Funkcjonariusze policji w trakcie oględzin miejsca kradzieży w Przyjezierzu fot. Paweł Lachowicz
Przyjezierze, kradzież, telefon, nagranie
Telefonem rejestrował moment włamania
Gdy pracownik ochrony mienia Marek Matusiak zobaczył na ul. Bukowej Roberta W. z siekierą, wiedział, że musi pójść za nim. Nie pomylił się. Ukrył się za tujami i nakręcił telefonem komórkowym moment włamania, jednocześnie dzwoniąc po policję.
5 marca pracownik Zakładu Ochrony Mienia Zbigniewa Grobelnego Marek Matusiak z Ostrowa (gm. Strzelno) udaremnił kradzież, do której dopuścił się przebywający na terenie ośrodka wypoczynkowego po jeziorańskiej stronie Przyjezierza Robert W.
Pracownik Zakładu Ochrony Mienia (chroniącego w okresie zimowym większość domków i lokali handlowych na terenie wczasowiska) Marek Matusiak pokazuje reporterowi „Pałuk” miejsce, skąd obserwował włamywacza fot. Paweł Lachowicz Około 11:00 patrolujący ul. Bukową Marek Matusiak zauważył Roberta W. kierującego się z siekierą w ręku do jednego z domków letniskowych.
- Samochód zostawiłem na ul. Bukowej mniej więcej na wysokości „Penelopy”. Robiłem obchód pieszo i na ul. Bukową wszedłem z ul. Akacjowej. Widziałem, że pan Robert idzie w kierunku hotelu „Maria”. Myślałem, że idzie zobaczyć, co tam robią, bo w jednym z lokali pracowali ludzie. Ale on szedł dalej. Zaraz pomyślałem, że coś się święci i pośpieszyłem szybko za nim. Skręcił w jedną z uliczek. Od razu wiedziałem, że będzie próbował gdzieś, coś zwędzić, a że znam Przyjezierze skojarzyłem, w jakim kierunku idzie, więc poszedłem w tamtą uliczkę od innej strony. Nie pomyliłem się, stanąłem za tujami, wyjąłem telefon i zacząłem nagrywać. Gdy się włamał odpuściłem sobie zadzwoniłem na policję i wróciłem zachodząc mu drogę. Szedł w moim kierunku i niósł łupy. Czajnik bezprzewodowy i wąż świetlny. Zacząłem go zagadywać i szedłem z nim powoli i rozmawiałem czekając na policję. Trochę sobie porozmawialiśmy. Pytałem się mu, co znowu niesie. Zaczął tłumaczyć, że od kumpla. Wejrzałem na zegarek. Od telefonu na policję minęło 10 min. Nagle policja wjechała, więc wskazałem im tego człowieka, mówiąc „macie tutaj pana od włamania” - opowiada sobotnie zajście Marek Matusiak.
Dzięki jego czujności policjanci dosłownie na gorącym uczynku złapali mężczyznę, zakuli go w kajdanki i umieścili w policyjnym radiowozie. Powiadomiony został właściciel okradzionego domku Krzysztof G. z Inowrocławia, który wraz z żoną pojawił się na terenie ośrodka. Łupem złodzieja padł wąż świetlny oraz czajnik bezprzewodowy. Zniszczony został też zamek wejściowy do drzwi letniskowego domku. Właściciel oszacował straty na 200 zł.
Złodziej zabrany został do policyjnego aresztu.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1256 (10/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze