Płetwonurkowie szukają pod lodem Jeziora Pakoskiego wraku bombowca TU-2, który spadł do jeziora 52 lata temu. Jak na razie ze względu na pogodę, poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem. Płetwonurkowie zapowiadają, że wrócą tu na wiosnę
fot. Marek Koteras
W Jeziorze Pakoskim
Szukają wraku bombowca
Płetwonurkowie schodzili dwa razy przez przerębel, pod taflę lodową jeziora na głębokość do 10 m. Tego dnia panowały na jeziorze bardzo trudne warunki atmosferyczne.
Towarzystwo Przyjaciół Janikowa zwróciło się do płetwonurków z bydgoskiego klubu "Perkoz-Pro", działającego przy klubie Pomorskiego Okręgu Wojskowego, o próbę ustalenia na dnie Jeziora Pakoskiego położenia wraku bombowca "Tupolew TU-2", który uległ katastrofie nad Janikowem w 1952 r. i spadł do jeziora.
1 lutego płetwonurkowie schodzili dwa razy przez przerębel, pod taflę lodową jeziora na głębokość do 10 m. Tego dnia panowały na jeziorze bardzo trudne warunki atmosferyczne. Wiał silny wiatr, a odwilż spowodowała, że tafla jeziora była bardzo śliska. Pod wodą była fatalna widoczność, pomimo tego, iż płetwonurkowie mieli dobry sprzęt. Jak na razie szczątków samolotu nie odnaleziono, ale płetwonurkowie zapowiadają powrót na Jezioro Pakoskie na wiosnę.
CO STAŁO SIĘ 52 LATA TEMU?
Do tragedii nad Jeziorem Pakoskim doszło 8 sierpnia 1952 r. Bombowiec "Tupolew TU-2" wykonywał lot ćwiczebny, połączony z bombardowaniem i strzelaniem powietrznym. Nadlatywał od strony Pakości. Tego dnia panowała fatalna pogoda. Niebo było zasłonięte burzowymi chmurami. O 1230 samolot uderzył w taflę jeziora, nastąpił wybuch zgromadzonej w nim amunicji i samolot z 3-osobową załogą znalazł się na dnie.
Wypadek bombowca był badany przez specjalnie powołaną komisję wojskową, która stwierdziła, że do wypadku być może doszło z winy pioruna, który trafił w bombowiec. Naoczni świadkowie mówią, że palący się samolot zachowywał się tak, jakby szukał awaryjnego miejsca do lądowania, po czym nastąpił wybuch i samolot spadł do jeziora.
W latach 1950-1957 samoloty TU-2 były na wyposażeniu polskiego lotnictwa. Ten konkretny model należał do 7 Pułku Lotnictwa Bombowego. Trzyosobową załogę tworzyli: 27-letni pilot Kazimierz Staśko, 22-lata nawigator Jan Kłosowicz i i 25-letni radiotelegrafista Mieczysław Markiewicz. Wszyscy zginęli.
Przemysław Dudziak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 627 (8/2004)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze