Dzień po artykule w Pałukach, Mogileńskie Domy skontrolowały kawalerkę zajmowaną przez Romana Krawczyńskiego. Do 25 listopada dostał czas na usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości, m.in. wanny z kuchni, o której podłączeniu tak marzył. - To zemsta i odwet za artykuł - uważa mieszkaniec. - To nie żaden odwet. Chcemy mu pomóc - zapewnił nas dyrektor Jerzy Padoł.
Rury w toalecie Romana Krawczyńskiego w klatce schodowej pokryte są pianą żeby nie popękały, gdy nadejdą mrozy. W pomieszczeniu jest za zimno, by mógł tam załatwiać fizjologiczne potrzeby i się mył, dlatego mieszkaniec chciał, by wannę podłączono mu w kuchni. fot. Damian Stawski TYLKO DŁUGO PROSIŁ
W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o mieszkańcu komunalnej kawalerki przy ul. 900-lecia w Mogilnie Romanie Krawczyńskim, który narzekał na złe warunki mieszkaniowe. Zarządcą kamienicy przy ul. 900-lecia 19 jest zakład budżetowy Mogileńskie Domy w likwidacji. W kawalerce mieszka od dwóch lat. Trafił tam ze Schroniska dla Bezdomnych, korzystając z programu usamodzielniania się podopiecznych schroniska.
Największym marzeniem Romana Krawczyńskiego było podłączenie w jego mieszkaniu wanny. Ulokował ją w kuchni, bo w toalecie na korytarzu nie ma miejsca. Podłączenie wanny uniemożliwiał zbyt nisko podłączony pion kanalizacyjny, ale Mogileńskie Domy miały poszukać jakiegoś rozwiązania. Jednym z nich miało być podłączenie wanny do pionu w innym mieszkaniu w kamienicy. Na to jednak potrzebna była zgoda innego z mieszkańców. Innym problemem było to, że mieszkanie było nieocieplone, a lokal ogrzewały dwa niewielkie piecyki. Ciepło jednak łatwo uciekało z mieszkania.
Dodatkowo w osobnym pomieszczeniu poza mieszkaniem znajdowała się toaleta. Tam było szczególnie zimno, a rury są przykryte pianką, by nie popękały od zimna. Gdy starania Romana Krawczyńskiego w Mogileńskich Domach okazały się bezskuteczne, zwrócił się do gazety.
KONTROLA I ZALECENIA
Po ukazaniu się w Pałukach 17 listopada artykułu, reakcja Mogileńskich Domów była zaskakująco błyskawiczna, ale nie w kierunku w jakim oczekiwał lokator. W nieco ponad 10-metrowej kawalerce Mogileńskie Domy przeprowadziły kontrolę stanu technicznego lokalu i znajdujących się w nim urządzeń. Inspektor Jan Sala stwierdził na miejscu cztery uwagi.
Po pierwsze, w pokoju i kuchni inspektor stwierdził brak ładu i porządku, w pomieszczeniach tych Roman Krawczyński miał nagromadzić zbędne rzeczy. Po drugie, w pokoju przy piecu kaflowym w bardzo bliskim jego sąsiedztwie stała drewniana szafa z ubraniami, a na piecu i czopuchu rozłożone były ubrania i inne materiały łatwopalne. Przy piecu z kolei na posadzce rozłożonych było kilka dywanów. Trzecia uwaga dotyczyła postawienia w kuchni wanny, której wcześniej na wyposażeniu lokalu nie było, bez podłączenia do kanalizacji sanitarnej, której brak w tej części budynku. Kolejna uwaga dotyczyła dwóch pieców. W kuchni znajduje się piec stalowy, który nie nadaje się do użytkowania, a w pokoju stoi piec kaflowy w stalowej ramie, który jest w dobrym stanie technicznym i nadaje się do użytkowania.
Po kontroli Mogileńskie Domy wezwały Romana Krawczyńskiego do prawidłowego użytkowania lokalu, wykonania porządku i usunięcia zbędnych rzeczy, przedmiotów, wyposażenia oraz wanny, która jak napisano w piśmie skierowanym 18 listopada do Romana Krawczyńskiego: w związku z brakiem instalacji kanalizacyjnej i brakiem możliwości jej wykonania nie będzie podłączona.
Jednocześnie Mogileńskie Domy wprowadziły zakaz użytkowania pieca kuchennego do czasu jego naprawy. Naprawę pieca zlecono już Zakładowi Zduńskiemu Romana Dominiczaka z Mogilna. Jednocześnie zakład budżetowy wezwał Romana Krawczyńskiego do użytkowania pieca kaflowego w pokoju.
Na końcu pisma Mogileńskie Domy napisały: Wyznaczamy termin usunięcia nieprawidłowości do 25.11.2016 r. Po tym terminie zostanie przeprowadzona komisyjna kontrola stanu technicznego i utrzymania lokalu.
TO ODWET
Roman Krawczyński zjawił się z pismem w mogileńskiej redakcji Pałuk. Traktuje kontrolę i zalecenia pokontrolne jako zemstę i odwet za to, że śmiał upomnieć się u dziennikarza o to, czego od wielu miesięcy nie mógł załatwić w Mogileńskich Domach. Reporterowi powiedział, że nie ma jego zdaniem żadnego przypadku między tym, że w czwartek 17 listopada ukazał się artykuł, a już w piątek 18 listopada miał kontrolę.
NIE ZOSTANIE BEZ POMOCY
Dyrektor Jerzy Padoł powiedział nam, że po czwartkowym artykule w Pałukach, Mogileńskie Domy poszły sprawdzić jak wygląda sytuacja w mieszkaniu Romana Krawczyńskiego. Sytuacja jaką zastali pracownicy Mogileńskich Domów ich zdaniem nie była za ciekawa.
- Piec kaflowy był zapchany jakimiś szmatami, a palił w piecyku w kuchni, kiedy ten piec służył do przygotowywania posiłków. Na podłodze było kilka brudnych dywanów. Myślę nawet o tym, żeby go stamtąd przenieść - mówił dyrektor Padoł. Dyrektor powiedział również, że prawdopodobnie nie zostanie zrealizowany wariant podłączenia wanny do pionu kanalizacyjnego w innym mieszkaniu.
- Mieszkańcy tej kamienicy nie chcą się na to zgodzić, obawiają się zalań. On stwarza zagrożenie w tym momencie, a jeżeli coś zaleje? Łazienka musi spełniać jakieś wymagania - dodał dyrektor.
Zwróciliśmy również uwagę Jerzego Padoła na to, że Roman Krawczyński twierdzi, iż kontrola z Mogileńskich Domów była spowodowana tylko i wyłącznie artykułem w Pałukach i traktuje ją jako odwet na nim. Dyrektor Padoł tłumaczył, że kontrola była tylko i wyłącznie z troską o mieszkańca. - To nie żaden odwet. Chcemy mu pomóc, ale w tej chwili nie ma takiej możliwości. Jemu chodzi najbardziej o prysznic. Na razie nie ma takiego mieszkania na stanie, a to mieszkanie wymaga dostosowania. Nie zostanie bez pomocy - zapewnił nas dyrektor.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1293 (47/2016)
Inne teksty na ten temat:
W mieszkaniu zimno, wanna nie podłączona
Wannę wyniósł, obiecują mu mieszkanie
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze