Analizując zatrudnienie w gminnym zakładzie budżetowym ZAZ widać jak na dłoni, że powiązania, dojścia, znajomości, układy koleżeńskie i polityczne, a nawet kto z jakiej jest parafii decydują o podpisaniu umowy o pracę. Ewaryst Matczak przyznaje, że załatwił tam pracę radnemu Dawidowi Nowakowi. - Może prosiłem o jeszcze więcej, tylko nie dostałem akceptacji - burmistrz mówi tajemniczo. A i tak wśród zatrudnionych jest żona sekretarza gminy czy żona szefa gminnego OSP.
Beata Przekwas-Pietruszka - księgowa fot. Paweł Lachowicz TRZEBA ROZMAWIAĆ
Strzeleńscy radni zajmowali się w trakcie komisji 17 października działalnością Zakładu Aktywności Zawodowej w Przyjezierzu. Dyrektor Grzegorz Kamiński cieszył się, że został zaproszony na obrady.
- Miło mi będzie, jak będę zapraszany na takie spotkania, gdzie będę mógł udzielić odpowiedzi. Czy one są pozytywne, czy negatywne, ale moim zdaniem każda rozmowa przyniesie pewien efekt. Natomiast jeżeli będziemy rozmawiali na zasadzie, że ktoś, gdzieś coś słyszał, to tylko chcę przytoczyć jedną rzecz. Na początku mojej pracy usłyszałem, że zatrudniłem kadrę, że tak powiem wszystkich swoich znajomych i nawet pół rodziny. Zabolało mnie to strasznie, ponieważ jeszcze raz chciałbym powtórzyć mam taki specyficzny charakter. Może on jest głupawy, może nie. Z żadnym z pracowników nie jestem na „ty”. Żadnego z pracowników nie mam w rodzinie. Ze wszystkimi staram się dogadywać przy pracy. Zawsze jest tak, że komuś się coś podoba, komuś nie. Ale jeżeli usiądziemy i powiemy to sobie w cztery oczy, to jest lepsze niż później opowiadanie gdzieś na zewnątrz - tłumaczył radnym dyrektor Kamiński.
Dawid Nowak - kierowca fot. Paweł Lachowicz Po tych niespodziewanych słowach dyrektora postanowiliśmy sprawdzić, kto faktycznie został zatrudniony w ZAZ na etatach osób pełnosprawnych. Zainteresowaliśmy się tym dlatego, że wiele osób mówiło nam już wcześniej, iż przy zatrudnieniu liczyły się głównie znajomości z obecną władzą PSL-owską, liczyły się układy partyjne, liczyło się to, kto kogo zna i kto ma lepsze dojście do ośrodków decyzyjnych. Jak nasi rozmówcy podkreślali, chodziło tutaj głównie o miejsca pracy 11 osób pełnosprawnych.
GRAŁ NA ZWŁOKĘ
9 listopada chcieliśmy porozmawiać z dyrektorem o zatrudnieniach w ZAZ. Dyrektor Kamiński stwierdził, że nie udziela wywiadów prasie, chociaż my o żaden wywiad nie prosiliśmy. Chcieliśmy po prostu otrzymać od kierującego jednostką budżetową gminy dane, które mieszczą się w zakresie dostępu do informacji publicznej. Zwróciliśmy się wtedy do dyrektora Kamińskiego z prośbą o wykaz zatrudnionych osób. Dyrektor zapewnił, że taki wykaz przygotuje na dzień 14 listopada, tłumacząc, że do końca tygodnia nie ma w pracy księgowej i sam nie będzie w stanie tego zrobić.
14 listopada w biurze dyrektora ZAZ w Przyjezierzu listy nie otrzymaliśmy. Grzegorz Kamiński tłumaczył się, że nie udostępni nam listy zatrudnionych pracowników, gdyż złożyli oni podpisy, że nie zgadzają się na opublikowanie swoich danych w prasie. Mówiąc to trzymał w ręku listę z podpisami pracowników.
Joanna Sienkiewicz - kierownik turystyki, instruktor zawodu, kasjer fot. Paweł Lachowicz BURMISTRZ NIE WIE
Takiej listy nie chciał też udostępnić nam burmistrz Ewaryst Matczak, chociaż ZAZ jest jednostką budżetową gminy. Powiedzieliśmy burmistrzowi, że dane osób pracujących w jednostkach budżetowych np. gminy nie są chronione ustawą o ochronie danych osobowych. Chronione ustawą są jedynie takie informacje, jak na przykład stan majątkowy pracowników, stan zdrowia czy dokładny adres zamieszkania. Nie podlegają takiej ochronie imię i nazwisko, wykształcenie, czy wiek. Prawo mówi wyraźnie, że jeżeli osoby te nie chciały, by ujawniać ich nazwiska do wiadomości publicznej, to mogły zdecydować się na inną pracę, a nie na pracę w jednostce budżetowej na przykład gminy.
Burmistrz stwierdził wtedy, że nie zna się na prawie prasowym i musi uzgodnić to z radcą prawnym Urzędu. - Dzisiaj na naradzie kierowników była o tym mowa. Nie wiem, czy mogę takich informacji udzielić. Musi być zgoda pracownika. Co można, to my udzielimy. Wiem, że większość pracowników jest temu przeciwna. Mam taką prośbę. Proszę wystąpić na piśmie. Ja przedstawię to pani prawnik i jeżeli powie, że trzeba, to udostępnimy - powiedział nam burmistrz Matczak.
Justyna Marek - kierowca, kierownik pralni, instruktor zawodu fot. Paweł Lachowicz PRAWNIK PRZYZNAŁA NAM RACJĘ
Następnego dnia, 15 listopada w Strzelnie odbywała się sesja Rady Miejskiej, dlatego obecna była radczyni prawna Urzędu Justyna Jarzynowska. Burmistrz zorganizował wówczas w swoim gabinecie spotkanie naszego reportera z radczynią, w którym sam uczestniczył.
Radczyni Jarzynowska przyznała rację reporterowi i uznała, że dane osób zatrudnionych w ZAZ muszą zostać zgodnie z prawem udostępnione prasie. Sugerowała jednak, że dobrze by było wystąpić zgodnie z ustawą z pisemnym wnioskiem o udzielenie informacji publicznej. Warto nadmienić, że ustawa mówi, że nie ma przeciwwskazań, by taki wniosek został złożony ustnie, w tym również radczyni przyznała nam rację.
By uczynić zadość wymaganiom burmistrza, w czwartek 17 listopada złożyliśmy u dyrektora Kamińskiego pismo z prośbą o udostępnienie informacji publicznej w sprawie ujawnienia danych osób zatrudnionych w ZAZ. Na odpowiedź zgodnie z ustawą dyrektor miał 14 dni, które upływały w piątek 2 grudnia. Jednak, żebyśmy zbyt wcześnie nie otrzymali odpowiedzi, dyrektor Kamiński czekał do ostatniego możliwego dnia i wysłał pismo z ZAZ-u właśnie w piątek, gdyż liczyła się data stempla pocztowego. W związku z tym odpowiedź trafiła do naszej redakcji w poniedziałek w godzinach południowych.
Elżbieta Czubachowska - kierownik gastronomii, instruktor zawodu fot. Paweł Lachowicz MAMY LISTĘ
W ten sposób jesteśmy w posiadaniu listy pracowników ZAZ, którą tak zaciekle przez prawie miesiąc chronili zarówno dyrektor Kamiński, jak i burmistrz Matczak. Chociaż we wniosku prosiliśmy również o podanie miejscowości zamieszkania osób zatrudnionych, gdyż jako dane osobowe uznaje się pełen adres zamieszkania, a nie tylko miejscowość, dyrektor w tym punkcie odmówił udzielenia nam informacji. Pozostałe dane zawarte zostały w odpowiedzi. Jeżeli chodzi o miejsce zamieszkania sami dotarliśmy do tych informacji.
ZAZ zatrudnia 38 osób: 27 osób niepełnosprawnych, w tym 15 osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności i 12 ze stopniem umiarkowanym oraz 11 osób pełnosprawnych.
Bogumiła Gościak - kucharz fot. Paweł Lachowicz Listę 11 osób pełnosprawnych, którzy pracują na etacie w ZAZ otwiera dyrektor Grzegorz Kamiński ze Strzelna. 4 lata temu był skazany prawomocnym wyrokiem po tym, jak został zatrzymany w Strzelnie, gdy prowadził bmw w stanie nietrzeźwości. Po tym incydencie i wyroku pożegnał się ze stanowiskiem dyrektora Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Mogilnie podległej staroście Tomaszowi Barczakowi (PSL), pożegnał się z funkcją ławnika Sądu Rejonowego oraz sam zrezygnował z pracy w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Strzelnie, gdzie pracował jako wychowawca. Dziś jego wyrok jest już zatarty i mógł ubiegać się o fotel dyrektora.
Księgową w ZAZ jest Beata Przekwas-Pietruszka z Ciechrza - w życiu pozazawodowym sekretarz Zarządu Stowarzyszenia Kwiecista Wieś w Ciechrzu, inicjatorka utworzenia Gminnej Rady Organizacji Pozarządowych w Strzelnie.
Zatrudnienie w ZAZ znalazła także żona sekretarza Urzędu Miejskiego w Strzelnie Jarosława Marka (PSL). Justyna Marek z Markowic w ZAZ jest kierownikiem pralni, kierowcą i instruktorem zawodu.
Anna Jopek - kierownik hotelu, instruktor zawodu fot. Paweł Lachowicz W ZAZ pracuje także sołtys Markowic, radny z listy PSL w Radzie Miejskiej Strzelna Dawid Nowak, jest kierowcą.
Jest zatrudniona także Anna Jopek ze Strzelna - kierownik hotelu, instruktor zawodu, prywatnie żona Włodzimierza Jopka, prezesa Zarządu Gminnego OSP w Strzelnie, w 2010 roku startującego bez powodzenia z listy PSL na radnego, pracownika Starostwa Powiatowego w Mogilnie.
Pracę otrzymała także Bogumiła Gościak z Przyjezierza (gm. Jeziora Wielkie) - kucharka, prywatnie matka partnerki życiowej radnego PSL z Mogilna, wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej Karola Nawrota, pracownika Starostwa Powiatowego w Mogilnie.
Ponadto w ZAZ pracują Agnieszka Grabińska z Mogilna - fizjoterapeutka; Maria Kwiatkowska z Gaju (gm. Jeziora Wielkie) - kucharka (przyjęta do pracy jeszcze przez byłego dyrektora Teodora Prykę, rodzinnie związanego z Gajem); Elżbieta Czubachowska z Wójcina (gm. Jeziora Wielkie) - kierownik gastronomii, instruktor zawodu.
Anna Stolarz - pomoc fizjoterapeuty fot. Paweł Lachowicz Tadeusz Stolarz z Gębic (gm. Mogilno) jest kierownikiem działu porządkowo-remontowego, instruktorem zawodu, zatrudniony był już przed powstaniem ZAZ, gdy ośrodek podlegał pod SOSW. W ZAZ otrzymała również pracę jako osoba niepełnosprawna jego żona Anna Stolarz, która pracuje jako pomoc rehabilitantki, można też ją spotkać w recepcji hotelu.
Na stanowisku kierownika turystyki, kasjera i instruktora zawodu zatrudniona jest Joanna Sienkiewicz z Bronisławia (gm. Strzelno). Ponadto jako pracownik umysłowy na stanowisku pomocy biurowej pracuje Monika Przybylska z Mogilna, na stanowisku psychologa Anna Ludkiewicz z Jezior Wielkich oraz na stanowisku intendentki Joanna Dąbrowska (w wykazie dyrektora te trzy panie są podane jako osoby niepełnosprawne).
OSOBY NIEPEŁNOSPRAWNE
W ZAZ zatrudnione są ponadto osoby niepełnosprawne na stanowiskach pracownika prac prostych, są to osoby zamieszkałe m.in. na terenie gmin Strzelno, Jeziora Wielkie, Mogilno i Dąbrowa: Monika Lamęcka (pomoc pokojowej), Piotr Zborowski (pomoc pokojowej), Barbara Gałązka (pomoc pokojowej), Urszula Kaźmierczak (pomoc pokojowej), Krystian Sip (recepcjonista), Paweł Winiecki (pomoc portiera), Walenty Matczak (pomoc portiera), Dorota Wiśniewska (pomoc kuchenna), Romualda Kaźmierczak (pomoc kuchenna), Przemysław Smuszkiewicz (pomoc kuchenna), Marek Wiese (pomoc kuchenna), Rafał Dobrzyniecki (pomocnik pralni), Michał Socha (pomocnik pralni), Mariusz Patulak (pomocnik pralni), Anna Bajer (pomocnik pralni), Włodzimierz Szczególski (pomocnik ogrodnika), Filip Antczak (pomocnik ogrodnika), Mariusz Chęsy (pomocnik ogrodnika), Jakub Romianowski (pomocnik ogrodnika), Piotr Hałajczak (pracownik porządkowy), Zbigniew Śmiłowski (pracownik porządkowy), Marek Dąbrowski (pracownik porządkowo-remontowy), Paweł Skrzypczyk (pomoc portiera).
Tadeusz Stolarz - kierownik działu porządkowo-remontowego, instruktor zawodu fot. Paweł Lachowicz INNE ZATRUDNIENIA
Chociaż tych osób nie było na wykazie, to wiemy, że w ZAZ pracują też osoby zatrudnione np. na umowę-zlecenie, czy na stażu. Wśród tych osób jest Grzegorz Gawalski z Ostrowa (gm. Strzelno) jako palacz, Katarzyna Erdmann z Nowej Wsi (gm. Jeziora Wielkie) w kuchni, czy też Małgorzata Kobus z Ostrowa (gm. Strzelno), prywatnie córka kadrowej Urzędu Miejskiego w Strzelnie Lucyny Kobus.
Zanim dyrektorem ZAZ został Grzegorz Kamiński funkcję tę pełnił Teodor Pryka, były wójt Orchowa (PSL), który zrezygnował z tego stanowiska po tym, jak wygrał konkurs na sekretarza gminy Mogilno. Na początku roku w ZAZ pracowała też radna z Jezior Wielkich Jolanta Toda (PiS). W ostatnim czasie zwolnione zostały dwie osoby Beata Śmigielska oraz Natalia Rzetelna z Zofijówki (pracowała w dziale ogrodnictwo, który mieści się w Strzelnie przy SOSW).
WSTAWIŁ SIĘ ZA RADNYM
Po sesji 15 listopada zapytaliśmy burmistrza o powiązania koleżeńskie, tym bardziej partyjne z osobami zatrudnionymi w ZAZ.
- Partyjnych bym tutaj nie sugerował - usłyszeliśmy od Ewarysta Matczaka.
Spytaliśmy, czy burmistrz narzucał dyrekcji ZAZ zatrudnienie jakichś osób do pracy w tym zakładzie. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że burmistrz osobiście prosił o zatrudnienie tylko jednego człowieka. - Pana radnego z Markowic, bo chłopak ma rodzinę na utrzymaniu i nie miał żadnej pracy. Taka była tylko moja prośba. Nikogo więcej nie prosiłem o zatrudnienie. Może prosiłem o jeszcze więcej, tylko nie dostałem akceptacji. Było to jeszcze za pana dyrektora Pryki. Prosiłem jeszcze o dwie osoby, których nazwisk nie powiem. Ja mogę tylko prosić - powiedział nam burmistrz Matczak.
Agnieszka Grabińska - fizjoterapeuta fot. Paweł Lachowicz TA SAMA PARAFIA
Jeśli chodzi o byłego dyrektora ZAZ Teodora Prykę, to burmistrz Matczak zaznaczył, że nie jest on jego kolegą partyjnym, tylko znajomym. - Pan Pryka, były wójt, jak stracił pracę w Orchowie, to w tym trudnym okresie chciałem mu po prostu pomóc. Znaliśmy się wcześniej, bo jest z tej samej parafii co ja z Ostrowa i chciałem mu pomóc i najpierw zatrudniłem go jako pełnomocnika, żeby ten ZAZ otworzył. On włożył w to dużo pracy i dużo wyprostował. Jemu mam również dużo do zawdzięczenia - powiedział Ewaryst Matczak.
NIE DLA PSL-u
Dodał, że jeśli chodzi o panią Annę Jopek i Tadeusza Stolarza, to byli oni już pracownikami Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, gdy były ośrodek Pod Dębami. - Oni przeszli z SOSW do tego zakładu. Przeszli za porozumieniem stron. Z mojej rodziny nie pracuje nikt w żadnych jednostkach i nikomu nie załatwiałem pracy, nawet bym nie śmiał - mówił burmistrz. Jego zdaniem w każdym zakładzie pracy, jak się szuka jakieś powiązania, to można je znaleźć. Najważniejsze zdaniem burmistrza, że ludzie mają pracę. - Być może ci ludzie gdzie indziej szukaliby pracy i ją komuś by zablokowali. To nie miała być praca dla członków PSL-u. Nie o to nam chodziło, chodziło nam o pracę dla mieszkańców - usłyszeliśmy.
Maria Kwiatkowska - kucharz fot. Paweł Lachowicz KATOLICKI NARODOWY SOCJALISTA
Spytaliśmy również o Grzegorza Kamińskiego i jego zatrudnienie przez burmistrza jako dyrektora ZAZ.
Burmistrz tłumaczył: - Poznałem pana Kamińskiego jak byłem wicestarostą i nie można powiedzieć, że pan dyrektor Kamiński ma powiązania z PSL-em. On ma raczej korzenie lewicowe. Był taki okres, że był przyjęty w Poradni Psychologicznej i jak lewica została zastąpiona przez PSL on po prostu został, nikt go nie wyrzucał. Tak to było i później miał przypadek losowy, że tą pracę stracił, ale takie jest życie. My ze starostą (Tomaszem Barczakiem - przyp. pal) jesteśmy w jednej partii (PSL - przyp. pal) a nie zawsze się zgadzamy i mówimy różnymi zdaniami na temat swoich działalności. Gdybym był klakierem i mówił, że pan starosta ma zawsze rację, to byłoby różnie, ale ja mam często inne zdanie i z panem starostą często się nie zgadzam. Ja z poglądu jestem bardziej narodowym socjalistą. Bardziej katolickim i takie działalności popieram. Nie jestem liberałem i takie działania mi po prostu odpowiadają - powiedział nam Ewaryst Matczak.
Magdalena Lachowicz
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1295 (49/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze