Reklama

Suszowy szturm rolników

Tak było wczoraj po 8:00 rano na korytarzu ratusza w Mogilnie

          fot. Damian Stawski

Mogilno, Jeziora Wielkie, rolnik, Urząd Miejski, Urząd Gminy, wniosek, ARiMR
     Suszowy szturm rolników
    Przez dwa dni 29 i 30 września w Urzędzie Miejskim w Mogilnie i Urzędzie Gminy w Jeziorach Wielkich trwało ogromne oblężenie rolników, którzy stali w kolejce po protokoły oraz po wnioski do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Mogilnie.

     O sytuacji panującej w Urzędzie Miejskim rozmawialiśmy z przewodniczącym komisji ds. szacowania szkód suszy w gminie Mogilno Stanisławem Borowiakiem. - Od wczoraj wtorku rano jest kolejka na 80/100 osób. Zresztą jak pan tutaj widzi, my jako komisja i urzędnicy pracujemy od 7:30 do 20:00. Dzisiaj nie wiem o której skończymy. Agencja do 22:00 przyjmuje wnioski (do wczoraj, 30 września, przyp. das), można wysłać je także pocztą, ale nawet nikt tego nie próbuje, wszyscy czekają u nas w kolejce - mówił Stanisław Borowiak.
     Do wtorku było tak, że decyzją ministra rolnictwa odszkodowania za klęskę suszową przysługiwały rolnikom, których straty osiągały 30% strat dochodowości gospodarstwa. Były wymagane faktury, wtedy było około 200 rolników, którzy przekraczali tę barierę.
     Spytaliśmy, skąd raptem wzięło się aż tak ogromne zainteresowanie rolników składaniem wniosków i to na dwa dni przed końcem terminu składania.
     - Dyrektor generalny Urzędu Wojewódzkiego Andrzej Baranowski, w wywiadzie udzielonym we wtorek w „Gazecie Pomorskiej” powiedział, że wystarczy składać oświadczenia o zakupie pasz, a nie musi być faktur i rolnicy po przeczytaniu tego artykułu nagle zaczęli zgłaszać się do komisji po protokoły.
     - Ponieważ to stwarza im możliwość zwiększenia strat w gospodarstwie i dochodowości i w tym momencie mogą liczyć na te obiecane przez ministra pieniądze - tłumaczył Stanisław Borowiak.
     Po słowach liczba rolników się podwoiła i jak mówił Stanisław Borowiak jest ich obecnie w gminie już około 400-450. Połowa z nich to właśnie hodowcy, którzy potrzebują zakupić paszę.
     - Jeśli jest możliwość zakupu pasz na oświadczenia, automatycznie te straty w dochodowości zwiększają się - tłumaczył Borowiak.
     Zamieszanie w Urzędzie Miejskim, jak mówił, wprowadzają też sami rolnicy. - Jeden z rolników w kolejce krzyknął, że za buraki też przysługuje odszkodowanie - mówił Borowiak. Tymczasem buraki cukrowe i kukurydza nie jest brana pod uwagę przy szacowaniu strat.
     Pretensje o całe zamieszanie mieli też rolnicy stojący w kolejce, którzy o całej sytuacji dowiedzieli się w ostatniej chwili, czyli dwa dni przed ostatecznym terminem składania wniosków, który przypadał na 30 września.
     - Problem klęski suszowej moim zdaniem powinien być rozwiązany w bardziej cywilizowany sposób (...) Te wszystkie sprawy powinny być ogłoszone co najmniej dwa tygodnie przed terminem - komentował jeden z rolników ze Wszednia.  Jak byliśmy wczoraj rano w Urzędzie Gminy w Jeziorach Wielkich, tam sytuacja z rolnikami i wydawaniem wniosków przebiegała o wiele spokojniej.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1233 (39/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości