Reklama

W mieszkaniu zimno, wanna nie podłączona

     Roman Krawczyński dwa lata temu otrzymał od gminy Mogilno małą komunalną kawalerkę przy ul. 900-lecia. Mimo wszystkich niedogodności wolał to, niż dalsze przebywanie w Schronisku dla Bezdomnych. Dzisiaj prosi dyrektora Mogileńskich Domów, by ocieplili mu lokal, a w kuchni podłączyli wannę do kanalizacji.

  Tak wygląda kuchnia z wstawioną wanną. Roman Krawczyński prosił o jej podłączenie, by mógł się w końcu wykąpać w wannie, a nie jak dotychczas w misce. fot. Damian Stawski

     TRUDNA PRZESZŁOŚĆ
     Roman Krawczyński mieszka od 2014 r. w komunalnej kawalerce o powierzchni 10,86 m2, przy ul. 900-lecia w Mogilnie. Zanim tam się znalazł przeszedł wiele życiowych zakrętów. Do 2011 r. mieszkał z żoną i dziećmi przy ul. Benedyktyńskiej. Mieszkanie miało prawie 52 m2. Stamtąd - jak mówi - musiał jednak uciekać. Domownicy znęcali się nad nim, w domu był alkohol. Sytuacja była o tyle groźna dla Romana Krawczyńskiego, że po jednej z akcji wylądował w szpitalu w Inowrocławiu. Najpierw uciekł z domu i mieszkał u rodziny. Potem trafił do Schroniska dla Bezdomnych przy ul. Łąkowej. Mówi, że tam nie czuł się zbyt dobrze i postanowił ponownie zacząć samodzielne życie.
     Gmina uwzględniła to, jaki tryb życia prowadzi Roman Krawczyński - nie pił, nie palił, a przy tym miał opinię dobrego i życzliwego dla ludzi. Znalazła się dla niego kawalerka w kamienicy na przeciwko Urzędu Skarbowego. Standard jej pozostawiał wiele do życzenia. Roman Krawczyński przyszedł ze swoim bratem i mieszkanie jednak przyjął.
     - Uznał, że bierze to mieszkanie, mimo wszystkich niedogodności, bo to jest lepsze niż przebywanie w schronisku - mówi dyrektor Mogileńskich Domów w likwidacji Jerzy Padoł.
     CIĘŻKIE WARUNKI
     Roman Krawczyński zaprosił reportera Pałuk 14 listopada do swojej kawalerki. To co się od razu dało odczuć w skromnym mieszkaniu, to panujące wszechobecne zimno, a w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach dymu. Na ponad 10 m2 pan Roman ma dwa pomieszczenia. W jednym jest pokój z łóżkiem, w którym stoi mały piec kaflowy. W drugim pomieszczeniu tzw. kuchni znajduje się piecyk węglowy. Dwa małe piece nie są jednak w stanie ogrzać pomieszczeń. Ciepło cały czas ucieka z mieszkania. - Latem z kolei można biegać w majtkach, tak się wszystko nagrzewa - tłumaczy Roman Krawczyński. Ściany w kawalerce są jakby w środku puste, przy pukaniu wydają specyficzny odgłos. W skrytce znajdującej się przy mieszkaniu na suficie są deski, przez które czuć jak wieje zimno. Przy wejściu do lokum zawieszone były koce, by ciepło nie uciekało.
     Jedynym udogodnieniem w mieszkaniu Romana Krawczyńskiego były dwa wstawione okna PCV. Jak jednak zwracał uwagę mieszkaniec, sam musiał je obrobić gipsem. - Opiekunka seniorów Grażyna Lewandowska pomogła mi, by te dwa okna mi założyli - mówi.
     Mieszkanie, w którym przebywa, nie było remontowane, jest też nieocieplone. Dodał jeszcze żartobliwie: - Zimą śpię pod grubą kołdrą i pod kocem nawet jak napalę. Jakbym miał kobietę, to bym się ugrzał.
     Dużo kłopotów ma także z sanitariatami. Toaleta jest w osobnym pomieszaniu i żeby się do niej dostać musi wyjść z mieszkania i przejść przez korytarz na klatce schodowej. W toalecie jest jednak za zimno, by można było tam się załatwiać. - Załatwiam się teraz w domu i wynoszę to do toalety - tłumaczy.
     Największym jednak problemem jest to, że w kuchni postawił sobie wannę, ale nie może z niej korzystać, ponieważ nie jest podłączona do kanalizacji.
     Mimo tych wszystkich niedogodności pan Roman jest pełen optymizmu: - Najważniejsze jednak, że tu mam spokój. Mieszkanie ładne, ale tylko żeby je ocieplili i wannę mi podłączyli.
     MOGILEŃSKIE DOMY SZUKAJĄ ROZWIĄZAŃ
     10 listopada mieszkanie wizytował pracownik Mogileńskich Domów Jan Gwiazda. - Popatrzył i powiedział, że dużo roboty tu jest - opowiada mieszkaniec.
     Dyrektor Padoł zna historię Romana Krawczyńskiego, również w rozmowie z reportem dyrektor dał odczuć, że to dobry człowiek. Dodał, że Mogileńskie Domy założyły mieszkańcowi dwa okna oraz zlewozmywak. Problem z podłączeniem wanny Krawczyńskiego jest jednak poważny.
     - Pion kanalizacyjny w tym mieszkaniu jest zbyt nisko. Cały czas szukamy rozwiązania, by tę wannę podłączyć, ale nie obejdzie się to bez ingerencji w inne lokale tego budynku, a wiadomo, że niektórzy mają pozakładane płytki w swoich mieszkaniach, no i jest to problem. Druga sprawa, że to pomieszczenie nie jest przystosowane na łazienkę i można by było zalać kilka mieszkań w dół - tłumaczy dyrektor Padoł.
     Mówiliśmy także o braku ocieplenia w mieszkaniu, o wyczuwanym zapachu dymu i ogólnie fatalnych warunkach tam panujących. - Pan Roman Krawczyński wiedział, co bierze, tam ktoś kiedyś mieszkał i ludzie sobie radzili. Sugerowałem mu, żeby tak łatwo nie odpuszczał tego mieszkania na Benedyktyńskiej, ale on wybrał inną drogę. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by mu pomóc - tłumaczy dyrektor.
     Jerzy Padoł odnośnie zapachu dymu stanowczo zapewnił, że w mieszkaniu były przeprowadzona kontrole wszelkich instalacji i nie wykazały one nieprawidłowości.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1292 (46/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Wannę i inne przedmioty musi usunąć

Wannę wyniósł, obiecują mu mieszkanie

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości