Inspektor Obrony Cywilnej z Mogilna usłyszał zarzut paserstwa
Tłusty czwartek Stanisława P.
Do pokoju Stanisława P. zapukało dwóch policjantów. Nie byli to jednak przebierańcy z kozy, chodzącej akurat po ratuszowych gabinetach. Nie śpiewali i nie tańczyli.
Stanisław P. jest znanym mogileńskim kolekcjonerem. Obecnie postawiony mu zarzut paserstwa jest drugim wejściem w kolizję z prawem na przestrzeni ostatnich 2 lat. Policjanci wyprowadzili 11 lutego Stanisława P. z ratusza i zawieźli go na komendę policji. Była wtedy 11.00. W ratuszu inspektor obrony cywilnej pojawił się ponownie około 15.30.
Zatrzymanie związanego z PSL-em (w 2006 r. startował z listy tej partii do Rady Powiatu) 51-letniego Stanisława P. było konsekwencją zeznań w sprawie prowadzonej od kilku miesięcy. W nocy z 7 na 8 grudnia 2009 r. w Dąbrówce (gm. Mogilno) doszło do włamania do tzw. kontenera socjalnego. Zginęły wtedy z niego 3 przedłużacze elektryczne. 2 z nich były to zwykle przedłużacze prądowe, a trzeci był do gniazdek prądowych na tzw. siłę. Zginął wtedy także grzejnik elektryczny.
Jak ustaliliśmy, policja po kilku tygodniach umorzyła śledztwo ze względu na niewykrycie sprawców kradzieży. Przypomnijmy, że 2 dni po kradzieży, w numerze z 10 grudnia 2009 r. na 1 stronie Pałuk i Ziemi Mogileńskiej ukazał się komunikat wydany przez przedstawiciela firmy Zbych-Pol.
To właśnie do kontenera socjalnego tej mogileńskiej firmy włamali się złodzieje. Za jakiekolwiek informacje o złodziejach bądź inne, które mogłyby przyczynić się do ustalenia sprawców i okoliczności kradzieży, firma wyznaczyła nagrodę 2.000 zł.
Pomimo umorzenia sprawy policjanci o niej pamiętali. Operacyjnymi metodami weszli w posiadanie dowodów na to, że grudniowego włamania z kradzieżą dokonali dwaj mieszkańcy Mogilna, 23-latek i 33-latek.
Jak ustaliliśmy, zgromadzony materiał obciąża także Stanisława P., który miał kupić od złodziei przedłużacze (o grzejniku nie ma tu mowy) wiedząc, że pochodzą z kradzieży. Dowody, jakie zgromadziła policja, muszą być na tyle mocne, że funkcjonariusze zdecydowali się postawić mu zarzut paserstwa, za który według Kodeksu Karnego grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Policja 11 lutego dokonała także przeszukania niektórych pomieszczeń, np. gospodarczych w miejscu zamieszkania Stanisława P. Przedłużaczy nigdzie nie znaleziono.
12 lutego Stanisław P. w pracy nie pojawił się. 15 lutego nagabywany przez kolegów na ratuszowym korytarzu starał się wszystko obrócić w żart, mówiąc między innymi, że tak jak prawie 2 lata temu policja znowu się go czepia, a on jest przecież niewinny.
Przypomnijmy, o co chodziło w sprawie sprzed prawie 2 lat. Otóż, 30 maja 2008 r. Stanisław P. usłyszał także zarzut paserstwa. Był podejrzany, że kupił od bezdomnego Adama Sz. telefon komórkowy pochodzący z kradzieży w jednym z domów na ul. Benedyktyńskiej w Mogilnie. Do transakcji miało dojść na II piętrze ratusza, gdzie urzędował inspektor OC. Policjanci wtedy przeszukali gabinet inspektora i jego komputer. Adam Sz. zeznawał, że Stanisław P. doskonale wiedział, iż kupuje trefny towar, gdyż złodziej użył żargonu komórka jest jeszcze ciepła. Policjanci wtedy przeszukali magazyn OC przy ul. Sądowej oraz mieszkanie zatrzymanego. Tam w szufladzie komody komórka nokia N70 odnalazła się.
Na przełomie września i października 2008 r. uprawomocniła się decyzja o warunkowym zawieszeniu postępowania karnego w sprawie o paserstwo. W śledztwie Stanisław P. przyznał się wtedy do winy i wystąpił do prokuratury o dobrowolne poddanie się karze. Prokuratura - na co zgodził się wtedy Sąd Rejonowy w Mogilnie - na okres 1 roku warunkowo zawiesiła postępowanie karne.
Po tamtym zdarzeniu burmistrz Leszek Duszyński podjął decyzję o przeniesieniu inspektora Stanisława P. z II piętra na I piętro, do pokoju obok dowodów osobistych. Gdy rozmawialiśmy wczoraj z Leszkiem Duszyńskim, był zaskoczony, że powtarza się historia ze Stanisławem P. - Wtedy go przeniosłem, bo miałem bardzo dużo sygnałów od urzędników i mieszkańców, że przychodzą do niego na II piętro jacyś dziwni ludzie. Ciągle ktoś tam się kręcił - mówi burmistrz.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 940 (7/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze