SP Jeziora Wielkie, świetlica szkolna, szkoła, Rada Gminy
Świetlica dla każdego dziecka
Zdaniem radnego Franciszka Pałuckiego, nie każde dziecko może korzystać ze świetlicy szkolnej i wtedy rodzice muszą przyjeżdżać na raty do szkoły po odbiór swoich pociech. Dyrektor Krzysztof Laskowski zapewnia, że to jakieś nieporozumienie. Każde dziecko może korzystać ze świetlicy, tylko wcześniej rodzic musi zgłosić taką potrzebę.
Na styczniowych połączonych komisjach Rady Gminy w Jeziorach Wielkich radny Franciszek Pałucki poruszył sprawę przebywania dzieci w świetlicy Szkoły Podstawowej w Jeziorach Wielkich. Twierdził, że dochodzą do niego sygnały od rodziców, którzy w szkole mają kilkoro dzieci, że zmuszeni są oni odbierać swoje pociechy kilka razy dziennie ze szkoły, gdyż nie jest w niej zagwarantowana odpowiednia opieka.
- Sprawa jest zróżnicowana, bo te dzieci, które jeżdżą autobusem również z Jezior Wielkich mogą przebywać w świetlicy nawet, gdy jedno z dzieci w rodzinie kończy godzinę wcześniej i czeka na rodzeństwo. Lecz są dzieci, które rodzice dowożą samochodami. I te dzieci już nie mogą przebywać w świetlicy. Jest taki przykład, gdzie jedno dziecko jest w przedszkolu, a drugie w pierwszej klasie i kończy zajęcia wcześniej, to nie może być na świetlicy, bo za dużo dzieci podobno tam jest - mówił. Tłumaczył, że takich przypadków jest więcej i rodzice muszą zabrać wcześniej jedno dziecko i później przyjechać po kolejne. Jego zdaniem powinno się tak sprawę rozwiązać, by wszystkie dzieci, które tego potrzebują mogły zostać w świetlicy, a rodzice odbieraliby je za jednym razem. - Kiedyś, jak takie dziecko zostało, to była wielka łaska, nie wiem kto rządzi w szkole dyrektor, czy nauczyciele - pytał radny Pałucki.
Sekretarz gminy Grażyna Leśniewska wyjaśniała, że od rozwiązywania takich spraw jest dyrektor w szkole i on za to odpowiada. - Nie wierzę, że jak któreś dziecko chciałoby zostać w świetlicy, to dyrektor nie wyraziłby na to zgody. Mi się wydaje, że to jest po prostu niedogadane między rodzicem, a szkołą. Trzeba to wyjaśnić - mówiła.
Zdaniem wójta Zbysława Woźniakowskiego szkolna świetlica musi dobrze funkcjonować niezależnie od liczby dzieci w niej przebywających. Wójt obiecał radnemu, że sprawdzi, jak wygląda sprawa szkolnej świetlicy.
Rozmawialiśmy z dyrektorem szkoły Krzysztofem Laskowskim, który stwierdził, że sprawa jest zwykłym nieporozumieniem. Mówił, że od nas pierwszych słyszy, że jest taki problem.
- Dotychczas nie dotarła do mnie żadna informacja od jakiegokolwiek rodzica, że ktoś mógłby być objęty opieką świetlicową, a nie jest - powiedział nam dyrektor Laskowski.
Jego zdaniem każde dziecko ma prawo zostać w szkole w świetlicy. Dziecko takie należy wcześniej zgłosić, że będzie korzystać ze świetlicy. Dyrektor twierdzi, że szkoła jest otwarta na rodziców i potrzeby dzieci. - My mamy poukładany porządek dojazdów i rozwozów połączonych ze świetlicą. Ilość godzin świetlicy staramy się łączyć z przedszkolem i dziećmi z podstawówki. Jeżeli dziecko miałoby potrzebę, aby na świetlicy zostać, a tej świetlicy akurat nie ma, to automatycznie to dziecko przenosimy do przedszkola i jest ono objęte opieką. Jest to sprawa do załatwienia i gdyby ktoś z rodziców miał taki problem, to wystarczy to zgłosić. Nie ma co ukrywać, ale tutaj dzieci i rodziców rozpieszczamy, bo zabiera się autobusem, nawet dzieci z Jezior Wielkich - dodał dyrektor Laskowski.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1200 (6/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze