17 czerwca podczas nadzwyczajnej sesji Rady Gminy w Dąbrowie radni uchylili uchwałę z 19 marca 2025 roku, która dotyczyła przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego umożliwiającego budowę farm wiatrowych w obrębach: Mokre, Dąbrowa, Mierucin, Parlin i Parlinek. Za uchyleniem głosowało 13 radnych, jedna osoba wstrzymała się od głosu, a jedna osoba była na sesji nieobecna.
3 MIESIĄCE TEMU
Przypomnijmy, że 19 marca radni Rady Gminy w Dąbrowie przyjęli uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla lokalizacji urządzeń wytwarzających energię z odnawialnych źródeł energii w obrębach ewidencyjnych: Mokre, Mierucin, Parlin, Parlinek i Dąbrowa, który umożliwi stawianie elektrowni wiatrowych w wyszczególnionych obrębach ewidencyjnych.
Już wtedy wiceprzewodniczący Rady Gminy Łukasz Kotlarek przestrzegał: - Nie podoba mi się, w jaki sposób gmina tak bardzo chce iść w tym kierunku odnawianych źródeł energii, w postaci tych elektrowni wiatrowych.
Większość radnych nie chciała wtedy słuchać argumentów części radnych przeciwnych stawianiu wiatraków i mieszkańców - uchwała została przyjęta.
Za przyjęciem uchwały głosowało na sesji 19 marca 8 radnych - Tomasz Chełminiak, Paweł Gałązka, Anna Kaźmierczak, Magdalena Kudła, Katarzyna Nowobilska, Mariusz Samulski, Ilona Schmidt-Zarychta i Violetta Stokfisz; 5 radnych było przeciwnych - Marta Błaszczak, Zenon Bergmann, Marek Cyrok, Elżbieta Kosicka-Buczek i Łukasz Kotlarek; 2 osoby wstrzymały się od głosu - Jacek Piskorski i Dominika Kamińska.
Pani wójt poprosiła 3 miesiące temu o uspokojenie emocji, a także mówiła o tym, że w procesie konsultacji będzie zapraszać mieszkańców na każdy etap tego procesu.
3 SPOTKANIA KONSULTACYJNE
Zorganizowane zostały trzy spotkania konsultacyjne z mieszkańcami, które przebiegały w bardzo napiętej atmosferze. Spotkania zorganizowano pod hasłem Stop wiatrakom. Mieszkańcy licznie przybyli z transparentami i wyrażali zdecydowany sprzeciw wobec planowanej inwestycji. Zarzucano władzom gminy brak przejrzystości, a także kontakty z inwestorami jeszcze przed rozpoczęciem konsultacji społecznych.
Pierwsze, najdłuższe spotkanie odbyło się 16 kwietnia. Władze gminy podzieliły się tymi samymi informacjami, które były na sesji 19 marca. Mieszkańcy z kolei krytykowali władze za brak wcześniejszych informacji i konsultacji. Kolejne spotkanie miało miejsce 9 czerwca w Parlinku, z udziałem przedstawicieli firmy Vestas. Próba przedstawienia prezentacji na temat planowanej inwestycji została przerwana - zebrani odmówili jej wysłuchania, twierdząc, że niezależnie od proponowanych korzyści nie zgadzają się na lokalizację wiatraków w gminie.
Trzecie spotkanie odbyło się 13 czerwca z udziałem firmy E&W z Jacewa, działającej już na terenie gmin Inowrocław i Żnin. Obecny na spotkaniu udziałowiec spółki Janusz Radzikowski, zapewniał o korzyściach finansowych dla gminy. Mieszkańcy jednak pozostali sceptyczni, wskazując na zbyt bliską odległość planowanych wiatraków od zabudowań, ich wysokość przekraczającą 200 metrów oraz możliwe uciążliwości, takie jak hałas czy migotanie światła. Obawiano się również zniszczeń dróg podczas transportu elementów konstrukcyjnych.
Szczególne oburzenie wzbudziła informacja, że firma E&W już w czerwcu 2024 roku zawarła przedwstępne umowy dzierżawy z rolnikami z terenu gminy. Tymczasem, jak relacjonowali mieszkańcy, podczas zebrań wiejskich od grudnia do lutego nie wspomniano o żadnych planach związanych z inwestycją. W efekcie wielu mieszkańców poczuło się pominiętych w procesie decyzyjnym.
Na zakończenie spotkania 13 czerwca wójt gminy Agnieszka Ziółkowska zadeklarowała złożenie wniosku o uchylenie uchwały z 19 marca. Deklaracja ta spotkała się z pozytywnym przyjęciem mieszkańców i gromkimi oklaskami.
SKORO JEST PRZECIW, TO DZIAŁA W INTERESIE ROSJI
Po spotkaniu miało dojść do kontrowersyjnej sytuacji - radny Łukasz Kotlarek poinformował na swoim profilu FB, że przedstawiciel firmy E&W, niezadowolony z przebiegu konsultacji, zagroził zgłoszeniem jego działalności do Komendanta Głównego Policji oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zarzucając mu działania nie w interesie mieszkańców, lecz Federacji Rosyjskiej.
Radny skomentował to na swoim profilu FB słowami: Tak, dobrze przeczytaliście. Sprzeciw wobec budowy wiatraków w naszej gminie to według firmy E&W... działanie prorosyjskie. To nie jest żart, choć brzmi jak kiepski kabaret. Ale właśnie taka retoryka pokazuje, jak bardzo zabolała ich przegrana. Gdy argumenty się kończą - zaczynają się absurdy. Gdy nie da się zignorować społecznego sprzeciwu - próbuje się go ośmieszyć lub zastraszyć. Nie dam się ani jednemu, ani drugiemu. Bo ja działam w interesie mieszkańców. I nadal będę to robił. Dziękuję za wszystkie głosy wsparcia - to one mają prawdziwą moc.
PRÓBA RATOWANIA UCHWAŁY WIATRAKOWEJ
Tak, jak pani wójt obiecywała, 17 czerwca została zwołana sesja nadzwyczajna.
Sesję otworzył przewodniczący rady Mariusz Samulski, po czym odczytał obszerne pismo od firmy E&W z Jacewa, przesłane w dniu sesji. Firma zaproponowała dodatkowe wsparcie dla gminy w wysokości 100 tys. zł za każdy megawat mocy elektrowni wiatrowej oraz przypomniał, że oferuje mieszkańcom 2,5 tysiąca złotych rocznie przez 15 lat.
Po odczytaniu pisma głos zabrała Marta Błaszczak: - Nie mogę zrozumieć tego pana. Jeżeli mieszkańcy mówili wyraźnie, że nie chcą elektrowni wiatrowych, tego nie rozumiem. To pismo, które pan przeczytał, to jest tak jakby przekupstwo. Mieszkańcy tego nie chcą. Najpierw było straszenie na Facebooku, a teraz takie pismo. To jest wola mieszkańców, a nie tylko radnych.
Radny Łukasz Kotlarek odniósł się do finansowych szczegółów programu: - W piśmie nie nadmieniono, że te 2,5 tysiąca to program wirtualnego prosumenta to oferta, w której rodzina mogłaby skorzystać przez 15 lat i zyskać około 2,5 tys. zł rocznie, ale musiałaby włożyć wkład własny 11–12 tys. zł. Inwestycja zaczęłaby się zwracać po około 6 latach.
Przewodniczący Samulski kontynuował: 100 tysięcy złotych na jeden megawat, sześć sztuk turbin, to liczmy 10 megawatów. To 6 milionów złotych w budżecie.
Na te słowa zareagował Łukasz Kotlarek: - Z tego, co mówił pan Radzikowski, mówimy o turbinach o mocy 4 megawatów, a nie 10. To oznacza około 2,5 miliona złotych. Mieszkańcy są świadomi, że to mogłyby być dodatkowe pieniądze, ale wolą mieć święty spokój. Według Mariusza Samulskiego 2,5 miliona złotych to też są duże pieniądze, za które w gminie można by wiele zrobić - ścieżki, remonty.
WÓJT USŁYSZAŁA, CO MOWIĄ DO NIEJ MIESZKAŃCY
Wójt Agnieszka Ziółkowska odniosła się do przebiegu protestów: - Cała ta akcja wiatrakowa się zadziała i zadziały się też dobre rzeczy. Wyciągnęłam z tego wiele informacji zwrotnych. Usłyszałam, że jestem z mieszkańcami, że słyszę, co się do mnie mówi. Pokazałam, że to nieprawda, że wszystko było już ustalone, i że mimo trwających konsultacji zrobię po swojemu. Dzisiejsza sesja to efekt tego, co usłyszałam od ludzi.
Agnieszka Ziółkowska przyznała, że konsultacje nie odbyły się w takiej formie, jak pierwotnie planowano, ale zaznaczyła, że głos mieszkańców był słyszalny i to jego pokłosiem jest ta sesja.
CO ZABOLAŁO PANIĄ WÓJT?
Jednocześnie wójt odniosła się do fali negatywnych komentarzy, które pojawiły się w przestrzeni publicznej i których - jak mówiła - część dotknęła ją osobiście. - Było wiele obelg i nagonki, które mnie dotknęły jako człowieka, jako kobietę. Przykro mi, że reakcje niektórych osób, w tym także pana Łukasza, były w tej sytuacji nieprzemyślane. Komentarze typu "sprzedajne świnie”, kierowane w stronę władz gminy, są niedopuszczalne. Zabolały mnie komentarze i najbardziej to, że pan Łukasz zareagował na to na Facebooku pozytywnie przez oznaczenie "super".
Łukasz Kotlarek natychmiast ripostował: - Szanowna pani wójt, ja żadnej nagonki na nikogo nie prowadziłem, przeciwnie, to w pismach, które od was dostawałem, było, że to ja zastraszam ludzi. Że zbierając podpisy pod ankietami, ludzie, którzy się podpisywali przeciwko wiatrakom robili to z obawy przed konsekwencjami. Jeżeli chodzi o plakat, który wstawiłem na Facebooka, on miał faktycznie pokazać przedstawiciela firmy wiatrakowej, oni faktycznie mogą nam obiecywać cuda, żeby tylko ta ich inwestycja została zrealizowana, więc, jeżeli ktoś się poczuł urażony, to przepraszam, chciałem, żeby plakat dotarł do ludzi.
Zdaniem pani wójt, przekaz jednak był odwrotny.
DĄŻYĆ DO ZGODY
Według radnego Marka Cyroka: - Nie było inicjatywy, żebyśmy się wszyscy spotkali. Najpóźniej dwa tygodnie po uchwale powinniśmy się zebrać i rozmawiać. Odbiór społeczny był bardzo negatywny i należało coś z tym zrobić.
Gdy Agnieszka Ziółkowska zapytała: - Czy ja swoim zachowaniem wywołałam ten negatywny odbiór?, radny Cyrok skomentował, że wójt jako włodarz gminy powinna zawsze dążyć do zgody.
Radny Zenon Bergman dodał:- Gdybyście posłuchali przed sesją 19 marca, że nie warto tej uchwały wywoływać, dziś nie byłoby tego tematu. Trzeba było najpierw zapytać ludzi.
PRÓBA OBARCZENIA WINĄ ZA BRAK 2,5 MILIONA ZŁOTYCH
Bezpośrednio przed głosowaniem przewodniczący Mariusz Samulski zwrócił się jeszcze do Łukasza Kotlarka. - Czy przyjmuje pan do wiadomości, że bierze pan na siebie ciężar za te dwa i pół miliona. Nie będzie samochodu dla OSP, nie zrobimy części chodnika w Parlinku, trzeba będzie wziąć kredyt? - pytał.
Po tym pytaniu pojawiły się negatywne głosy wśród mieszkańców, którzy byli obecni na sesji. Radny Kotlarek odpowiedział: -Teraz wychodzi na to, że chcecie mnie ukamienować, za to, że staram się reprezentować głos ludzi, którzy mnie wybrali i których głos ja reprezentuję. Spodziewałem się tego pytania. Trudno, będę musiał z tym piętnem żyć.
Radna Marta Błaszczak skwitowała:- To nie jest wina Łukasza. Decyzja należy do mieszkańców. Straszenie jest nie na miejscu.
JEDEN RADNY NIE BYŁ DO KOŃCA PRZEKONANY
Ostatecznie w głosowaniu na sesji 17 czerwca radni uchylili tzw. uchwałę wiatrakową z 19 marca.
Za uchyleniem głosowało 13 radnych: Marta Błaszczak, Zenon Bergmann, Marek Cyrok, Elżbieta Kosicka-Buczek, Łukasz Kotlarek, Tomasz Chełminiak, Paweł Gałązka, Anna Kaźmierczak, Magdalena Kudła, Katarzyna Nowobilska, Jacek Piskorski i Dominika Kamińska i Violetta Stokfisz.
Jedna osoba wstrzymała się od głosu - Mariusz Samulski.
Ilona Schmidt-Zarychta była na sesji nieobecna.
Decyzja kończy trwającą kilka miesięcy procedurę planistyczną dotyczącą lokalizacji farm wiatrowych.
Sebastian Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze