Reklama

Zalewana klasa niszczy mieszkanie

W budynku byłej szkoły w Ostrowie
     Zalewana klasa niszczy mieszkanie
     Przez dziurawy dach do klasy leci woda. Podłoga gnije, wilgoć wszystko zżera. Mieszkający za ścianą Marek Matusiak od kilku lat prosi burmistrza Strzelna o pomoc. Bezskutecznie. Klasę wyremontowałby sam, gdyby gmina mu ten lokal przydzieliła. Ale gmina nie chce tego zrobić.

Marek Matusiak pokazuje zalaną podłogę w pomieszczeniu sąsiadującym z pokojem w jego mieszkaniu. Widać zerwaną podbitkę i strop dachu nad pomieszczeniem.
   fot. Magdalena Lachowicz

    Marek Matusiak wraz z rodziną mieszka od 1990 r. w lokalu wydzielonym w budynku po byłej szkole podstawowej w Ostrowie. Jest to mieszkanie komunalne w zasobach gminy Strzelno. Wszystko co ma w mieszkaniu i to jak mieszkanie wygląda zawdzięcza ciężkiej pracy zarówno swojej, jak i żony Ewy. Mieszkanie jest czyściutkie i zadbane.
    PRZEZ DZIURAWY DACH
    Problemem, jaki doskwiera rodzinie Matusiaków, jest pomieszczenie, które kiedyś było lekcyjną salą, a które znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie z ich pokojem. Pomieszczenie to w tej chwili nie jest w żaden sposób zagospodarowane. Na domiar złego poprzez cieknący, dziurawy dach nad tym pomieszczeniem woda dostaje się do wnętrza i zalewa podłogę.
    - Stan techniczny tego pomieszczenia ulega ciągłemu pogorszeniu, stwarzając realne zagrożenie pożarowe mogące powstać na skutek zwarcia instalacji elektrycznej. Sufit w tej klasie jest zarwany właśnie na powierzchni, gdzie przebiega instalacja. Dodatkowo jest on systematycznie zalewany podczas opadów deszczu, co grozi zawaleniem. Czas odgrywa tutaj bardzo istotną rolę z uwagi na postępujący proces niszczenia. W pomieszczeniu klasowym będącym w bezpośrednim sąsiedztwie z moim mieszkaniem jest tak duża wilgoć, że na wewnętrznej ścianie mieszkania u dołu zaczęła pojawiać się pleśń - opowiada Marek Matusiak.
    27 września, kiedy Marek Matusiak zadzwonił do naszego reportera, padał rzęsisty deszcz. Gdy dojechaliśmy do Ostrowa, pan Marek zbierał szmatami wodę z podłogi pomieszczenia klasowego, obok stała taczka, do której kapała woda. - Ta klasa jest najbardziej zaniedbanym pomieszczeniem w całym budynku, gdyż od momentu zamknięcia szkoły nic w tej klasie nie robiono. Jak pada deszcz, to niech mi pani wierzy, potrafię wynieść stąd dwie taczki wody. Ile można prosić gminę, żeby tutaj cokolwiek zrobili - opowiada pan Marek.
    SAM WYNOSI WODĘ
    O remont dachu Marek Matusiak stara się w gminie od kilku lat. W lutym, kiedy na dachu leżał jeszcze śnieg, przyjechali pracownicy z gminy i zrzucili podbitkę dachu. - Strop i podbitkę zrzucili w lutym, gdy na dachu był jeszcze śnieg. Dziwiłem się, gdyż myślałem, że jak to się zarwie pod ciężarem śniegu, to automatycznie sufit w moim mieszkaniu się podniesie. Już wtedy burmistrz obiecał, że jak tylko zrobi się ciepło przyśle brygadę remontową. Do dzisiaj byli tutaj raz, od tej pory nic tutaj nie zrobiono - dodaje pan Marek.
    Wówczas dzięki jednemu z pracowników gminy, Zbyszkowi Starczewskiemu dostał klucze, aby móc wejść do pomieszczenia i wycierać nagromadzoną tam wodę. - Dzięki temu, za każdym razem w deszczowe dni przychodzę i wynoszę wodę. Jeżeli gmina nie naprawi dachu, to zimą najlepiej tutaj jeszcze okna otworzę i dzieciaki z wioski darmowe lodowisko będą miały - mówi ironicznie.
    CHCE TEN LOKAL NA POKÓJ
    Widząc bezczynność gminy Marek Matusiak złożył do komisji rolnej, ochrony środowiska, mienia komunalnego i mieszkalnictwa Rady Miejskiej w Strzelnie pismo z prośbą o wyrażenie zgody na przydzielenie jego rodzinie pomieszczenia klasowego w ramach poszerzenia lokalu mieszkalnego. Zapewnił wówczas, że wszelkie prace remontowe w pomieszczeniu wykona we własnym zakresie i na własny koszt, tak jak dotychczas czynił w całym swoim mieszkaniu. 14 czerwca 2010 r. po kolejnym piśmie Marka Matusiaka komisja dokonała wizji lokalnej w budynku.
    28 czerwca burmistrz Ewaryst Matczak odpowiedział rodzinie Matusiaków, że w związku z planowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej obowiązkiem szkolnym dla 6-latków od 2013 r. istnieje prawdopodobieństwo otwarcia tam oddziału przedszkolnego.
    - Wykulibyśmy tutaj drzwi i tym samym moglibyśmy zyskać drugi pokój. Chciałem wszelkie remonty wykonać tutaj we własnym zakresie, strop, dach, podłogi, dosłownie wszystko. Niestety okazuje się, że pomieszczenie ma być przeznaczone na przedszkole. Życzę powodzenia, bo wiem, ile musi gmina tutaj włożyć pieniędzy, aby to pomieszczenie zaadoptować na potrzeby przedszkola, tym bardziej, że  przecież obowiązują teraz ścisłe wymogi unijne. Ponadto gmina popełniła błąd w piśmie, gdyż napisała o oddziale dla sześciolatków, kiedy zgodnie z planami w 2012 r. sześciolatki będą już uczyć się w szkole - powiedział Marek Matusiak.
    BRYGADA NIE MOŻE DOTRZEĆ
    Na początku września odbyło się w Ostrowie zebranie wiejskie. Pan Marek poruszył na nim temat i spytał, czy w ogóle ktoś przyjedzie i doprowadzi pomieszczenie klasowe do porządku. Burmistrz miał obiecać, że na pewno brygada się tam zjawi i coś zrobi. - Ja rozumiem burmistrza, że ma bardzo dużo spraw i problemów na głowie, ale są od tego pracownicy, aby przyszli i wykonali tutaj niezbędne remonty, tylko potrzebna jest zgoda burmistrza. Ja nie rozumiem tego, że od lutego nie znaleźli jednego dnia, aby przyjść to wszystko uprzątnąć. Porządek musiałem zrobić sam, bo patrzeć już na to nie mogłem. Nie rozumiem, jak można w ogóle doprowadzić budynek do takiego stanu. Przyjechali jednego dnia i położyli na dachu cztery 10 cm paski dekarskie, a woda i tak leci - dodaje Marek Matusiak. 
Pan Marek próbował sam jakoś dokonać choć prowizorycznej naprawy dachu, jednak nie jest w tej dziedzinie fachowcem. Wie, że w tym pomieszczeniu potrzebny jest gruntowny remont. - Całe lato nikt nic tutaj nie zrobił, a teraz zbliża się zima i zobaczymy, co będzie - dodaje Marek Matusiak.
    BURMISTRZ DAŁ SŁOWO
    W dniu, kiedy pan Marek zadzwonił do Pałuk, wykonał również telefon do wydziału mieszkaniowego w Strzelnie. Zgłoszenie o cieknącym dachu odebrała podinspektor do spraw administracji budynków komunalnych Sylwia Kowalska, która miała stwierdzić, że przyjęłaby zgłoszenie, gdyby woda leciała bezpośrednio w mieszkaniu państwa Matusiaków, a skoro jest to pustostan, to ona nic nie może w tej sprawie zrobić. 
    - Totalny marazm. Przecież tam wystarczy położyć rolkę papy i woda już nie będzie leciała do środka. Mi nie chodzi tylko o pozyskanie tego pomieszczenia, mi chodzi o to, aby w końcu ktoś dokonał naprawy dachu, tak, aby woda nie leciała do środka i nie niszczyła przy okazji mojego mieszkania - dodał Marek Matusiak
    Burmistrz Ewaryst Matczak w rozmowie z reporterem powiedział, że zna problem rodziny Matusiaków. Obiecał, że jeszcze przed zimą dach zostanie w budynku naprawiony. Potwierdził także informację, iż na dzień dzisiejszy nie może przydzielić pomieszczenia klasowego na poszerzenie mieszkania Matusiaków, gdyż zgodnie z zaleceniem Ministerstwa Edukacji Narodowej być może będzie konieczność utworzenia tam oddziału dla dzieci 5-letnich.
    - W przypadku wycofania się przez MEN z tego projektu sprawa przydziału pomieszczenia w ramach poszerzenia mieszkania pana Marka stanie się sprawą otwartą. Na dzień dzisiejszy obiecuję, że przed zimą dach zostanie tam naprawiony - powiedział burmistrz Matczak.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńśka nr 973 (40/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości