Reklama

Trzeba wejść do mieszkania, aby zrobić kanalizację

Grzegorz Grzelak pokazuje reporterowi szambo, które gmina zbudowała dla Anny Majewskiej i Beaty Łopacińskiej. Szambo jest dwukomorowe. Jedna komora dla Anny Majewskiej, druga dla Beaty Łopacińskiej. Na dzień dzisiejszy obie komory zajmuje Beata Łopacińska. Podczas naszej wizyty jedna komora szamba była całkowicie zapełniona, a druga na 3/4.

     fot. Magdalena Lachowicz

Budynek komunalny, Młyny, kanalizacja, mieszkania
     Trzeba wejść do mieszkania, aby zrobić kanalizację
    Jak na razie synowie Anny Majewskiej nie wyrażają zgody, by pracownicy strzeleńskiej komunalki wykonali takie prace. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że staruszka wynosząc jak codziennie wiadro z nieczystościami, przewróciła się na schodach i z obrażeniami głowy trafiła do szpitala.

     W budynku komunalnym po byłej szkole podstawowej w Młynach (gm. Strzelno) mieszka 5 rodzin. Trzykrotnie przez ostatni rok w Pałukach pisaliśmy o sytuacji 88-letniej Anny Majewskiej. Tylko jej mieszkanie do tej pory nie zostało podłączone do szamba. Do dzisiaj staruszka nie ma rozprowadzonej w domu kanalizacji. Ma wodę, ale nie może się umyć, ani nic wyprać, bo ścieki nie mają jak odpłynąć z mieszkania. Swoje potrzeby załatwia do wiadra i wiadro wynosi na zewnątrz. Może także załatwiać się w drewnianej latrynie na podwórku.
     Anna Majewska 21 marca 2012 r. złożyła wniosek do Urzędu Miejskiego o założenie kanalizacji sanitarnej (ubikacja, umywalka, brodzik) wraz z odpływem. Jednak w sprawie kanalizacji przez rok od złożenia pisma nikt nie ruszył palcem.

Rura kanalizacyjna została wyprowadzona z budynku pod mieszkaniem Anny Majewskiej i zatkana szmatą by nie śmierdziało, ale mieszkanie pani Majewskiej nadal nie zostało podłączone do szamba

Reklama

       fot. Magdalena Lachowicz

     Już po naszej publikacji burmistrz Ewaryst Matczak na marcowej sesji w 2013 r. mówił, że Anna Majewska mogła mieć założoną łazienkę dwa lata temu, ale wówczas nie wyraziła na to zgody. Obiecał jednak radnym, że do końca ubiegłego roku łazienka i ubikacja powinny pojawić się w mieszkaniu. - Oczywiście, jeśli pani Majewska znowu nie zmieni zdania - dodał zaraz burmistrz.
     25 listopada 2013 r. Anna Majewska powiedziała reporterowi Pałuk, że zgodzi się, by gmina wykonała w jej domu umywalkę i toaletę: - Czemu nie miałabym się zgodzić, skoro chodzić na nogi nie mogę. Także w listopadzie ubiegłego roku gmina zameldowała w mieszkaniu pani Anny jej syna Czesława. - Z myślą o tym, że to on będzie to pilotował i łazienkę jak najprędzej zrobimy - mówił nam burmistrz Matczak.
     Pomimo że w październiku ubiegłego roku zamontowane zostało na działce przy budynku dwukomorowe szambo i w listopadzie brygada remontowa Urzędu Miejskiego rozpoczęła podłączanie kanalizacji, do dziś mieszkanie staruszki do szamba nadal nie jest jednak podłączone. Szambo jest dwukomorowe, miały zostać do niego podłączone dwa mieszkania. Jednak od listopada do szamba podłączone jest jedynie mieszkanie Beaty Łopacińskiej.
     14 marca skontaktował się z nami sąsiad pani Anny, Grzegorz Grzelak.
     - Mnie to już krew zalewa na to wszystko. Na te obietnice pana burmistrza, na te slogany, że coś zrobi, że... To wszystko jest śmiechu warte, ale zarazem godne pożałowania. Pani Łopacińska miała nowe szambo, jak się tutaj wprowadziła to sama sobie je zrobiła. Teraz gmina je odcięła. Nie wiem po co gmina zrobiła jej drugie szambo, burmistrz zainwestował w to jakieś tam pieniądze. A tak właściwie to szambo miało być budowane dla pani Majewskiej. A stało się tak, że pani Łopacińska jest podłączona do szamba, a pani Majewska została, tak jak została - mówi Grzegorz Grzelak.
     W tej chwili rura kanalizacyjna jest wyprowadzona od mieszkania Anny Majewskiej na zewnątrz budynku. Na chwilę obecną, aby nie uwalniały się z niej przykre zapachy, wylot rury został zatknięty szmatą.
     Wybudowane szambo ma dwie komory tzw. przelewowe. W związku z tym, że Anna Majewska z szamba nie korzysta, bo nie jest do niego podłączona, ścieki z mieszkania Beaty Łopacińskiej nie tylko zajmują jedną komorę, także przelewają się do drugiej komory. Tym samym, zdaniem Grzegorza Grzelaka, Beata Łopacińska nie musi często wzywać firmy do opróżnienia szamba, gdyż korzysta jeszcze z komory przeznaczonej dla pani Majewskiej.
     Dwa tygodnie temu Beata Łopacińska wezwała Straż Miejską, że Grzegorz Grzelak wylewa wodę, jak miała powiedzieć, do jej szamba. - Więc ja pytam pana burmistrza, dla kogo zrobił to szambo - mówi Grzegorz Grzelak.
     Anna Majewska od czwartku 13 marca przebywa w szpitalu, po tym jak się przewróciła na schodach i potłukła głowę, wynosząc z mieszkania wiadro z wodą. O zameldowaniu jej syna Grzegorz Grzelak mówi tak: - Przyjeżdża raz na tydzień, raz na dwa tygodnie, wcale wielce matce nie pomaga. On mieszka w Inowrocławiu, tam ma swoją rodzinę, drugi syn mieszka pod Janikowem i tak właściwie to oni się wcale tak za bardzo matką nie interesują.
     Jego zdaniem pomału problem pani Majewskiej się dla gminy kończy. - Oni czekają, aż kobieta umrze po prostu. Pani Majewska sama mi powiedziała, że „ja już się chyba tej kanalizacji nie doczekam, bo oni to czekają na moją śmierć”. To są jej słowa, ona nie raz mi to mówiła - dodaje Grzegorz Grzelak.
     Komendant strzeleńskiej Straży Miejskiej Paweł Namieśnik mówi, że odnośnie nowego szamba strażnicy interweniowali w Młynach tylko raz, pod koniec lutego. - Grzegorz Grzelak zgłaszał wyciek nieczystości, jednak okazało się, że był to wyciek spowodowany awarią zbiornika. Nikogo nie ukaraliśmy - powiedział nam komendant Namieśnik.
    Jeśli chodzi o wylewanie przez panią Majewską zawartości wiaderek do szamba użytkowanego obecnie tylko przez panią Łopacińską, komendant przyznał, że póki co Beata Łopacińska ma rację, bo ona w tej chwili płaci za opróżnianie szamba, gdyż pani Majewska nie jest kosztami wywozu obciążona, gdyż nie jest do szamba podłączona. - Jeżeli nie partycypuje w kosztach, to musi na razie wylewać z wiader, tam gdzie wylewała dotychczas. Na szczęście to nowe szambo się u pani Łopacińskiej nie przelewa i pan Grzelak już tak często nie dzwoni, a wcześniej tych interwencji było kilkanaście - mówi Paweł Namieśnik.
     Burmistrz Ewaryst Matczak na wieść o tym, że pani Majewska wynosząc zapełnione wiadra na podwórko przewróciła się i się potłukła, powiedział: - No przykre to jest.
Potwierdził, że mieszkanie pani Majewskiej nadal nie jest podłączone do kanalizacji.
     - Chcieliśmy to montować jeszcze jesienią, ale pani Majewska nie chciała nas wpuścić do mieszkania. Zameldowaliśmy syna, ale jak się okazuje ten syn rzadko tam przebywa, a tylko podczas jego obecności możemy do mieszkania wejść. Będziemy się starali ściągnąć syna. Może teraz wykorzystamy moment, jak pani Majewska jest w szpitalu i porozmawiamy z synem, wejdziemy do mieszkania i dokończymy instalację - powiedział nam burmistrz Matczak.
     Sylwia Kowalska z wydziału mieszkalnictwa w Urzędzie Miejskim w Strzelnie poinformowała nas, że w piątek tuż po naszej wizycie w Urzędzie Miejskim, burmistrz zlecił by skontaktować się z synem pani Majewskiej, by pracownicy mogli wejść do mieszkania i dokończyć podłączanie kanalizacji i łazienki.
     Okazało się, że syn Czesław, który jest tam zameldowany, nie ma w ogóle kluczy do mieszkania. Klucze do mieszkania ma zaś drugi syn Stanisław.
     - On ma klucze, babcia jest w szpitalu i mówi, że nie wiadomo jak to dalej będzie, bo prawdopodobnie któryś z nich będzie musiał się nią zaopiekować. W związku z tym na razie nie wyraża zgody byśmy do mieszkania weszli - mówi Sylwia Kowalska.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1153 (12/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości