Tragiczne rozpoczęcie sezonu w Przyjezierzu
Utonął w 9-metrowym uskoku
18-letni Daniel Rz. stał po kolana w wodzie, gdy jego kolega zanurkował. Gdy wynurzył się z wody, Daniela już nie było. Po 2 godzinach poszukiwań z wodnej otchłani wyciągnął go płetwonurek, który zupełnie przypadkowo był akurat tego dnia na plaży.
Nikt z wypoczywających na plaży głównej w Przyjezierzu w niedzielne południe nie opalał się i nie kąpał. Wszyscy czekali na to, czy strażakom z KP PSP w Mogilnie uda się odnaleźć poszukiwanego Daniela Rz. z Zofijówki. fot. Paweł Lachowicz Daniel Rz. mieszkał w Zofijówce (gm. Strzelno). Był uczniem klasy III Technikum Teleinformatycznego przy Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Jana Pawła II w Inowrocławiu. 13 września obchodziłby 18 urodziny. Znajomi określają go typem superastego kolegi. Mówią też, że był wysokim, przystojnym i koleżeńskim młodym człowiekiem, dobrym sportowcem.
Feralnego dnia Daniel wybrał się z kolegami na plażę do Przyjezierza. Tego dnia miała odbyć się impreza otwierająca sezon letni w ośrodku. Temperatura powietrza sięgała blisko 400C, natomiast wody 250C. Bezpieczeństwa kąpiących się strzegła cała ekipa ratowników WOPR. W związku z tym, iż z roku na rok w Jeziorze Ostrowskim ubywa wody, kąpiel w nim staje się coraz bardziej niebezpieczna, a wydzielone przez administratora plaży kąpielisko ze względu na bezpieczeństwo jest bardzo małe. Plażowicze nie zważając na niebezpieczeństwo coraz częściej kąpią się poza miejscami strzeżonymi przez ratowników. Nie zrażają ich nawet wbite niedaleko oznakowanego brzegu kąpieliska strzeżonego tablice ostrzegawcze, na których widnieje napis: Uwaga stromy uskok. Zakaz kąpieli.
Na taki zakaz nie zważali także Daniel i jego koledzy. Kąpali się pomiędzy jedną a drugą wbitą tablicą.
Około 11:30 do instruktora GOKiR w Jeziorach Wielkich Michała Burdzińskiego, który w tym dniu miał być prowadzącym imprezę z racji otwarcia sezonu, zwrócił się młody mężczyzna, który poprosił o podanie przez mikrofon informacji, że szuka kolegi Daniela Rz. Jeszcze wówczas nikt nie pomyślał, że chłopak mógł utonąć. Koledzy myśleli, że poszedł coś sobie kupić. Jednak jego przedłużająca się nieobecność bardzo niepokoiła kolegów. Jeden z nich przyszedł jeszcze raz na teren WOPR-ówki i powiedział, że jego kolega jednak się nie pojawił. Opowiedział ratownikom, kiedy widział Daniela po raz ostatni.
Okazało się, że wtedy obaj chłopcy byli w wodzie. Z informacji uzyskanej od zdenerwowanego chłopaka wynikało, że Daniel stał w wodzie, która sięgała mu zaledwie do ud. W pewnym momencie opowiadający zanurkował, a gdy się wynurzył Daniela w wodzie już nie było. Nikt też nie widział, co się z nim stało. Nikt nie widział, ani jak wychodzi z wody, ani momentu, gdy zanurzył się w wodzie. W tym czasie na plaży były tysiące ludzi. Ratownicy po przepytaniu chłopaka natychmiast podjęli akcję poszukiwawczą. Już wtedy zakładali najgorsze, gdyż pójście po zakupy wydawało się nieprawdopodobne, ponieważ na kocu został telefon komórkowy Daniela oraz jego portfel.
Ciało Daniela przetransportowane zostało na pobliską plażę, z dala od turystów i gapiów - Miejsce, w którym kapali się chłopacy jest wyjątkowo niebezpieczne. Około 3 metrów od brzegu jest już 9-metrowy niebezpieczny uskok - powiedział starszy ratownik WOPR Józef Michalak.
Około 13:00 o zdarzeniu powiadomiona została mogileńska Policja, a później Straż Pożarna. Pełniący dyżur starszy ogniomistrz Jan Lewandowski skierował do zdarzenia zastęp wraz z pływającym pontonem.
W tym czasie na plażę przybyli powiadomieni rodzice Daniela. W biurze WOPR-ówki czekali na wiadomości o synu. Do końca mieli nadzieję, że Daniel żyje. Opieką otoczyła ich żona ratownika WOPR Ewa Jaroszewska.
Przybyli na miejsce tragedii strażacy pod dowództwem st. asp. Mariusza Dybicza przy pomocy pontonu rozpoczęli poszukiwanie Daniela. Akcję utrudniała silnie wzburzona i zmącona woda, w której cały czas kapali się ludzie. Ponieważ akcja poszukiwawcza nie przynosiła rezultatów, podjęto decyzję o skierowaniu na miejsce wojewódzkiej grupy wodno-nurkowej z Bydgoszczy. W tym czasie swoją pomoc w poszukiwaniach Daniela zadeklarował znajdujący się wśród plażowiczów płetwonurek. To on po około 3 minutach od momentu wszczęcia swoich poszukiwań wydobył z głębi jeziora ciało Daniela. Natychmiast ułożono go w pontonie, gdzie ratownik medyczny stwierdził brak podstawowych parametrów życiowych. Aby nie wzbudzać sensacji wśród licznej grupy plażowiczów, ciało Daniela przetransportowano na boczną plażę przy Ośrodku Czapla (po prawej stronie od głównej plaży). Tam przybyły na miejsce lekarz pogotowia stwierdził zgon chłopaka. W tym samym czasie ratownik WOPR Andrzej Jaroszewski wraz z żoną Ewą zawieźli tam rodziców Daniela.
- Ten człowiek miał niesamowite szczęście, że tak błyskawicznie odnalazł ciało chłopca. Widoczność w tym miejscu była zaledwie pół metra - mówił Józef Michalak.
Wśród wczasowiczów oraz mieszkańców Strzelna i okolic, a także z ust ratowników usłyszeć można było stwierdzenie, że bardzo często, gdy jest odpust u Pani Kujaw w Markowicach (który przypadł właśnie w tę niedzielę 4 lipca), w Przyjezierzu tonie jakaś osoba. - Jak sięgam pamięcią wstecz, to już 18 lat temu, 15 lat temu, itd. - również w dzień odpustu tonęli tutaj ludzie. Takie przypadki można mnożyć - mówił Józef Michalak. Jego słowa potwierdzili także inni mieszkańcy Strzelna przebywający na miejscu tragedii.
W związku z tragedią odwołano imprezy kulturalne zaplanowane na ten dzień w Przyjezierzu. Policja wyjaśnia okoliczności, w jakich doszło do utonięcia Daniela.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 960 (27/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze