Radnego Jarosława Graczyka (stoi) interesowało, dlaczego wójt Marek Maruszak (siedzi) nie brał urlopów w 2005 i 2006 r., tylko potem wypłacano mu ekwiwalent pieniężny fot. Magdalena Lachowicz
Radny Graczyk kontroluje
Urlopy wójta pod lupą
Jarosław Graczyk zrezygnował z kierowania komisją rewizyjną po tym, jak odmówiono mu wglądu w dokumenty z wykorzystania urlopów przez gminnych urzędników. Chciał dowiedzieć się kto nie wypoczywa, tylko ma za urlop zapłacone.
NIE MÓGŁ KONTROLOWAĆ
Dwa tygodnie temu pisaliśmy, że radny Jarosław Graczyk zrezygnował z przewodniczenia komisji rewizyjnej Rady Gminy w Jeziorach Wielkich. Swoją decyzję o rezygnacji radny uzasadniał oficjalnie sprawami osobistymi. Jak się jednak okazało, przyczyna rezygnacji była zupełnie inna. Radny chciał jako przewodniczący komisji rewizyjnej sprawdzić, jak w Urzędzie Gminy są wykorzystywane od 1998 r. urlopy oraz chciał mieć wgląd w wysokość wypłacanych w urzędzie ekwiwalentów za niewykorzystany urlop.
Wójt uznał, że radny nie ma prawa do przeprowadzenia takich kontroli. Radny Graczyk uważał inaczej, dlatego zrezygnował z przewodniczenia komisji. - Ciekawe dlaczego, my, radni nie możemy tego sprawdzić, przecież radni w ościennych gminach mają takie prawo i kontrolują wykorzystywanie urlopów. Obojętnie jaka osoba, nawet spoza gminy może przyjść i zażądać dokumentów z poprzedniej kadencji, a komisja nie może kontrolować. Skoro podobno jest tak ekstra w naszej gminie, to dlaczego tego nie pokazać? Nie wykonujemy i nie podejmujemy się żadnych inwestycji, podczas kiedy ja wiem, że były wypłacane ekwiwalenty - mówił radny Graczyk.
W związku z tym, iż opinia radcy prawnego także była niekorzystna dla radnego, na sesji zgłosił on interpelację w sprawie wyjaśnienia wypłacania ekwiwalentu za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe oraz wglądu w akta. Z opinii radcy prawnego Krzysztofa Bukowskiego wynikało, iż wprawdzie komisja rewizyjna może kontrolować poczynania pracowników Urzędu Gminy, jednak powinna przestrzegać w swojej działalności przepisów dotyczących ochrony danych osobowych.
KASA ZAMIAST WOLNEGO
Na interpelację radnego wójt Jezior Wielkich Marek Maruszak odpowiedział, choć zaznaczył, że może udzielić informacji w sprawie ekwiwalentu za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe, ale tylko obejmującej okres kadencji obecnej Rady Gminy, tj. od 23 listopada 2006 r. do chwili obecnej. - Rada jest organem stanowiącym i kontrolnym. Zgodnie z art. 16 ustawy o samorządzie gminnym kadencja Rady trwa 4 lata. W tym okresie radny sprawuje swoją funkcję i posiada prawa i obowiązki nadane przepisami. Po upływie kadencji te uprawnienia i obowiązki wygasają - czytamy w piśmie wójta Maruszaka.
Wójt podał kwoty wypłaconych ekwiwalentów w 2006 r. i 2007 r. W 2006 r. Urząd Gminy wypłacił jednemu pracownikowi ekwiwalent za 37 dni urlopu w kwocie 10.752,57 zł. Był to ekwiwalent wypłacony wójtowi Maruszakowi. Natomiast Gminny Zakład Utrzymania Dróg Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej wypłacił 4 pracownikom ekwiwalent za 23 dni urlopu oraz 2 pracownikom zatrudnionym w ramach prac interwencyjnych, na łączną kwotę 1.551,29 zł. Ekwiwalent w kwocie 784,92 zł otrzymał także jeden nauczyciel zgodnie z Kartą Nauczyciela.
W 2007 r. Urząd Gminy wypłacił 4.292,59 zł ekwiwalentu 4 pracownikom, w tym 3 zatrudnionym wówczas w Szkole Podstawowej w Siedlimowie. GZUDGKiM wypłacił ekwiwalent 5 pracownikom w wysokości 1.110,32 zł. Ekwiwalent otrzymało także 2 nauczycieli zgodnie z Kartą Nauczyciela w kwocie 1.179,09 zł.
Romuald Andruszczak mówił, że pracodawca nie może zaraz po rozpoczęciu pracy zmusić pracownika interwencyjnego, by ten wziął przysługujące mu dni urlopu fot. Magdalena Lachowicz NIE MIAŁ CZASU IŚĆ NA URLOP
Radny Graczyk miał jeszcze wątpliwości, dlatego złożył pismo do przewodniczącego RG o uzupełnienie interpelacji. - Ja przekazałem to do pana wójta i wiadomo mi, że jest to w trakcie realizacji - mówił na sesji 17 marca przewodniczący Rady Gminy Roman Skowron.
Radnego Graczyka interesował ekwiwalent wypłacony wójtowi gminy. - Przed końcem kadencji przewodniczący Rady powinien pilnować, aby wójt wykorzystał swój urlop, bo koszty jego niewykorzystania są dla gminy wydatkiem nieefektywnym. Może to tak śmiesznie zabrzmi, ale niewypoczęty wójt pracuje gorzej, a trzeba mu więcej zapłacić, bo pensja plus ekwiwalent. Wypoczęty wójt pracuje lepiej i jest bardziej kreatywny - mówił radny Graczyk.
Błyskawicznie zareagował na te słowa wójt Maruszak. - Jeżeli chodzi o mój ekwiwalent, który był wypłacony w 2006 r. to rzeczywiście nie korzystałem z urlopu w 2005 i 2006 r. Jeżeli państwo sobie przypominacie, to były te dwa lata bardzo dla nas trudne i trudno było wtedy ten urlop wykorzystać. Jeżeli chodzi o mój wypoczynek, to bym proponował za bardzo się tym nie martwić. Ja po prostu nie robiłem tego, żeby brać dodatkowe pieniądze, ale jak wiadomo rok 2005 był rokiem, kiedy mieliśmy kłopoty finansowe i trzeba było pisać sporo dokumentów i prowadzić różne rozmowy z wierzycielami. Jeżeli chodzi o 2006 r. to oczywiście likwidacja szkoły w Siedlimowie i całoroczna batalia o to, aby ta szkoła była zlikwidowana. Tylko dlatego ekwiwalent został wtedy wypłacony, że zaistniała sytuacja, iż na zakończenie kadencji wójt musi zostać rozliczony i tylko z tego powodu ten urlop przeszedł na następną kadencję. Nie było to celowe. Tak jak mówiłem, otrzyma pan też taką odpowiedź na piśmie - powiedział wójt Marek Maruszak.
INTERWENCYJNI CHORUJĄ
Jednak radny Jarosław Graczyk dalej drążył temat, tym razem zwracając uwagę na Gminny Zakład Utrzymania Dróg w Jeziorach Wielkich, który jest jednostką podległą Urzędowi Gminy. - Chodzi mi o pracowników interwencyjnych, gdyż takim pracownikom wypłaca się ekwiwalent za niewykorzystany urlop, a jak pracują interwencyjni wszyscy wiedzą, więc tu nie trzeba nic mówić. No, ale pracownicy interwencyjni są bardzo pracowici i są niezastąpieni, więc nie mogli wykorzystać urlopu i trzeba było im wypłacić 1.500 zł ekwiwalentu. Setki na setki, jeśli chodzi o niewykorzystane urlopy. Ja bym bardzo prosił o to, aby bardziej przestrzegano Kodeksu Pracy, on mówi jednoznacznie, że urlop trzeba wykorzystać w pierwszym kwartale następnego roku, więc bardzo bym prosił, żeby się do tego stosować - mówił radny Graczyk.
Dyrektor Gminnego Zakładu Utrzymania Dróg Romuald Andruszczak wyjaśnił sposoby zatrudniania pracowników interwencyjnych. - Taki pracownik za przepracowanie danego miesiąca ma 1, 2 lub 3 dni do wykorzystania. Każda umowa z danym pracownikiem jest zawierana na czas określony, czyli 1, 2, 3 lub 6 miesięcy. I pod koniec tej umowy zdarza się taka sytuacja, że pracownik w ostatnim miesiącu pod koniec ma do wykorzystana 2 czy 1 dzień urlopu, i z przyczyn oczywiście znanych tylko jemu idzie na zwolnienie lekarskie i choruje już po wygaśnięciu umowy. Chorobowe takie trwa miesiąc czy dwa, a my wypisując świadectwo pracy i rozliczając tego pracownika musimy wypłacić jemu ekwiwalenty. Taka właśnie sytuacja związana z pracownikami interwencyjnymi ma taki, a nie inny kontekst i dzieje się to nie z winy pracodawcy, ale jakby z winy pracownika. Pracodawca nie może pracownikowi w sytuacji, kiedy on jeszcze pracuje i to w pierwszych dniach miesiąca po prostu dać urlop. On ma prawo do wykorzystania urlopu do ostatniego dnia danego miesiąca - tłumaczył Romuald Andruszczak.
Radny Graczyk zaapelował na koniec, że jeśli chodzi o niewykorzystane urlopy, a jest ich bardzo dużo, gmina powinna bardziej restrykcyjnie stosować się do przepisów Kodeksu Pracy.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 894 (13/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze