Pomysł Pawła Molendy
Wszyscy równi wobec śmieci
Szef gminnego PSL jest za przeprowadzeniem przy okazji najbliższych wyborów samorządowych referendum w sprawie wprowadzenia ryczałtowej odpłatności za śmieci komunalne.
Według Pawła Molendy, ryczałt spowodowałby, że ci co obecnie płacą uczciwie za oddawane śmieci, płaciliby mniej, a ci co do tej pory uchylali się od tego obowiązku - musieliby też ponosić koszty. Jego zdaniem byłoby sprawiedliwie. Szef PSL w gminie Mogilno, radny Paweł Molenda zgłosił podczas ostatniej komisji rolnictwa Rady Miejskiej propozycję odejścia od dotychczasowego sposobu rozliczania się za śmieci komunalne. Obecnie sytuacja wygląda tak, że mieszkańcy nieruchomości podpisują umowy z firmą, która wywozi śmieci na wysypisko w Szerzawach, kupują pojemnik na odpady i płacą za każdy wywieziony pojemnik. Pojemnik musi być wystawiany nie rzadziej niż raz na miesiąc. W mieście ta opłata jest niższa, na wsi wyższa. Wiąże się to z kosztami dojazdu samochodu MPGK. Duża część mieszkańców nie ma jednak pojemników w ogóle (nie ma podpisanych umów z odbiorcą pojemników, czyli MPGK), nie wystawia ich i tym samym nic nie płaci za śmieci. Rachunki za śmieci powinna sprawdzać Straż Miejska i kontrolować, co ze śmieciami robi właściciel danej nieruchomości, wystawiać pouczenia i mandaty karne. Mieszkańcy osiedli blokowych, którzy wyrzucają śmieci do wspólnych kontenerów, płacą za nie ryczałt. Radny uważa, że w żaden sposób nie można tak naprawdę - mając do dyspozycji regulamin utrzymania czystości i porządku - zmusić ludzi, by zbierali na swej posesji śmieci i wystawali pojemniki. Według radnego, przy wprowadzeniu ryczałtu śmieci na pewno zniknęłyby z lasów i rowów, bo wtedy płacącym ryczałt nie opłacałoby się tam wyrzucać śmieci. Radny był także przekonany, że osoby, które w tej chwili płacą uczciwie za odstawiane pojemniki, przy opłacie ryczałtowej na pewno płaciłyby mniej.
- Myślę, że trzeba byłoby zmierzać do ryczałtowego rozliczania się. Nie ma problemu w blokach, gdzie każdy płaci ryczałt - mówił podczas ostatniego posiedzenia komisji rolnictwa. Radny kontynuował: - Uważam, że jest to najbardziej sprawiedliwa forma, bo jakichkolwiek obostrzeń my nie nałożymy, to i tak płacą tylko ci, co śmieci wywożą.
Wskazywał, że ludzi nie powinno uszczęśliwiać się na siłę i narzucać, ile śmieci musi być wyprodukowanych na jedna osobę w gospodarstwie domowym. Radny czynił tu aluzje to zapisów w gminnym regulaminie utrzymania czystości i porządku, każdorazowo uchwalanym przez radnych. Mówił, że zwłaszcza w środowisku wiejskim ludzie śmieci mają zdecydowanie mniej. Nie wyrzucają chleba, nie wyrzucają obierek od ziemniaków, mają kompostowniki i segregują śmieci, jeżeli we wsi są pojemniki do segregacji odpadów. Radny Molenda przekonywał, że samotnie mieszkające osoby na wsi praktycznie tych śmieci nie mają w ogóle i ich szczególnie dotykają ich obostrzenia odnośnie norm ilości wyprodukowanych śmieci, narzucane w uchwale o utrzymaniu czystości i porządku.
Radni uchwali na ostatniej sesji nowy regulamin utrzymania czystości i porządku, który narzuca tygodniowe normy gromadzenia odpadów komunalnych, które są podstawą do obliczania ilości produkowanych odpadów komunalnych z danej nieruchomości (czytaj w ramce). Regulamin będzie obowiązywał 14 dni od momentu opublikowania go w Dzienniku Urzędowym Województwa Kujawsko-Pomorskiego. To właśnie do tych narzuconych norm odnosił się radny Molenda.
Radny był świadomy, że wprowadzenie rozliczania ryczałtowego za śmieci to długa procedura i decyzja musi zapaść w referendum. - Ale mamy niedługo wybory, to trzeba by się zastanowić, czy przy ich okazji tego nie zrobić - namawia szef PSL.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 896 (15/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze