Reklama

Zamachu na życie wicewójta nie było

Orchowo
     Zamachu na życie wicewójta nie było
     Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie ostrzelania domu wicewójta. Zastępca wójta jest zaskoczony finałem tej sprawy, ale uspokojony.

    Dość zaskakujący finał ma sprawa ostrzelania domu zastępcy wójta Orchowa Janusza Pawlaczyka. Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło 29 stycznia przed 22:00. W domu wicewójta w Orchowie pocisk o kalibrze 5,6 mm zbił szybę na pierwszym piętrze. Pocisk ten przebił dwie szyby w oknie i zatrzymał się na rolecie okiennej, po czym spadł na podłogę. Zastępca wójta znajdował się wtedy w domu wraz ze swoją żoną oraz dwójką małych dzieci.
    Sprawą zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Słupcy. Śledztwo w tej sprawie zostało jednak umorzone. Jak powiedział Pałukom Marek Kosmalski, Prokurator Rejonowy w Słupcy, biegły z zakresu balistyki zbadał dokładnie m.in. okolice domu, zbitą szybę oraz znaleziony pocisk. Udało się ustalić, że nabój został wystrzelony ze sztucera podczas legalnego polowania. Strzelał z niego myśliwy z Orchowa. Wystrzelony pocisk odbił się rykoszetem od zamarzniętego podłoża i trafił w okno. - Nie było żadnego zagrożenia. Odbity pocisk nie miał energii zdolnej do dokonania jakichś obrażeń. Żadnego zamachu na życie wicewójta nie było - mówi prokurator Marek Kosmalski.
    Przypomnijmy, że sprawa ta rodziła różne mniej lub bardziej prawdopodobne domysły wśród mieszkańców Orchowa. Mówiło się m.in., iż był to wybryk chuligański lub też, że zupełnie przypadkowo to właśnie dom wicewójta stał się celem ataku. Niektórzy mieszkańcy uważali, że atak mógł być spowodowany tym, iż wicewójt naraził się komuś poprzez wykonywanie swojej pracy w Urzędzie Gminy.

    Najmniej prawdopodobna wersja mówiła o tym, że atak mógł mieć związek z odbywającym się dwa dni później w gminie Orchowo referendum w sprawie budowy wiatraków.
Janusz Pawlaczyk powiedział nam, że jest zaskoczony efektami śledztwa. Jak powiedział, o zakończeniu sprawy i powodach umorzenia dowiaduje się z mediów i dziwi się trochę, że nie został o tym poinformowany wcześniej przez prokuraturę. Dziwią go także takie stwierdzenia, że wystrzelony na polowaniu pocisk gdzieś się odbił i poleciał w stronę domów.
    - Będę chciał się zapoznać z całą dokumentacją związaną z tą sprawą i wtedy wyciągnę z tego jakieś wnioski. Jestem uspokojony, bo różne plotki były na ten temat. Dobrze, że to się tak skończyło - komentuje zastępca wójta.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 943 (10/2010)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości