Reklama

Dlaczego zawsze jest ten sam problem z odśnieżaniem w Mogilnie? Czy skład solanki jest inny? Wielu mieszkańców narzeka na niedostateczne odśnieżanie

Radna Katarzyna Barczak pytała rządzących, dlaczego co roku w gminie Mogilno jest ten sam problem z odśnieżaniem. Wróciła do sytuacji z połowy stycznia, kiedy drogi zostały skute lodem, tak, że swobodnie można było jeździć tylko na łyżwach. - Ja bym aż tak źle nie spoglądał na nasze odśnieżanie - komentował burmistrz Leszek Duszyński. Z wypowiedzi dyrektora Arkadiusza Grobelskiego wynikało, że większego problemu z odśnieżaniem w gminie Mogilno nie ma, solanka nie jest rozcieńczana, a gdyby nie wschód słońca i powstały zamróz, drogi byłyby czarne i bezpieczne.

DLACZEGO W MOGILNIE ZAWSZE JEST TEN SAM PROBLEM?

W poniedziałek 5 lutego podczas połączonych komisji Rady Miejskiej w Mogilnie, radna PSL Katarzyna Barczak wróciła do tego co się działo na mogileńskich ulicach, zamienionych w połowie stycznia w jedno wielkie lodowisko (najgorzej było 15 i 16 stycznia). Mówiła, że odkąd jest radną, niemal co roku zimą schemat się powtarza. - Jak przymrozi i jest ślisko to telefon mi się grzeje od mieszkańców, którzy dzwonią, żeby coś z tym zrobić - mówiła radna Barczak. W poprzednich latach gdy dzwoniła z interwencją zawsze słyszała od służb, że przyjadą, ale jak przestanie padać.

Reklama

W połowie stycznia problem był jednak nieco inny. Nie chodziło o opady, tylko o ślizgawicę na drogach.

Radna od pewnego czasu zmieniła miejsce zamieszkania i jak jedzie do pracy do Szerzaw, to przejeżdża przez teren 4 gmin. Mówiła, że podczas tych ślizgawic, gdy wychodziła o 22.00 z dyżuru w Szerzawach, aż pół godziny potrzebowała by dojechać i pokonać wiadukt. Nigdzie nie spotkała żadnego samochodu lejącego solankę. Gdy wjechała na teren powiatu żnińskiego (Łabiszyn, Barcin), a potem dalej gmina Szubin - nie było żadnego problemu z jazdą drogami. Potem, gdy jechała na 6.00 do pracy w Szerzawach, sytuacja na terenie gminy Mogilno wyglądała tak samo źle. - Dlaczego inne gminy, często biedniejsze niż gmina Mogilno potrafią to zrobić, a w Mogilnie co roku non stop ten sam problem - pytała retorycznie radna.

Reklama

Mówiła, że w tym roku było na drogach wyjątkowo niebezpiecznie, bo 2 lub 3 razy nawierzchnie ulic dosłownie zostały skute lodem, tak, że można było po drogach jeździć na łyżwach. - Nie mogę tego pojąć. Od lat uchwalamy kwotę w budżecie na odśnieżanie i zawsze jest to samo zawsze (...) Przejeżdżając jednak przez inne gminy, widzę jak tam to działa - mówiła.

MOŻE SKŁAD SOLANKI JEST INNY

Mieszkający w części zachodniej radny Przemysław Majcherkiewicz poparł radną, mówiąc, że to co się działo to była tragedia. Podjeżdżając pod wiadukt, najwyżej stanęło się w miejscu, ale zjeżdżając po lodzie, to już była sytuacja niebezpieczna.

Reklama

Inny radny z zachodniej dzielnicy Robert Przepiórka zwracał uwagę, że wielu ludzi zauważało przez te dni, iż jakość odśnieżania na drogach powiatowych znacznie odbiega na plus, od tego co się działo na drogach gminnych. Radny zastanawiał się, czy czasami inny skład mieszkanki nie jest stosowany do polewania dróg. Jego zdaniem widać to było najlepiej przy zjeżdżaniu z wiaduktu. Gdy jechało się w lewo do drogi powiatowej, była ona czarna, a gdy w prawo do drogi gminnej - było lodowisko.

WSZYSTKO PRZEZ TEN WSCHÓD SŁOŃCA

Reklama

- Ja bym aż tak źle nie spoglądał na nasze odśnieżanie - komentował burmistrz Leszek Duszyński, zwracając uwagę, że to samo co w Mogilnie, działo się na ulicach w wielu innych miejscach kraju.

Dyrektor wydziału gospodarki przestrzennej i ochrony środowiska Arkadiusz Grobelski przypomniał, że zawsze w pierwszej kolejności przy zimowym utrzymaniu dróg gmina dba o miejsca najważniejsze. Tu wymienił wiadukt i jego okolice, ul. Hallera, zjazdy, podjazdy, a w szczególności miejsca kolizyjne. - Trudno mi się tu z państwem zgodzić, że gdzieś tam jest ślisko i tak dalej. No bo zdarzają się takie sytuacje - mówił. Dyrektor Grobelski bronił się także tym, że w gminie są ulice gminne, powiatowe i wojewódzkie. Jak to określił były też takie sytuacje, że: (...) nasze ulice w mieście wszystkie były zrobione a po wojewódzkich nie dało się jechać. Więc no nie do końca jest tak, że gmina jest zawsze na samym końcu i ma najgorzej odśnieżone czy posypane drogi.

Reklama

Arkadiusz Grobelski opowiadał też o takim przypadku: (...) Kiedy rano o 4.00 czy 5.00 sprzęt wyjechał, mieliśmy wszystko posypane, polane solanką. Natomiast około 6.00 czy 7.00 po wschodzie słońca przyszedł tzw. zamróz i powstała w całej gminie, w całym mieście jedna wielka ślizgawica. Jeszcze raz trzeba było jechać.

- Zarówno my jak i powiat lejemy tą samą solanką - dyrektor zapewnił, że materiał stosowany przez gminę nie jest gorszy od tego powiatowego i nie jest rozcieńczany.

PROBLEMU NIE MA

- Jak rozumiem, problemu z odśnieżaniem nie ma. Odśnieżamy wszystko dobrze. A ci wszyscy ludzie, którzy to zgłaszają i radni dzisiaj na komisji widzą sztuczny problem. Tak? Bo pan powiedział, "no odśnieżamy dobrze. Zima, zima no i tyle" - tak wystąpienie dyrektora Grobelskiego skomentowała radna Barczak.

Reklama

Prowadzący obrady komisji Przemysław Majcherkiewicz nie pozwolił już na zabranie głosu przez dyrektora Grobelskiego.

Marek Holak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości