15 stycznia, mieszkanka Woli Kożuszkowej Aniela Słowińska obchodziła swoje 100. urodziny. W tym szczególnym dniu Jubilatkę oprócz rodziny swoją obecnością zaszczycili przedstawiciele władz gminy z wójtem Dariuszem Ciesielczykiem, władz powiatowych z radnym Waldemarem Ciesielczykiem oraz przewodnicząca Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego Elżbieta Piniewska. - "Ja nie czuję starości. Nie czuję kochani. Czuje się jak bym miała dopiero 80 lat" - mówiła Aniela Słowińska.
OD URODZENIA MIESZKA W WOLI KOŻUSZKOWEJ
Aniela Słowińska w dobrym zdrowiu obchodziła swoje 100. urodziny. Jest najstarszą mieszkanką gminy Jeziora Wielkie. Mimo tak sędziwego wieku cieszy się dobrym zdrowiem, interesuje się wszystkim co dzieje się w rodzinie, gospodarstwie oraz całej wiosce. Jak powiedziała naszemu reporterowi, czuje się cały czas młodo, a wigoru dodaje jej codzienna praca.
Urodziła się 15 stycznia 1925 roku w Woli Kożuszkowej (gm. Jeziora Wielkie) i tam do dzisiaj mieszka wraz z synem. Po zawarciu związku małżeńskiego w 1955 roku z Henrykiem Słowińskim wspólnie prowadzili 16-hektarowe gospodarstwo rolne w Woli Kożuszkowej. Małżeństwo wychowało 4 dzieci: 2 synów Piotra i nieżyjącego już Zygmunta oraz 2 córki Teresę, obecnie Szymańską i Henrykę z męża Kastaryndę. Od swojego męża była starsza o 3 lata. Oprócz upraw zajmowali się hodowlą zwierząt, trzody chlewnej oraz bydła. Hodowali też kury, indyki, kaczki i gęsi. Z mężem wstawali o 5.00 nad ranem i pracowali w obejściu. Do dnia dzisiejszego, pani Aniela sama robi porządki wokół domu. Pieli i grabi. Jak sama mówi w obejściu zawsze musi być porządek. Nawet jak trzeba zejść do piwnicy, robi to sama.

Jubilatka pełna emocji opowiedziała o swoim życiu fot. Paweł Lachowicz
ZAWSZE POGODNA, ŻYCZLIWA I PRACOWITA
Rodzina opowiada, że pani Aniela, tak się przejęła dniem, do którego mieli przyjść goście, że w nocy nie mogła spać i dopiero nad ranem się jej nieco przysnęło. - Śniło mi się, że przyjedziecie i dzisiaj zaspałam. O 2.00 i 3.00 jeszcze nie spałam. Myślałam, aby rychło wstać, bo nie wiadomo co będzie. Bo mówili mi, że przyjadą goście i jak zasnęłam o 6.00, tak wstałam o 7.30 i jak się obudziłam nie wiedziałam co robić - opowiadała pani Aniela.
Rodzina twierdzi, że pani Aniela jest wspaniałym, dobrym człowiekiem. Zawsze była pogodna i wszystkim niezwykle życzliwa, a nade wszystko niezwykle pracowita. Snute przez nią opowieści są dla rodziny prawdziwymi lekcjami żywej historii. - Przeszłam życie z Bogiem, różańcem i z pracą. Ach Boże kochany, to wszystko mi dałeś, życie i zdrowie. W życiu potrzeba dużo miłości, Boga i pracy. Ja bez różańca nie poszłam spać. Mąż pracował i ja z nim pracowałam. Dzieci jak dorastały, to pomagały. Bardzo było mi miło żyć na tym świecie. Bo zawsze z Bogiem żyłam i do dziś się modlę. Dla was wszystkich kochani, żeby wam bozia dała tyle lat życia i samego zdrowia. Byłam tylko 2 razy w szpitalu. Na woreczek i chorowałam na nadciśnienie, ale wszystko mi minęło i dzisiaj żyję. Dużo grabiłam i grabię koło domu, bo lubię porządek. Ręce zawsze mam zajęte i nogi mnie nie bolą - opowiadała pani Aniela podczas jubileuszowej uroczystości.
Dodała, że wszystkim życzy takiego zdrowia, jakie ona ma i podziękowała, że wszyscy o niej pamiętali w dniu jej urodzin. - Bardzo wam dziękuję, że przyszliście do mnie. Niech wam boziuchna dopomoże wszystkim. Życzę wam zdrówka. Jak ja was kocham za to, że przyjechaliście - mówiła pani Aniela.

Zięć pani Anieli przygotowuje do zdmuchnięcia świece na jubileuszowym torcie fot. Paweł Lachowicz
Życie Jubilatki naznaczone było wojennymi traumami, ale także siłą i niezłomnością. W czasie II wojny światowej została zmuszona do pracy w niemieckim gospodarstwie rolnym, a później wywieziona została do Kłodawy. - W czasie wojny na okopach byłam. Byłam wszędzie, gdzie mnie posyłali Niemcy. Bo byłam pracowita. Jestem jeszcze i będę. Będę się cieszyć, jak będę zdrowa, żebym sobie chociaż pograbiła na podwórku, żeby było czysto. Bo ja lubię porządek. Jak porosły chwasty, to ja na kolanach pieliłam. Bo my z mężem lubiliśmy mieć czysto wszędzie. Naprawdę, że mówię prawdę. Nie lubiłam kłamstwa i nie lubię. Prawdą trzeba żyć - opowiada pani Aniela.

Elżbieta Piniewska w imieniu marszałka Piotra Całbeckiego wręczyła jubilatce medal "Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano Pomeraniensis" fot. Paweł Lachowicz
DZIEŃ WYPEŁNIONY PRACĄ I MODLITWĄ
Jej dni do dzisiaj wypełnione są pracą i modlitwą. Wstaje zazwyczaj o 7.00 rano. Napali w piecu, bo jak mówi, jej nogi lubią ciepło. Później szykuje sobie śniadanie, przeważnie 2 kroki chleba z dżemem i herbatę do popicia. Przeżegna się i idzie pospacerować po podwórku. Następnie rozpoczyna przygotowania do obiadu, który wcześniej przygotują jej dzieci.
- Obiadek sobie przygrzeję, bo dzieci robią i mięsko mam już gotowe. Mięsko jem drobiowe i trochę wołowego. Lubię rosół i jem dużo warzyw. Pokroję sobie i ugotuję. Ziemniaczki też bardzo lubię, bo są mięciutkie i łatwo jest je zjeść, bo ja już zęby straciłam. Po obiadku idę sobie jeszcze na podwórko i jakieś 2 godziny sobie pochodzę. Później zrobię się znowu głodna, to zrobię herbatkę i jakieś ciasteczko zjem i tak zejdzie do wieczora. Jeszcze posprzątam, bo mam kuchnię letnią i podłogi w domu pomyję. Tyle ile mam siły, to tyle zrobię, a wszystkie roboty zrobię, od chłopskich po kobiece. Nie powiem o sobie, że byłam nygus, bo zawsze do pracy szłam. I za to Bogu dziękuję, za tą siłę i za to zdrowie. Mam jeszcze w głowie pamięć i wszystko sobie zrobię. Lubię też obejrzeć telewizję. Na spanie zbieram się o 22.00 czy 22.30 po Apelu Jasnogórskim. Po za tym pomodlę się jeszcze, różaniec zmówię i koronkę do miłosierdzia. I prześpię całą noc - opowiada pani Aniela. Jej zdaniem, żeby być w życiu szczęśliwym i zdrowym musi być praca, zgoda i szacunek.
Z okazji tak pięknego jubileuszu pani Aniela przyjęła mnóstwo życzeń. Gratulacje oraz życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności przekazał jej prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego Dariusz Rohde. - Jest to piękna i skłaniająca do zadumy rocznica. Oznacza wszak 100 lat wypełnionych codziennymi radościami i smutkami. Przeżyte lata są skarbnicą wyjątkowych doświadczeń i powodem do dumy. Niech ten jubileusz obfituje w radość i będzie przyczyną do zadowolenia, a każdy nowy dzień przynosi wszystko to, co w życiu najpiękniejsze - usłyszała pani Aniela.

Pamiątkowe zdjęcie Jubilatki z rodziną, władzami oraz pracownikami Urzędu Gminy Jeziora Wielkie fot. Paweł Lachowicz
ŻYCZENIA OD WŁADZ GMINY I MARSZAŁKA WOJEWÓDZTWA
Wójt Dariusz Ciesielczyk w imieniu własnym, Rady Gminy i mieszkańców złożył życzenia i gratulował osiągnięcia tak pięknego wieku. Dziękował za wszelkie trudy i owoce minionych stu lat życia. Nie zabrakło też życzeń od kierowniczki jeziorańskiego USC Beaty Dobrochowskiej i jej zastępczyni Andżeliki Kulczyckiej.
- 100-lecie urodzin to wyjątkowy i bardzo doniosły jubileusz, który jest wydarzeniem szczególnym w pani życiu osobistym, rodzinnym, ale również w historii społeczności naszej gminy. W imieniu własnym i całej społeczności składamy szanownej Jubilatce wyrazy uznania, podziękowania i najwyższego szacunku za wszelkie trudy, owoce minionych stu lat. Życzymy wszelkiego dobra, zdrowia pełnej ciepła miłości rodzinnej oraz zrozumienia i wdzięczności od najbliższych. Jubilatkę w imieniu marszałka województwa kujawsko-pomorskiego odwiedziła przewodnicząca sejmiku Elżbieta Piniewska, która w jego imieniu wręczyła jubilatce medal Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeraniensis w uznaniu zasług na rzecz województwa kujawsko-pomorskiego i jego mieszkańców.
Dopełnieniem uroczystości był jubileuszowy tort, na którym pani Aniela zdmuchnęła świeczki z napisem 100 lat Anieli, po czym wszyscy przy akompaniamencie akordeonu, na którym grał Maciej Leszczyński, zaśpiewali jubilatce 200 lat. Następnie zaproszeni zostali na kawę, kawałek tortu i domowe wypieki.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze