W sali OSP w Gębicach jeszcze 19 listopada wisiały proporczyki z okazji 18. urodzin, w jakie udekorowana była sala w nocy z 9 na 10 listopada podczas imprezy rodziny N.
fot. Paweł Lachowicz
Gębice, policja, bracia, Tomasz N., Hubert N., pobicie
Zadzwoniła żona trzeciego pobitego
- Z siekierą go gonił po Rynku - mówiła nam roztrzęsiona przez telefon. Jej mąż ma m.in. mieć złamaną szczękę i złamany koszyczek oka. Byłaby to trzecia ofiara braci N. z Gebic, po 29-latkach Piotrze P. i Dominiku B.
14 listopada po ukazaniu się poprzedniego numeru Pałuk i artykułu Bracia użyli siekiery i pały na dyżur reporterski zadzwoniła kobieta, która przedstawiła się jako żona kolejnego pokrzywdzonego mężczyzny w krwawych zajściach w nocy z 9 na 10 listopada w Gębicach. Pisaliśmy o dwóch poszkodowanych: Piotrze P. i Dominiku B.
Tymczasem kobieta utrzymywała, że jest żoną trzeciego poszkodowanego mężczyzny. - Dlaczego nic o tym nie piszecie? Policja może nie podała informacji o trzecim poszkodowanym, dlatego, że pani policjantka kazała mu iść do domu, bo stwierdziła, że nie jest poszkodowany, a on jest ciężko poszkodowany. Wiem w jaki sposób, bo to mój mąż. Ma koszyczek oka złamany, ma szczękę złamaną, itd. Z siekierą go gonił po Rynku. Na razie nie chcę tutaj mówić więcej, bo wiem, że sprawa jest w toku - usłyszeliśmy.
Kobieta nie chciała podać żadnych personaliów. Chcieliśmy porozmawiać z nią, jak i z jej poszkodowanym mężem, jednak nie mieliśmy do nich kontaktu, gdyż kobieta zadzwoniła z zastrzeżonego numeru telefonu. Szukaliśmy z nią kontaktu poprzez inne osoby, bezskutecznie. Z naszych informacji wynika tylko, że poszkodowany mężczyzna, to najprawdopodobniej mieszkaniec tzw. Pekinu, czyli części Gębic nazwanej w ten sposób przez mieszkańców.
Przypomnijmy, że tydzień temu pisaliśmy o krwawym, brutalnym pobiciu, o jakie podejrzewani są przez policję dwaj synowie byłej sołtys Gębic, 25-letni Tomasz N. i 37-letni Hubert N. Przy użyciu siekiery i kija baseballowego mieli dotkliwie pobić dwóch 29-latków Piotra P. i Dominika B. z Gębic.
Policja tej nocy interweniowała w Gębicach dwa razy. Pierwszy raz przed północą, gdy rozdzielała pijane towarzystwo pod remizą przy ul. Wolności, gdzie imprezę urodzinową miał syn Huberta N. Później o 4:00 rano, gdy ci sami mężczyźni znów brali udział w zajściach, tym razem jednak bardziej brutalnych.
Po nocnych zajściach w Gębicach mogileńska policja nie udziela żadnych informacji. Jak tłumaczy p.o. rzecznik prasowy mogileńskiej komendy sierż. szt. Tomasz Bartecki, ze względu na to, że sprawa toczy się pod nadzorem prokuratora.
25- i 37-latek zostali zatrzymani 10 listopada do wytrzeźwienia i wyjaśnienia. Po przedstawieniu im zarzutu pobicia przy użyciu niebezpiecznego narzędzia w godzinach wieczornych wypuszczono ich do domu. Pobici mężczyźni po opatrzeniu w szpitalu zostali zwolnieni do domu. Charakter obrażeń ciała będzie ustalany w toku postępowania przez biegłego sądowego w oparciu o dokumentację lekarską.
Prokurator Anna Jackowska mówiła reporterowi tydzień temu, że prokuratura spodziewa się wniosków z policji o objęcie podejrzanych braci dozorem policyjny.
Taki wniosek rzeczywiście wpłynął. Decyzja prokuratury jest taka, że 25-letni Tomasz N. otrzymał policyjny dozór, konieczność stawiania się w komendzie policji dwa razy w tygodniu oraz zakaz opuszczania kraju. Starszy, 37-letni Hubert N. otrzymał poręczenie majątkowe.
Tomasz N. znany już jest mogileńskiej policji i prokuraturze z wydarzeń w 2007 r., kiedy to jako Duszomen groził w Internecie burmistrzowi Mogilna Leszkowi Duszyńskiemu i jego rodzinie. Chciał ich spalić a potem prochy rozsypać nad Mogilnem. Uznany został wtedy w procesie w 2008 r. winnym i skazany na karę grzywny. Jeszcze przed wyrokiem sądu był ze swoją mamą, znanym działaczem PSL-owskim Marią N., z której komputera były wysyłane groźby, w ratuszu u burmistrza i przepraszał go za swoje wpisy.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1136 (47/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze