Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Ośrodek Leczenia, Terapii Uzależnień Dzieci i Młodzieży sp. z o.o. otwarty został w Przyjezierzu w 2005 r. Obecnie jego szefostwo ma problemy finansowe, które spowodowały, że pacjenci musieli z dnia na dzień opuścić Przyjezierze.
Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Ośrodek Leczenia, Terapii Uzależnień Dzieci i Młodzieży sp. z o.o. w Przyjezierzu ma problemy finansowe, które doprowadziły do ewakuacji pacjentów. Ośrodek miał szczytne cele. Leczyły się w nim dzieci w wieku od 15 do 21 roku życia. Ośrodek miał podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Ośrodek jest zamknięty. Kiedy pojechaliśmy na miejsce, nikogo w nim nie było. fot. Sławomir Gacek Jeden z pracowników, który chce zachować anonimowość, mówi reporterowi Pałuk, że ośrodek, który rozpoczął działalność w kwietniu 2005 r, działał bardzo dobrze. Problemy zaczęły się pojawiać mniej więcej na początku 2007 r. Ośrodek zaprzestał działalności 29 marca tego roku.
- Z godziny na godzinę pani dyrektor kazała opuścić dzieciom i młodzieży ośrodek. Rodzice przyjeżdżali sami po dzieci, bo ośrodek nie zapewnił transportu. Tak nie powinno być. Niektóre z dzieci były zabierane do innych rodzin, bo akurat ich rodzice nie mogli przyjechać - mówi nasz rozmówca.
Okazuje się, że właściciele ośrodka popadli w tarapaty finansowe. Pracownikom zaprzestano wypłacania pensji, nie płacono składek ZUS. Pracownik ośrodka mówi, że grupa 12 pracowników wystąpiła do Sądu Pracy i Państwowej Inspekcji Pracy, aby dochodzić swoich praw. Słyszymy, że szefostwo firmy zalega pracownikom około 70.000 zł za niezapłacone wynagrodzenia. Pracownicy domagają się także wypłaty za urlopy.
Część pracowników znalazła się na zwolnieniach lekarskich, ponieważ problemy z pracodawcą i nieotrzymywaniem wynagrodzeń doprowadził ich do rozstroju nerwowego. Wszyscy jednak liczą, że pieniądze w końcu otrzymają, oraz że zaległe składki ZUS zostaną uregulowane. Pracownicy żyją w zawieszeniu, bo oficjalnie wypowiedzeń z pracy nie otrzymali. Słyszymy, że w eter poszła informacja, że mają je otrzymać w maju. Poza tym, jak słyszymy od pracownika, spółki nie można postawić w stan upadłości, bo nie ma na to pieniędzy.
Problemy pracowników to jedna strona medalu. Po drugiej stronie znajdują się osoby i firmy, którym właściciele ośrodka zalegają pieniądze za wykonane usługi. Pracownik ośrodka mówi, że z jego informacji wynika, że wśród firm jest GOSzR w Przyjezierzu, który nie odzyskał około 10.000 zł za posiłki.
Sekretarz gm. Strzelno Andrzej Konieczka mówi, że rzeczywiście zakład zalega GOSzR pieniądze. Stwierdził, że dokładnie nie jest w stanie powiedzieć jaka to jest kwota, gdyż sprawą zajmuje się kierownik GOSzR. Dodał jednak po chwili, że będzie to około 9.000 zł. Jednostka organizacyjna gminy będzie próbowała odzyskać pieniądze na drodze sądowej. Sprawa już jest w sądzie lub tam trafi. Osoby leczone w Przyjezierzu spożywały w GOSzR obiady.
We wtorek, 15 kwietnia próbowaliśmy skontaktować się z kierownik GOSzR, Pauliną Sagan, bezskutecznie.
Usłyszeliśmy również od pracownika, że Enea odłączyła od ośrodka energię elektryczną, ponieważ właściciele zalegali wobec operatora około 16.000 zł.
Próbowaliśmy skontaktować się z panią kierownik NZOZ Krystyną Bogdanowicz, która w Krajowym Rejestrze Sądowym widnieje jako prezes spółki. Chcieliśmy jej zadać w tej sprawie kilka pytań.
Pod numerem telefonu ośrodka nikt nie podnosił słuchawki.
Od roku funkcjonariusze policji w Jeziorach Wielkich prowadzą postępowanie w sprawie naruszenia praw pracowniczych większości osób zatrudnionych w tym NZOZ. Postępowanie jest prowadzone w sprawie. Na obecnym etapie nikt nie ma postawionych zarzutów. Czynności w tej sprawie funkcjonariuszom policji zleciła Prokuratura Rejonowa w Mogilnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze