Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na SPZOZ w Mogilnie karę w wysokości 2 641 000 złotych. Do tego SPZOZ przegrał sprawę w sądzie i musi wypłacić zaległe 1 278 371 złotych wynagrodzenia, które zalega spółce neurochirurgów - na godzinę lekarz zarabiał ponad 26.000 złotych. Komornik już wszedł na konto mogileńskiego szpitala. Takie są skutki umowy, jaką w lipcu 2023 roku ówczesna dyrektor SPZOZ w Mogilnie Ewa Bonk-Woźniakiewicz podpisała ze spółką neurochirurgów "Spine" na "Zabiegi artroskopowe i przezskórne w zakresie kręgosłupa". Sprawa toczy się także w Prokuraturze Okręgowej w Bydgoszczy.
W lipcu 2023 roku, ówczesna dyrektor SPZOZ w Mogilnie Ewa Bonk-Woźniakiewicz podpisała umowę ze spółką neurochirurgów Spine na Zabiegi artroskopowe i przezskórne w zakresie kręgosłupa. O sprawie szeroko pisze portal Wirtualna Polska.
Szpital w Mogilnie nie posiada Poradni Neurochirurgicznej, ani Poradni Zwalczania Bólu Przewlekłego, ani takiego oddziału. Wszelkie zabiegi wykonywane były w soboty. Umowa została tak skonstruowana, że z każdego zabiegu spółka dostawała 65 procent wyceny Narodowego Funduszu Zdrowia, w mogileńskim szpitalu pozostawało 35% na pokrycie wszelkich kosztów. - Z korespondencji wynika, że neurochirurdzy zaproponowali warunki, a szpital je przyjął. Bez konkursu ofert, bez negocjacji - informuje Wirtualna Polska.
DYREKTOR JANKIEWICZ ZAWIADAMIA PROKURATURĘ
Po tym, jak 17 maja 2024 roku Zarząd Powiatu Mogileńskiego odwołał z funkcji z 3-miesięcznym wypowiedzeniem warunków pracy Ewę Bonk-Woźniakiewicz, obowiązki dyrektora SPZOZ Mogilno objął od 1 października 2024 roku Sebastian Jankiewicz - wcześniej był dyrektorem szpitala w Radziejowie. Prawnikiem szpitala od 1 października została Joanna Wawrzyniak. Na sesji październikowej w 2024 roku informowała radnych, że wykonała audyt prawny w SPZOZ. Tłumaczyła wtedy radnym: - To co zastałam, powiem, że nie było zbyt optymistyczne.
Po przeanalizowaniu pewnych sytuacji w szpitalu, podpisanych umów, dyrektor Jankiewicz złożył zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w zakresie niegospodarności. Jak informowała w październiku 2024 roku pani prawnik, takie postepowanie zostało wszczęte i się toczy. - Będą przesłuchiwani świadkowie, będą badane dokumenty, bo mamy wątpliwości co do zawierania niektórych umów. Były niekorzystne dla szpitala - informowała radnych pani prawnik.
RACHUNKI WYSTAWIANE SZPITALOWI
Jak pisze Wirtualna Polska: Istnieją dwie różne (choć podobne) procedury zwalczania bólu w neurochirurgii. Obie polegają de facto na tym samym. W bardzo dużym uproszczeniu: przez skórę wprowadza się do kręgosłupa specjalną igłę, która nagrzana do odpowiedniej temperatury niszczy określone nerwy, a pacjent przestaje czuć ból.
Pierwsza procedura, którą NFZ ukrył pod kodem 04.25, jest definiowana tak:
"Zniszczenie nerwów czaszkowych lub obwodowych przez znieczulenie wywołane wysoką temperaturą".
Co ważne, wykonuje się ją w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Pacjent przychodzi na zabieg do przychodni neurochirurgii albo poradni leczenia bólu. W pokoju zabiegowym wykonuje się nakłucia i wypuszcza chorego do domu.
Druga procedura z kodem 03.96 to "odnerwienie powierzchni stawowych wyrostka kręgu".
Tę procedurę wykonuje się w warunkach hospitalizacji: pacjenta trzeba przyjąć na oddział, potrzebna jest specjalnie przygotowana sala operacyjna, wolne łóżko, personel, który się chorym zaopiekuje. Trzeba go wyżywić, podać leki. Jak każda hospitalizacja - generuje koszty.
Tak dochodzimy do kluczowej kwestii: za pierwszą procedurę NFZ płaci w okolicach 1500 zł, za drugą ponad 6500 zł.
Zdaniem szpitala i NFZ spółka Spine wykonywała zabieg tańszy. W ich opinii pacjenci wcale nie byli hospitalizowani, dokumentacja nie wskazuje na wykonywanie "odnerwienia powierzchni stawowych wyrostka kręgu", a mimo to lekarze wpisywali w dokumentację procedurę drugą, czyli droższą. Za droższy zabieg wystawiali też rachunki szpitalowi, a placówka na tej podstawie domagała się zapłaty od funduszu.
ILE ZARABIALI ZA GODZINĘ
W soboty, w szpitalu w Mogilnie lekarz wydelegowany przez spółkę Spine przyjmował kilkudziesięciu pacjentów. - Skoro lekarze mieli w kontrakcie zapis, że 65 procent wyceny trafia do nich, to za te cztery godziny pracy inkasowali - jako spółka Spine - w okolicach 105 tys. zł. Tym samym stawka godzinowa za pracę jednego neurochirurga wyniosła ponad 26 tys. zł. - informuje Wirtualna Polska.
Co ciekawe, pacjent kierowani do szpitala w Mogilnie wcale nie byli z Mogilna, 548 na 549 pacjentów przyjechało do Mogilna z innych rejonów województwa i Polski.
KONTROLERZY Z NARODOWEGO FUNDUSZU ZDROWIA
W grudni 2025 roku, w szpitalu w Mogilnie pojawili się kontrolerzy NFZ i skontrolowali dokumentację właśnie tych 549 pacjentów.
Wirtualna Polska informuje: Z ich ustaleń wynika, że w szpitalu był realizowany zabieg termolezji, precyzyjnie opisany w rozporządzeniu ministra zdrowia. Problem w tym, że taki zabieg nie powinien być wykonywany w szpitalu, a w poradni. Nie na szpitalnej sali operacyjnej, a w odpowiednio przygotowanym pokoju zabiegowym. Wreszcie: nie powinno się rozliczać tych świadczeń jako hospitalizacji.
NFZ NAKŁADA NA SPZOZ KARĘ
Jak informował radnych powiatowych dyrektor Jankiewicz, na SPZOZ w Mogilnie została nałożona przez NFZ kara w wysokości 2.641.000 złotych za okres 2023 - do połowy I półrocza 2024.
Radny powiatowy Mateusz Lisiecki dociekał: - Za co SPZOZ konkretnie otrzymał tą karę? Odpowiedź dyrektora Sebastiana Jankiewicza: - Kara dla SPZOZ jest spowodowana wystąpieniem pokontrolnym kontroli NFZ, związanym ze świadczeniami neurochirurgów w naszym szpitalu.
Mateusz Lisiecki: - Czyli będziemy płacić za to, że poprzedni dyrektor zakontraktował tych neurochirurgów?
Dyrektor Jankiewicz: - Tak wskazuje kontrola z Narodowego Funduszu Zdrowia.
DYREKTOR WNOSI O UMORZENIE
Sebastian Jankiewicz tłumaczył radnym powiatowym: - Wysłałem pismo do Narodowego Funduszu Zdrowia o umorzenie kary. Dostał pismo zwrotne, że sprawa jest rozpatrywana, co nam dało wydłużony okres spłaty, ale może i też ta kara ze względu na sprawy, które są prowadzone w sądach zostanie pomniejszona, co nie znaczy, że my tej konsekwencji nie unikniemy.
Radny Ireneusz Janus z Dąbrowy pytał dyrektora na sesji Rady Powiatu, czy jest jakiś plan, jakiś pomysł, jak tę kwotę spłacić.
- Pierwszy raz myślę SPZOZ spotyka się z taką karą, bo wcześniej takich kar wysokich nie było, ale trzeba było się z tym liczyć, jeśli świadczenia, które nie mogą być realizowane są realizowane, to prędzej czy później NFZ jako jedyny płatnik i kontroler swoich pieniędzy sprawdzi to. Myślę, że to na wniosek prokuratury jest ta kontrola zrobiona, no ale trzeba było się tego spodziewać, jak coś jest nielegalnie - przepraszam nieprawidłowo robione - to prędzej czy później to wypłynie - dodaje dyrektor SPZOZ.
CZY NIE SĄ ZAGROZONE PENSJE PRACOWNIKÓW
Radnego Bartosza Nowackiego interesowało, czy są zagrożone pensje pracowników?
Dyrektor Jankiewicz wyjaśniał na sesji czerwcowej Rady Powiatu: - My pensje pracowników odkąd jestem tutaj dyrektorem opłacamy na bieżąco. Staramy się z lekarzami, którzy wystawiają faktury negocjować, żeby ten czas faktury przedłużyć, ale myślę, że zawsze mieścimy się w umowie, którą mamy z dany lekarzem czy dany personelem zawartą. Odnośnie tych kosztów, które musimy tutaj ponieść i co wpływa z Narodowego Funduszu Zdrowia i tego co ma być w przyszłości. Zawsze każdy miesiąc jest dla nas niepewny, bo nie wiemy, ile tych środków finansowych NFZ nam przyśle. Ile nam po drodze obetnie i ile nam zabierze jakimś wewnętrznym rozporządzeniem prezesa. Staramy się, żeby te wypłaty były. Jak długo będą w czasie, na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.
Radny Nowacki mówił, że pyta dlatego, aby radni byli przygotowywani na taki moment, iż trzeba będzie dofinansowywać szpital z budżetu powiatu.
KOMORNIK NA KONCIE SPZOZ MOGILNO
Wirtualna Polska informuje ponadto, że SPZOZ Mogilno przegrał w sądzie sprawę o zapłatę kwoty 1 278 371 złotych, które zalegał jeszcze spółce neurochirurgów. SPZOZ zawarł umowę, dlatego sąd nie miał wątpliwości (nie było jeszcze wyników kontroli NFZ), że szpital musi zapłacić spółce całą kwotę.
W czerwcu tego roku komornik wszedł na konto SPZOZ i zajął 400 tysięcy złotych z kontraktu szpitala.
Dyrektor Sebastian Jankiewicz powiedział Wirtualnej Polsce: - Dla tak małej placówki jak nasza to jest dramatyczna sytuacja. Spotykam się z personelem i tłumaczę, że nie mogę wypłacić wszystkich należności.
Marek Holak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze