACOWNIKAMI
    Starosta w swoim długim monologu nie rozwiał natomiast wątpliwości co do przyszłości zatrudnionych  w SPZOZ pracowników. Mówił, że w momencie przekształcenia zakładu w spółkę nie będzie wielkich zmian, ale niestety nie wie, czy jakiś odsiew osób nie nastąpi.
    O KONKRETACH  W WĘŻSZYM GRONIE
    Włodarz powiatu na sesji w Dąbrowie odniósł się także do zarzutów przewodniczącego Cywińskiego, dotyczących braku konkretów na spotkaniu 16 lutego.
    Zdaniem Barczaka, o konkretach należy rozmawiać w znacznie węższym gronie wójtów i burmistrzów, a nie w gronie 50 osób, gdzie każda ma własne zdanie. - Siądziemy sobie wtedy do stołu. My przedstawimy opracowania co trzeba zrobić w szpitalu, druga strona zapozna się i wtedy można wyjść na forum i powiedzieć, co możemy zrobić (..) A to spotkanie szesnastego tylko taki miało sens, by rzucić problem, jak wyjść z problemu i czy w ogóle to będziemy robić - dowiedzieli się radni i mieszkańcy na sesji w Dąbrowie.
    WSZYSTKO DLA PACJENTÓW
    Starosta mogileński nie omieszkał  również zaapelować do radnych gminy Dąbrowa, o to, by nie zastanawiano się od razu, kto ile ma dać, kto na powstaniu spółki straci, a kto zyska. Zyskać w pierwszej kolejności mają pacjenci. Nawet jeśli gmina Dąbrowa nie uzna przedłożonego pomysłu za słuszny, to mieszkańcy gminy i tak muszą być leczeni w powiatowym szpitalu. - Ponieważ pacjent to interes. Jeśli nie będzie pacjenta, to NFZ nie podpisze z nami kontraktu (..) Myśl jest taka. Nikt nie chce pieniędzy, ale albo wchodzimy do spółki, albo nie. Starosta nikogo nie szantażuje, ale czas biegnie nieubłaganie. Kontrakty nowe trzeba zawierać w październiku - mówił starosta i stwierdził dalej, że jeśli samorządy powiedzą spółce nie, to powiat i tak ją zrobi. - Szkoda, żeby nam pieniądze uciekały - oznajmił.
    GAZETA NAPISAŁA I NIECH SOBIE PISZE
    Tomasz Barczak w swojej wypowiedzi nie ominął także poruszonej przez przedmówcę kwestii przyznanych niedawno jemu i radnym powiatowym podwyżek diet i jego wynagrodzenia. - Ludzie, którzy tutaj żyją, powiedzą. No bo ten ma 100 zł więcej, starosta 500 zł więcej. Słuchajcie - ustalili, uchwalili, koniec. Gazeta ta nasza szanowna napisała i niech sobie pisze, tylko prośba jest do gazety. Nie róbcie krzywdy ludziom, bo nam możecie robić krzywdę zawsze, ale nie przedstawiajcie w złym świetle tego, co chcemy zrobić - apelował starosta do reporterów Pałuk.
W tej kwestii głos zabrał także obecny na sesji przewodniczący Rady Powiatu Wiesław Gałązka. Przewodniczący powiedział, że podwyżka jest powrotem do przeszłości. W trakcie ubiegłej kadencji radni byli zmuszeni obniżyć sobie ryczałty, bo brakowało pieniędzy. Wtedy w związku z zarządzeniem starosty dotyczącym obniżenia wynagrodzenia urzędników również i radnym wypadało się do tego dostosować.
    KONKURENCJA NIE ŚPI
    Tomasz Barczak radnym gminy Dąbrowa postanowił naświetlić jeszcze jeden powód, dla którego na spotkaniu 16 lutego nie mówiono o szczegółach, szczególnie tych finansowych. Tym powodem jest konkurencja. Ościenne szpitale np. w Żninie i Inowrocławiu chcą przechwycić mogileńskich pacjentów. Im więcej pacjentów leczyć się będzie w tamtych szpitalach, tym więcej tamte placówki dostaną z NFZ pieniędzy. Zdaniem starosty, dyrektor SPZOZ Jerzy Kriger nie mógł wyjawić wszystkich najdrobniejszych szczegółów i nie należy mieć mu tego za złe. - W takim dużym gronie, gdzie jeszcze jest prasa, nie można wszystkiego powiedzieć. Prasa wychwyci wszystko to, co oczywiście chce wychwycić - oznajmił włodarz powiatu.
    ZE STWÓRCĄ ZA PAN BRAT
    Na zakończenie swojego długiego przemówienia Tomasz Barczak dodał jeszcze, że trzech milionów, o które prosi, samorządy nie muszą przekazywać od razu: - Decyzja. Robimy spółkę, to robimy, a o pieniądze będzie się martwił starosta, wójt, burmistrz. Każdy wie, jaki ma budżet i każdy wie, ile przez 5 czy przez 10 lat może dać. O Jezu, 3 miliony to jest dużo pieniędzy, ale dla samorządów to nie jest dużo pieniędzy, ponieważ nikt nie chce tego od razu, tylko przez 5 lub więcej lat. W tym świetle proszę bardzo, żeby tak to mieszkańcom przedstawić.
    POWIAT NA SZPITAL TEŻ DAJE
    Wypowiedź starosty Barczaka postanowił uzupełnić Wiesław Gałązka. Przewodniczący Rady Powiatu przypomniał, że na mogileńsko-strzeleńską lecznicę powiat daje pieniądze często w trybie tak zwanym awaryjnym. Przewodniczący przypomniał też, że w ubiegłym roku przy udziale środków zewnętrznych udało się zmodernizować obiekt szpitala w Mogilnie. Tam budynek został m.in. ocieplony, wymieniono system grzewczy. Niestety budynek w Strzelnie, jak określił to przewodniczący, to nadal gruz: - W Strzelnie w roku bieżącym planuje się dokonanie remontu, pewnie na taką samą skalę, co w Mogilnie. Na spotkaniu 16 lutego reprezentacja Strzelna zachowywała się po przyjacielsku, rozumiejąc, obawiając i troszcząc się, skąd weźniemy pieniądze. Jeśli trzeba będzie chcą prowadzić konsultacje społeczne. Według przewodniczącego Gałązki byłoby głupotą, żeby szpitalnictwo na terenie powiatu mogileńskiego zachwiało się, a co gorsza trafiło w prywatne ręce: - Ja mam obawy, czy powiat sam podoła i gorąco bym zapraszał, żebyście państwo dyskutowali. My się nie spodziewamy, że gmina Dąbrowa wyjmie gruby portfel i wywali grube pieniądze. Chodzi o kwestię dokooptowania do pomysłu i współodpowiedzialności takiej sprawczo-moralnej za losy służby zdrowia i przekształcenia.
    ZOZ W MOGILNIE TO NIE NASZA SPRAWA
    Ostatnią osobą, która na sesji w Dąbrowie zabrała w sprawie propozycji starosty i zarządu głos była Stanisława Łagowska. Wójt podkreślała, podobnie jak przewodniczący Andrzej Cywiński, że każdy szczebel samorządu ma określone zadania w stosunku do obowiązku zapewnienia opieki zdrowotnej. Wójt Łagowska przypomniała też wszystkim zebranym na sesji osobom, że mieszkańcy gminy Dąbrowa nie podlegają już ZOZ w Mogilnie, inaczej niż pacjenci z gminy Strzelno i Mogilno. W  gminie Dąbrowa jest trzech lekarzy, którzy dzierżawią od gminy budynek i prowadzą w nim, w większości na własnym sprzęcie, praktykę lekarską. Są to tak zwane gabinety kontraktowe.
    PROSZĘ PAMIĘTAĆ, ŻE DOKŁADALIŚMY
    Stanisława Łagowska nie zapomniała dodać w swoim przemówieniu, że gmina, którą kieruje, mimo że obecnie nie łoży na mogileński SPZOZ, w przeszłości to robiła, a jak trzeba było to i dokupowała sprzęt. - W okresie ostatnich lat próbowaliśmy pomóc szpitalowi w taki sposób, że powstała fundacja, do której gmina należała. Ja byłam przedstawicielem. Pamiętacie państwo, ile złego zrobiły "Pałuki", kiedy rozpisywały się nad uchybieniami nie z naszej winy. Pan dyrektor może poświadczyć, ile z tej fundacji wpłynęło pieniędzy do szpitala - powiedziała pani wójt.
Stanisława Łagowska nie skrytykowała jednoznacznie pomysłu powstania na bazie szpitala spółki prawa handlowego, ale nie powiedziała też, że jest zwolenniczką tego pomysłu. Do sprawy włodarz gminy Dąbrowa podeszła bardzo dyplomatycznie. Jej zdaniem szpital w Mogilnie i Strzelnie powinien funkcjonować i być dobrze wyposażony, ale gmina Dąbrowa powinna w pierwszej kolejności dbać o swoje interesy, tym bardziej, że pojawiła się perspektywa konieczności rozbudowania ośrodka zdrowia w Dąbrowie. - Wejście w spółkę prawa handlowego, to nie jest tak, jak tutaj się ogólnie mówi, że wystarczy tylko wejść. Ci, którzy stanowią tę spółkę, odpowiadają za to co się w tej spółce dzieje, również majątkiem, jaki będzie ustalony w udziałach. Dlatego trzeba to po prostu dobrze przemyśleć, przeliczyć i wtedy na pewno będzie tak, jak należy. A faktycznie zgadzam się, że nie ma innego wyjścia, jak zmienić formę organizacyjną - argumentowała Stanisława Łagowska.
    Na zakończenie dyskusji Andrzej Cywiński przychylił się do stanowiska swojej przedmówczyni, dodając, że  w sprawie powstania na bazie szpitala spółki prawa handlowego trzeba dużo rozmawiać: - To wtedy na pewno dojedziemy do jakiegoś konsensusu.

Joanna Bejma
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 787 (11/2007)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości