Reklama

W jednej wannie

Głównym „wystrojem” korytarza części mieszkalnej budynku ośrodka zdrowia w Strzelnie są wiadra, miski i inne przedmioty podstawione pod miejsca, w których najbardziej przecieka dach. Losem 4 rodzin dyrekcja mogileńskiego SP ZOZ za bardzo się nie przejmuje. Zacieki na ścianach pokazuje Michalina Urbańska.

  fot. Magdalena Lachowicz

Jerzy Kriger obiecuje
     W jednej wannie
     Cieknący dach, zacieki na ścianach, z których wystają przewody elektryczne, duszący smród oparów kanalizacyjnych, wspólna łazienka i toaleta - tak wygląda życie lokatorów w budynku administrowanym przez dyrekcję SP ZOZ Mogilno, mieszczącym na parterze ośrodek zdrowia.

     LECI CIURKIEM
    Budynek Ośrodka Zdrowia w Strzelnie przy ul. Świętego Ducha od dłuższego czasu straszy swoim wyglądem. Zarówno na sesjach powiatowych, jak i na sesjach Rady Miejskiej w Strzelnie, wielokrotnie w sprawie stanu tej nieruchomości należącej do SP ZOZ Mogilno swe interpelacje składali radni.
     W budynku oprócz mieszczącej się na parterze i piętrze przychodni, na drugim piętrze są mieszkania.
     Dwa z nich znajdują się po lewej stronie od schodów, a po prawej stronie znajdują się jeszcze 4 mieszkania. Jednak różnią się one znacznie od tych po lewej stronie klatki schodowej. Do dzisiaj lokatorzy nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. Cztery rodziny mieszkają można śmiało rzec w skandalicznych warunkach. Na długim korytarzu, po obu stronach prowadzą drzwi do pokoi i innych pomieszczeń. Ściany są całe w zaciekach po opadach, z których wystają niezabezpieczone przewody elektryczne. Z sufitu podczas deszczu ciurkiem cieknie woda - to efekt dziurawego dachu. W mieszkaniach są stare, nieszczelne okna, przez które zimą ucieka całe ciepło. Na domiar tego wszystkiego czuć na korytarzu duszący zapach oparów kanalizacyjnych wydobywających się z nieszczelnej, skorodowanej instalacji sanitarnej. Jak by tego było mało, jest jeszcze na korytarzu wspólna łazienka oraz toaleta.
     TYLKO BIORĄ CZYNSZ
     Administrowanie - jak twierdzą lokatorzy - ogranicza się tylko do pobierania opłat czynszowych. Od lat SP ZOZ nie wykonał tam żadnych remontów. - Uczciwie płacimy czynsz i wszelkie inne opłaty do ZOZ, a oni nie chcą nam nic remontować - skarży się Michalina Urbańska, która w budynku tym mieszka już ponad 38 lat i cierpi na gościec, co utrudnia jej poruszanie. - Szkoda gadać. To nie są mieszkania, to nora. Wszyscy mają nas gdzieś. Dyrektor ZOZ nie reaguje na nasze prośby o jakiś remont. Trzeba uszczelnić dach, wymienić okna! Jak my tu mamy żyć? Jaka czeka nas przyszłość? Za przyjemność mieszkania w takich warunkach trzeba zapłacić wcale niemały czynsz. Szczerze powiedziawszy, to nie wiem, za co mamy płacić - dodają inni lokatorzy. - Z roku na rok budynek popada w ruinę. Wilgoć sprawia, że tynki w naszych mieszkaniach odpadają. Nawet jeśli sami coś zrobimy, to niewiele to daje, bo przyjdzie deszcz, to znowu na ścianach zrobią się zacieki. Poza tym w czasie deszczu woda zalewa rozetki z instalacją elektryczną. Tylko czekać aż dojdzie tutaj do tragedii. Przede wszystkim trzeba na samym początku dach wymienić - dodaje jeden z lokatorów.
     GŁUSI NA APELE
     Mieszkańcy mówią, że wielokrotnie monitowali w sprawie remontu u administratora budynku, którym jest mogileński SP ZOZ. Niestety, bez żadnych rezultatów. Dzisiaj czują się oszukani i skrzywdzeni. - Nikt się nami nie interesuje. Żadnego remontu nie było tu już od ponad 38 lat. W końcu dach zawali nam się na głowę, a wtedy to już tylko na ulicę przyjdzie nam iść - mówią rozżaleni lokatorzy. - Do tego dochodzi fakt, że toaleta znajduje się na korytarzu i jest także wspólna łazienka z jedną wanną dla wszystkich lokatorów. I ten okropny smród kanalizacji - dodaje Ewa Leszczyńska.
     - Kto chciałby tu zamieszkać? W dodatku za tak niski standard płacimy wyjątkowo wysokie czynsze. Ja za taką ruinę płacę 480 zł - dodaje pani Michalina. - Ja natomiast płacę 320 zł czynszu za kuchnię, dwa maleńkie pokoiki, które znajdują się po drugiej stronie korytarza i toaletę, która mieści się na końcu korytarza i łazienkę, która tak wygląda, że aż wstyd. W mieszkaniach na osiedlu w Strzelnie koleżanki płacą mniej niż my za takie warunki - dodaje pani Ewa. Jak powiedzieli nam lokatorzy, zdaniem administratora budynku takie opłaty wynikają z kosztów ogrzania budynku. Dlatego nie mogą być niższe.
     Odnośnie wysokiego czynszu, jaki zdaniem mieszkańców płacą oni za lokale o tak niskim standardzie, dyrektor SP ZOZ Jerzy Kriger odpowiedział naszemu reporterowi, że łączna miesięczna wysokość czynszu od 6 lokatorów za wynajem powierzchni w sumie 236 m2 wynosi 544,92 zł w rozpiętości od 49,20 zł do 142,60 zł. - Nawiasem mówiąc SPZOZ bardzo chętnie zrezygnowałby z funkcji administratora, gdyż jak widać wpływy z czynszów nie są wysokie, a potrzeby i oczekiwania lokatorów są duże  - odpowiedział dyrektor.

Skorodowane rury, kable od sieci elektrycznej na wierzchu i wszędzie wilgoć. Taki stan budynku ośrodka zdrowia w Strzelnie administrowanym przez SP ZOZ Mogilno, akceptuje od wielu jego dyrekcja.
  fot. Magdalena Lachowicz

     NIE WIDZIELI KOMISJI
    Z pism, które udostępnili nam mieszkańcy, a które kierowali wielokrotnie do zarządcy budynku wynika, że lokatorzy proszą o remont dachu i wymianę instalacji elektrycznej w budynku od kilku miesięcy. W piśmie z 20 lutego, które było odpowiedzią na wzrost czynszu, Ewa Leszczyńska w imieniu swoim oraz innych lokatorów pisała: Pismo nasze jest odpowiedzią na tak wysokie czynsze. W mieszkaniach naszych od 38 lat nie było żadnego remontu. Nie stać nas na płacenie czynszu i remontowanie. Korzystamy z wspólnej toalety i łazienki. Okna spróchniałe podtrzymywane gwoździami, zimą klejone taśmami. Mimo że płacimy za centralne ogrzewanie - marzniemy. W okresie deszczowym co 10 metrów stoi miednica, bo leje nam do mieszkań. Kable od prądu są na zewnątrz, po których spływa woda, boimy się, że dojdzie do tragedii. Przez lata nie prosiliśmy o żadne remonty, odpowiedziano nam, że nie ma pieniędzy. Teraz jeżeli mamy płacić standardowe czynsze, żądamy standardowych mieszkań - czytamy w piśmie do dyrekcji SP ZOZ.
     Po kilku tego typu pismach lokatorzy otrzymali odpowiedź podpisaną przez dyrektora Jerzego Krigera, mówiącą, że zostanie powołana komisja do oceny stanu budynku, w którym znajdują się wynajmowane lokale. Takie pismo otrzymali lokatorzy 27 marca. Do dzisiaj - zdaniem mieszkańców - żadna komisja się nie pojawiła. Przynajmniej mieszkańcy o tym nic nie wiedzą, a powinni wiedzieć, gdyż członkowie komisji powinni zajrzeć do mieszkań. O krytycznych warunkach oraz niemocy mieszkańców budynku Ośrodka Zdrowia w stosunku do administratora mówił podczas czerwcowej sesji Rady Miejskiej w Strzelnie Andrzej Pruczkowski.
     NIE WIERZĄ OBIETNICOM
     Spytaliśmy dyrektora SP ZOZ Mogilno m.in. o to, czy długo jeszcze mieszkańcy tego budynku pozostaną bez żadnej pomocy z jego strony jako administratora budynku. Pytaliśmy także, czy znany jest termin remontu wspomnianego budynku. Informowaliśmy także, że lokatorzy boją się o swoje bezpieczeństwo, gdyż instalacja elektryczna w części mieszkalnej budynku jest w fatalnym stanie.
     Z odpowiedzi przesłanej do naszej redakcji faksem 14 lipca wynika, że pracownicy SP ZOZ sprawdzali stan faktyczny budynku. Stwierdzono, że remontu wymaga m.in. przeciekający dach. Prawie wszystkie okna na piętrze są w złym stanie technicznym oraz naprawy wymaga część instalacji elektrycznej. W związku z tym zaplanowany jest remont dachu, tj. położenie nowego pokrycia dachowego - jak tylko pozwolą na to warunki atmosferyczne. Po wykonaniu remontu dachu możliwe będzie przeprowadzenie dalszych prac związanych z instalacją elektryczną - czytamy w odpowiedzi przesłanej nam przez dyrektora Krigera.
     Lokatorzy nie wierzą jednak w słowa dyrektora. - Nie wierzymy w te obietnice. Słyszeliśmy je już wiele razy. A tutaj kolejne lata lecą, a w budynku niewiele się zmienia - denerwują się lokatorzy.
     WYMIANĘ OKIEN ODLICZĄ
Mieszkańcy budynku wcześniej mieli zaproponować, że sami wymienią okna, ale prosili, aby koszty odliczyć im w czynszu. Zdaniem mieszkańców pracownik SP ZOZ Roman Jankowski miał im powiedzieć, że takie rozwiązanie jest niezgodne z obowiązującym prawem lokatorskim i nie ma w ogóle mowy o jakimkolwiek zwrocie kosztów montażu stolarki okiennej.
     Spytaliśmy dyrektora, dlaczego jego pracownik w taki sposób odpowiedział mieszkańcom budynku, kiedy takie sposoby praktykuje się w zasobach komunalnych oraz spółdzielczych. W odpowiedzi dyrektora czytamy, że do 22 czerwca wpłynęło do dyrekcji ZOZ tylko jedno pismo dotyczące zgody na zmniejszenie czynszu w związku z planowanymi pracami remontowymi, w tym wymianą okna. Pismo zostało rozpatrzone pozytywnie - czytamy w piśmie dyrektora Krigera.
     CHCĄ POMÓC
     O tragicznych warunkach mieszkaniowych lokatorów budynku Ośrodka Zdrowia w Strzelnie rozmawialiśmy także z wicestarostą Przemysławem Zowczakiem, który stwierdził, że zajmie się tą sprawą i spróbuje pomóc jego mieszkańcom. - Mieszkania zajmowane przez wspomnianych lokatorów nie wchodzą do powiatowego zasobu mieszkaniowego i zostały one przekazane przez powiat w zarząd SP ZOZ. Ja jednak ze swej strony zapewniam, że osobiście zajmę się sprawą lokatorów wspomnianego budynku i spróbuję im pomóc - powiedział reporterowi wicestarosta.
     Również swoją pomoc zaoferował burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak, który zapewnił, że będzie prowadził rozmowy z administratorem budynku o sytuacji mieszkańców oraz o jak najszybszym przeprowadzeniu w budynku potrzebnego remontu.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 909 (28/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości