Reklama

We wsi giną psy i koty

Mopsiu wybiegł za furtkę i słychać było strzał
     We wsi giną psy i koty
     Policja sprawdza, czy prawdziwe są podejrzenia sąsiadów, że za tymi zniknięciami stoi ich sąsiad Mieczysław Cz.

Damian Butt i Elżbieta Winiarska obwiniają swego sąsiada Mieczysława Cz. o zastrzelenie psów
          fot. Paweł Lachowicz

    10 września do naszego reportera zadzwonił zdenerwowany mieszkaniec Jezior Wielkich Damian Butt. Był zbulwersowany postępowaniem - jak podejrzewa - innego mieszkańca wsi Mieczysława Cz. Podejrzewa go o to, że najprawdopodobniej zabił psa jego teściów Łucjana i Marii Ciechanowskich. Piesek był zwykłym niewielkim kundelkiem i wabił sięMopsiu. Sąsiad Mieczysław Cz. prowadzi hodowlę perliczek i kóz oraz ma pozwolenie na posiadanie broni myśliwskiej.
    Z opowieści naszego czytelnika wynika, że do nieszczęścia doszło między 13:00 a 14:00, w czasie, kiedy Maria Ciechanowska poszła do lasu na grzyby. W tym czasie przyszedł inkasent, by spisać zużycie prądu. Zostawił uchyloną furtkę. - To wtedy Mopsiu wybiegł i ruszył do lasu za teściową. Przy zagrodzie pana Cz. poszczekał sobie troszeczkę, ale przecież był to niewielki, niegroźny piesek. Po chwili mieszkańcy usłyszeli strzał. Teść jak szukał Mopsia poszedł do Cz. Wówczas ten mu powiedział: „Tak zastrzeliłem, bo mi na perliczki szczekał. Poszukajcie go i sobie odkopcie” - opowiada Damian Butt.
Cała rodzina długo jeszcze szukała zaginionego Mopsia, ale po psie nie było ani śladu. - Szukaliśmy go całe popołudnie. Niestety pies nie wrócił. Podejrzewamy na kogo były te strzały. Zastanawiam się tylko, że przecież ludzie po lesie chodzą i grzybów szukają. Gdyby taki strzał trafił któregoś z nich, byłaby wielka tragedia - opowiada Damian Butt. Damian B. denerwowany słowami, które Łucjan Ciechanowski usłyszał z ust Mieczysława Cz., około 2100 poszedł na Komisariat Policji w Strzelnie, aby zgłosić fakt zaginięcia psa.
    Najdziwniejszy jest to, że podobna sytuacja powtórzyła się następnego dnia, 11 września. Do naszego rozmówcy zadzwonił teść, ponieważ w okolicy znaleziono innego martwego psa. Ten fakt Damian Butt również zgłosił Policji, tym razem w Jeziorach Wielkich. Z jego opowieści wynika, że funkcjonariusze zabrali ze sobą martwego psa. - Nie rozumiem tłumaczenia, że Cz. ma pozwolenie na broń. Wydaje mi się, że nie można robić z nią, co się chce. W okolicy psy i koty giną. I nie ma po niech śladu. Rozmawiałem z komendantem Piaskowskim i pytał się, czy oficjalnie zgłaszam sprawę. Ja nie znam się dokładnie na tych procedurach, ale myślę, że jak zgłosiłem ustnie, to powinno być przyjęte - mówi Damian Butt.    
    Jedna z mieszkanek Jezior Wielkich Elżbieta Winiarska mieszka niedaleko posesji Mieczysława Cz. Opowiada naszemu reporterowi, że w tym miejscu mieszka od 18 lat. Natomiast od 3 lat jej sąsiadem jest Mieczysław Cz.
    Elżbieta Winiarska żali się, że od tego czasu nie mają spokoju, ponieważ - jak twierdzi - sąsiad zastrzelił jej już 4 psy i rasowego kota. - Odgrażał mi się, jak szedł do skrzynek, że zastrzeli mi teraz te dwa pieski co mam, a one nigdzie nie biegają, tylko tyle, że na podwórku. Nikomu one nie szkodzą. To jest tak facet, że jak ludzie przyjeżdżają na grzyby, to nie mają prawa stanąć samochodem w pobliżu jego działki, a w przepisach jest, że nie można do lasu samochodem wjeżdżać. Nie ma wieczoru, żeby tutaj nie było słychać strzałów.
    - Jak pisaliście kiedyś w waszej gazecie o zagryzionych kozach, to mogę tylko powiedzieć, że pies, który rzekomo jemu kozy zagryzł, biegał tutaj, nawet na moje podwórko wszedł. Ponieważ my nie jesteśmy ogrodzeni, zjadł jedzenie naszemu psu i pobiegł sobie i on twierdził wówczas, że mu kozę zjadł. Dla mnie było to bardzo dziwne, bo ja miałam 5 kóz, małe biegały luzem i żadnej mi nie ruszył. Powinien pan zobaczyć jego reakcje, jak ludzie idą drogą z małymi dziećmi i dzieci chcą te jego zwierzęta obejrzeć, to co on wówczas wyprawia - opowiada Elżbieta Winiarska.
    Przez telefon Mieczysław Cz. powiedział naszemu reporterowi, że rozmowa ta nie jest na telefon. - Jak pan miał tyle odwagi, trzeba było przyjść do mnie. Jestem po zeznaniach na policji i ja tyle z tymi psami miałem do czynienia, co pan. Z powodzeniem mogę powiedzieć, że pan również psy zabija. Co mnie jakieś bezpańskie kundle obchodzą? Skoro pan mi takie pytanie zadaje, to ja panu vice versa, odbijam rykoszetem. Skoro jakieś kundle pana interesują, to pan musi zabijać? Bo ja niestety nie. Mnie nie interesują jakieś psy, które poginęły, albo gdzieś ktoś znalazł i podrzucił. Dobrze, że mi na podwórko jeszcze nie wrzucili. Ja nie wiem nic na temat żadnych psów - to jest moje pierwsze i ostatnie zdanie. Nic nie wiem na temat żadnych psów - powiedział Mieczysław Cz. Gdy zaproponowaliśmy, że przyjedziemy do niego do Jezior Wielkich porozmawiać, on w tym momencie rozłączył się.
    Rzecznik prasowy powiatowej policji podkom. Tomasz Rybczyński potwierdził, że jest takie zgłoszenie, i że policjanci z Jezior Wielkich prowadzą taką sprawę. Potwierdził także, że policjanci zabezpieczyli martwego psa, owczarka niemieckiego, którego znaleziono w lesie 11 września. Badana jest przyczyna jego śmierci. Zwłok Mopsia policja jednak na razie nie ma.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 970 (37/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości