Mogilno, europoseł, PiS, Jerzy Szczotka, sędzia, zniewaga
Znieważona toga prezesa Opasińskiego
Europoseł nazwał sędziego mogileńskiego sądu debilem w todze. Sprawa ma związek z wypadkiem samochodowym, w którym uznany winnym i skazany był w 2010 r. działacz PiS-u Jerzy Szczotka. Jarosław Opasiński podkreśla, że obraźliwe epitety naruszają i ingerują w powagę i niezależność konstytucyjnego organu państwa, jakim jest sąd. Złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz Północ. Zwrócił się także do Jarosława Kaczyńskiego i szefa Parlamentu Europejskiego Martina Schulza o wyciągnięcie konsekwencji.
Mogileński działacz PiS-u Jerzy Szczotka twierdzi, że działania europosła Kosmy Złotowskiego jego nie dotyczą. On nie ma z tym nic wspólnego. fot. Joanna Świetnicka ATAK NA SĘDZIÓW
Po zakończeniu Kongresu Sędziów Polskich , tuż przed północą 3 września, dokładnie o 2351 europoseł Prawa i Sprawiedliwości Kosma Złotowski zamieścił na swoim facebookowym profilu wpis atakujący pracę sędziów. Pisał, że w trakcie kongresu sędziowie domagali się: przekazania nadzoru administracyjnego nad sądami sędziom czyli sobie (I Prezesowi Sądu Najwyższego) oraz: powoływania wszystkich kandydatów na sędziów, których sami nominują - prezydent miałby być sekretarką Krajowej Rady Sądowniczej. Dalej europoseł zaatakował środowisko sędziowskie. Kasta osób przez nikogo nie znana, przez nikogo nie wybrana, rozmnażająca się przez kooptację, zależna jedynie od siebie samych, i oczywiście od budżetu państwa, czyli naszych składek, miałaby wydawać wyroki „w imieniu Rzeczypospolitej”!. (...) Z jakich przesłanek ci państwo wyciągają wniosek, że Polacy chcą, żeby taka kasta, która sama siebie obwołała świętymi, wymierzała im sprawiedliwość? - pisał na profilu.
Zaatakował jedną z sędzin prowadzącą jego sprawę o kradzież samochodu nazywając ją idiotką w todze. Byłem kiedyś zamieszany w kradzież samochodu: to znaczy ukradziono mi samochód, ale na rozprawie - a właściwie jeszcze przed nią - zostałem potraktowany przez jakąś idiotkę w todze, jakbym to ja ukradł samochód złodziejowi, który również był tam obecny - pisał.
W kolejnych zdaniach w stosunku do sędziego Sądu Rejonowego w Mogilnie użył słów debil w todze. Tak napisał na swoim profilu: Innym razem, jako poseł na Sejm, wystąpiłem do sądu w Mogilnie o rozłożenie na raty grzywny człowiekowi, który nieumyślnie spowodował wypadek samochodowy. Oczywiście, że był winny - ani on, ani ja w swoim piśmie temu nie przeczyłem. Nie było to jednak przestępstwo z winy umyślnej. Przez debila w todze, który może i znał kodeks karny, ale już nie słyszał o ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora, zostałem zapytany, czy posiadam odnośne pełnomocnictwo i czy wniosłem odpowiednią opłatę, bym mógł występować w jego imieniu. I ktoś taki miałby być mianowany przez Prezydenta RP sędzią wyższego szczebla - tylko dlatego, że KRS przedstawiłaby taką nominację?
WRACAMY DO WYPADKU
Zbadaliśmy, o czym pisał europoseł i do kogo mógł kierować słowa o debilu w todze. O jaki wypadek samochodowy chodzi? W jakiej sprawie i za kim wstawiał się do sędziego Kosma Złotowski, gdy był jeszcze posłem.
Należy cofnąć się do 6 października 2008 r. Wtedy mogileński polityk PiS i partyjny kolega Kosmy Złotowskiego radny powiatowy Jerzy Szczotka doprowadził na ul. Bydgoskiej w Dąbrowie do wypadku. Kierując citroenem xsara zderzył się z jadącym od strony Barcina fiatem seicento. Według ustaleń, wtedy 54-letni Jerzy Szczotka nie dostosował prędkości jazdy samochodem do warunków panujących na drodze i podczas pokonywania zakrętu stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na lewy pas jezdni i doprowadził do zderzenia. Jerzy Szczotka uwolniony prze strażaków z zakleszczonego samochodu trafił do szpitala. Ranny został też kierowca fiata seicento Jan Ł., który doznał złamania nad i przed kłykciowego kości udowej, złamania kości strzałkowej prawej, stłuczenia głowy ze wstrząśnieniem mózgu. Jan Ł. przebywał w szpitalu dłużej niż 7 dni, a więc Jerzy Szczotka popełnił występek z art. 177 § 1 kk.
12 marca 2010 r. Jerzy Szczotka został uznany winnym spowodowania wypadku. Skazany został na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, dostał zakaz prowadzenia pojazdów do 3,5 tony na okres 1 roku, obowiązek zwrotu prawa jazdy oraz opublikowania wyroku w Pałukach. Dodatkowo sąd zasądził kwotę 5.000 zł odszkodowania cywilnego na rzecz Jana Ł., która to kwota wraz z odsetkami z tytułu powództwa cywilnego trafiła do Jana Ł. od ubezpieczyciela oskarżonego Jerzego Szczotki 12 marca 2012 r
Dodatkowo sąd zasądził 6.900,95 zł kosztów postępowania sądowego.
Sześć lat temu po wyroku Jerzy Szczotka mówił reporterowi Pałuk: - W moim odczuciu wyrok nosi zabarwienie polityczne. Wpływ miał mieć według niego na to ówczesny wicestarosta Przemysław Zowczak, który przyjechał na miejsce wypadku i miał przekonywać policjantów, że Jerzy Szczotka lubi jeździć szybko.
To właśnie o rozłożenie kwoty 6.900,95 zł na raty Kosma Złotowski jako poseł miał interweniować u prezesa Sądu Rejonowego w Mogilnie.
Dla prezesa mogileńskiego sądu Jarosława Opasińskiego niezależność i niezawisłość organu konstytucyjnego jakim jest sąd, jest najważniejsza. Powagi sądu należy bronić przed obraźliwymi epitetami, tym bardziej gdy wypowiadają je politycy. Zdjęcie wykonaliśmy, gdy Jarosław Opasiński obejmował prezesurę. fot. Joanna Świetnicka MUSIAŁ ZAREAGOWAĆ
Na słowa wypisywane przez europosła w sieci zareagował prezes Sądu Rejonowego w Mogilnie Jarosław Opasiński. - Ja razem z panem Złotowskim nie jesteśmy na tej samej platformie intelektualnej, także to do mnie nie dociera, nie może mnie pan Złotowski obrazić - mówi Jarosław Opasiński. Reporterowi Pałuk tłumaczy, że na same epitety pisane na profilu Kosmy Złotowskiego nie zareagowałby. Sytuacja uległa natomiast zmianie kiedy facebookowy wpis opublikowała w swoim wydaniu 5 września Gazeta Pomorska. Jarosław Opasiński dodaje, że co prawda europoseł PiS nie wymienia go z imienia i nazwiska, ale uważa on, że jako osoba nadzorująca ściąganie należności Skarbu Państwa w Sądzie Rejonowym w Mogilnie, a jednocześnie prezes tego sądu musi zareagować.
- Europoseł ewidentnie mija się z prawdą wskazując tylko to, co mogłoby uzasadniać użycie obraźliwego sformułowania - tłumaczy Jarosław Opasiński.
Dodaje, że rzeczywiście Kosma Złotowski składał wniosek do mogileńskiego sądu formułując go na druku swojego biura poselskiego. Nie był to jednak wniosek o rozłożenie należności na raty - jak publicznie informuje o tym Kosma Złotowski - ale pismo stanowiło wniosek o umorzenie kosztów jakie miał zapłacić Jerzy Szczotka lub rozłożenie ich na raty.
Co najciekawsze w momencie złożenia wniosku do sądu przez Kosmę Złotowskiego, Jerzy Szczotka miał już umorzone te koszty przez prezesa Opasińskiego w 1/2, a pozostała część została mu rozłożona na raty.
CO MÓWIĄ AKTA SPRAWY
Przeanalizowaliśmy tę sytuację w aktach sprawy.
Pierwszy wniosek o umorzenie kosztów sądowych Jerzy Szczotka złożył 21 kwietnia 2011 r. Powodem była jego trudna sytuacja materialna. Dużo pieniędzy zabierało jemu bieżące utrzymanie, a dodatkowo wiele pochłaniały leki i studia syna. Wtedy sąd postanowieniem z 26 lipca 2011 r. umorzył należności w ½ części. Sąd stwierdził, że sytuacja Jerzego Szczotki uzasadniała częściowe umorzenie.
18 sierpnia 2011 r. Jerzy Szczotka zwrócił się do sądu tym razem z prośbą o rozłożenie pozostałej kwoty na raty. 19 września 2011 r. zapadło postanowienie w tej sprawie i kwotę 3.450,32 zł rozłożono Jerzemu Szczotce na raty: pierwszą w kwocie 282,32 zł, a następne w kwotach po 288 zł. Pierwszą ratę Jerzy Szczotka miał uiścić 10 października 2011 r.
Od tej decyzji Jerzy Szczotka złożył zażalenie, chciał, aby koszty sądowe rozłożono mu na niższe raty - w wysokości po 100 zł miesięcznie. Tą sprawę rozpatrzył 18 listopada 2011 r. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy i podtrzymał postanowienie Sądu Rejonowego w Mogilnie.
Mimo rozłożenia na raty Jerzy Szczotka należności nadal nie płacił.
19 stycznia 2012 r. Sąd Rejonowy w Mogilnie postanowił odwołać rozłożenie kosztów sądowych na raty, dlatego, że: skazany po wydaniu postanowienia nie wywiązywał się z ich płatności.
Od tej decyzji Jerzy Szczotka 30 stycznia 2012 r. złożył zażalenie tłumacząc: brak wpłat należności sądowych (...) nie wynika ze złej woli i chęci uniknięcia uregulowania należności, a jest wynikiem zbiegu okoliczności niezależnych ode mnie.
1 lutego 2012 r. sąd uznał zażalenie Jerzego Szczotki jako zasadne i uchylił postanowienie.
Czyli, jak zwraca uwagę prezes Opasiński, decyzje sądu w zakresie częściowego umorzenia i rozłożenia na raty zapadały na skutek wniosków, które Jerzy Szczotka składał we własnym imieniu gdyż jak tłumaczył prezes: - nie jest on osobą bezradną lub nieporadną.
Dodatkowo jak dowiedzieliśmy się, Jerzy Szczotka w całym postępowaniu po wypadku był reprezentowany przez obrońcę, którego osobiście opłacił. Dodatkowo główny wpływ na to, że kwota zobowiązania wobec sądu wynosiła ponad 6,9 tysiąca zł miał być sam Jerzy Szczotka przez swoje postępowanie w trakcie procesu. Na kwotę składały w dużej części koszty opinii biegłych, o które Jerzy Szczotka w trakcie procesu wnioskował.
REAGUJE POSEŁ
Cztery dni później, 5 lutego 2012 r. pojawiło się w sądzie pismo od ówczesnego posła Kosmy Złotowskiego. Pisał: Działając w imieniu wyborcy Jerzego Szczotki składam wniosek o rozpatrzenie przez sąd możliwości:
* umorzenia kosztów sądowych należnych od Jerzego Szczotki w sprawie o w/w sygnaturze, w całości lub części,
* rozłożenia kosztów sądowych należnych od Jerzego Szczotki w sprawie o w/w sygnaturze na raty po 100 zł miesięcznie.
W piśmie do sądu Kosma Złotowski pisał, że Jerzy Szczotka osobiście zgłosił się do jego biura poselskiego.
20 lutego 2012 r. Sąd Rejonowy w Mogilnie zwrócił się do posła o usunięcie braków formalnych wniosku poprzez:
* wykazanie, że jest osobą uprawnioną do reprezentowania skazanego Szczotki zgodnie z przepisami o ustroju adwokatury,
* dołączenie pełnomocnictwa do działania w imieniu skazanego,
* uiszczenie opłaty od wniosku w kwocie 69 zł w terminie 7 dni pod rygorem uznania wniosku za bezskuteczny.
22 marca 2012 r. sekretarz Sądowy Małgorzata Sykut stwierdziła, że wnioskodawca Kosma Złotowski nie uzupełnił braków formalnych.
WCHODZI KOMORNIK
24 maja 2012 r. ponownie Jerzy Szczotka złożył wniosek o rozłożenie na niższe raty, a wyrokiem z 29 czerwca 2012 r. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy postanowił utrzymać poprzednie postanowienia.
Jerzy Szczotka dalej próbował składać wnioski o umorzenia. Ostatecznie 5 lipca 2012 r. zapadła klauzula wykonalności wyroku i niepłacone koszty sądowe miał od Jerzego Szczotki wyegzekwować komornik. W lipcu 2012 r. pierwszy raz zapadło wezwanie do dokonywania należności w wysokości części emerytury (renty) Jerzego Szczotki, bo właśnie na jego emeryturę (rentę) miał wejść komornik. Dochód Jerzego Szczotki z renty inwalidzkiej wynosił wtedy 711,43 zł netto.
W INTERESIE PARTII
Jak dalej zauważa prezes Opasiński, nieprawdą jest twierdzenie europosła, jakoby Jerzy Szczotka nie twierdził, że jest w tej sprawie niewinny.
- Skazany mężczyzna kwestionował swoją winę na całym etapie postępowania, a nadto wypowiadając się w lokalnej prasie stwierdził, że wyrok ma charakter polityczny - wskazać przy tym należy, że został skazany za spowodowanie wypadku komunikacyjnego - tłumaczy prezes.
Kosma Złotowski w swoim wpisie zwrócił również uwagę, że działał na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, o której jego zdaniem sędzia z Mogilna nie ma pojęcia. Tak komentuje to prezes Opasiński: - Nie wskazuje konkretnego przepisu tej ustawy, który mógłby go uprawniać do takiej interwencji w sądzie, być może dlatego, że taki przepis w tej sprawie nie istnieje. Jarosław Opasiński uważa, że ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora pozwala podejmować posłowi interwencje jedynie w organach administracji rządowej i samorządu terytorialnego, w zakładzie lub przedsiębiorstwie państwowym oraz organizacji społecznej, a także w jednostkach gospodarki niepaństwowej, a sądy jak wskazywał prezes Jarosław Opasiński - do tego rodzaju instytucji nie należą.
Prezes Jarosław Opasiński wytknął również, że Jerzy Szczotka i Kosma Złotowski to ludzie jednej partii: - Pan Złotowski zapomniał nadmienić, że osoba, w sprawie której interweniował, była w lokalnych władzach partii, którą pan poseł reprezentował i pan Złotowski dobrze o tym wiedział, natomiast nieznane mi są jakiekolwiek wcześniejsze lub późniejsze przypadki, aby pan Złotowski był zainteresowany losem innych wyborców.
EUROPOSEŁ ODPIERA ZARZUTY
W rozmowie telefonicznej z reporterem Pałuk europoseł Kosma Złotowski odpierał zarzuty. - Nie zaatakowałem żadnego sędziego. Stwierdziłem tylko, że sędzia postąpił debilnie, a sędzia się zgłosił „to ja” - mówi Kosma Złotowski. Dodaje: - Nie mam nic więcej do powiedzenia. Napisałem to co napisałem i tyle.
Powiedzieliśmy europosłowi, że prezes Jarosław Opasiński podważa to co pisał on na facebook-u, i że po prostu napisał nieprawdę.
- Proszę pana, napisałem prawdę, a jeżeli są jakieś inne okoliczności to nie ma to żadnego znaczenia. Jeżeli ja zwracam się do sądu z prośbą o coś, to nie występuję wtedy jako adwokat i nie pisze się wtedy, że proszę wystąpić jako adwokat z pełnomocnictwa i proszę wnieść opłatę sądową i rozpatrzymy pana wniosek, to jest prosta sprawa - mówi europoseł.
Dopytywaliśmy dalej czy nie widzi nadal nic złego w tym, że nazwał sędziego debilem w todze. - Ja nie nazwałem pana sędziego, tak jak on twierdzi - mówił Kosma Złotowski. - Ale ja widziałem ten post i tak właśnie pan go nazwał - wtrącił się reporter Pałuk.
- No dobrze, widział pan ten post, no i co z tego, to jest napisane co jest napisane. Nie neguję tego, czy ja powiedziałem, że to jest właśnie ten sędzia? Nie, to sędzia, który właśnie tak postępuje. A ten sędzia się zgłosił i to on tak postępuje, to co ja na to już poradzę - europoseł skończył rozmowę wyraźnie zdenerwowany.
TO MNIE NIE DOTYCZY
Jerzego Szczotkę poprosiliśmy, by odniósł się do sprawy, w której europoseł PiS Kosma Złotowski nazywa prezesa Jarosława Opasińskiego debilem w todze, przytaczając przy tej okazji historię wypadku Jerzego Szczotki i toczącej się sprawy związanej z kosztami sądowymi. - Naprawdę nie wiem o co chodzi - mówi Jerzy Szczotka. Reporter więc przypomniał Jerzemu Szczotce historię od 2008 r. do interwencji komornika.
- Wszystko zostało zapłacone, ja już nawet szczegółów nie pamiętam - mówi dalej Jerzy Szczotka.
Dalej tłumaczył, że historia z wpisem nie dotyczy jego. - Ja nie jestem odpowiedzialny za słowa pana posła. No co to może mnie dotyczyć w tej sprawie. Ja pierwsze od pana słyszę, nie znam szczegółów, sprawa się odbywa jakby poza mną - mówi dalej.
Wtedy reporter zwrócił uwagę, że rozumie, że gdy z Jerzym Szczotką kontaktował się dziennikarz z Gazety Wyborczej to wtedy tą sprawę znał. Dziennikarzowi z Wyborczej Jerzy Szczotka miał powiedzieć: Jakieś historie pan wyciąga z mchu i paproci. Dawno i nieprawda. Dinozaurów nie ma co odkopywać.
Reporterowi Pałuk tłumaczył: - Ale z Wyborczej zadzwonił, w ogóle nie wiedziałem o co chodzi, pytał o wypadek to powiedziałem „no że był wypadek no i co”, on mi nawet nie powiedział o co chodzi tylko pytał się żebym mu szczegóły o jakiś kosztach podał, to powiedziałem że do źródła proszę - do sądu i tam szczegóły podadzą.
Reporter Pałuk zapytał więc czy teraz Jerzy Szczotka wie o co chodzi.
- Nie no, teraz wiem o co chodzi, ale to jakby mnie teraz nie dotyczy - mówi reporterowi.
POWIADOMIŁ PROKURATURĘ
Prezes Jarosław Opasiński podkreśla, że język jakim europoseł Kosma Złotowski się posługuje i użyte przez niego obraźliwe epitety nie przystają funkcji jaką sprawuje. Naruszają i ingerują w powagę i niezależność konstytucyjnego organu państwa, jakim jest sąd. Prezes Opasiński w tej sytuacji złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz Północ o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 226 par 3 k.k. w związku z publiczną wypowiedzią europosła Kosmy Złotowskiego i użytych w niej epitetów. Artykuł ten mówi: Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Prezes Opasiński tłumaczył reporterowi Pałuk, że tej sytuacji nie traktuje jako swoją osobistą sprawę, ale właśnie jako atak na sądownictwo i jego niezależność.
Prokurator Rejonowy Bydgoszcz Północ Dariusz Bebyn powiedział reporterowi Pałuk 16 września, że czynności procesowe są dopiero na wstępnym etapie i trudno cokolwiek w tej chwili powiedzieć więcej, a pismo prezesa Jarosława Opasińskiego mniej więcej w połowie zeszłego tygodnia trafiło dopiero do prokuratury. We wtorek 20 września prezes Jarosław Opasiński został w bydgoskiej prokuraturze przesłuchany jako składający wniosek.
KACZYŃSKI I SCHULZ
Prezes sądu liczy także na to, że konsekwencje wobec europosła za wypowiadane przez niego słowa wyciągną również władze PiS. - Wypowiedzi świadczą o jego kulturze osobistej, wykraczają poza ramy merytorycznej krytyki i liczę na to, że władze partii, którą pan Złotowski reprezentuje, odpowiednio zareagują - tłumaczy.
8 września Jarosław Opaisiński wysłał pismo do warszawskiego biura prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, by ten wyciągnął wobec posła konsekwencje za użyte epitety debil w todze i idotka w todze oraz wszczął przeciw niemu postępowanie dyscyplinarne. Jak tłumaczy w piśmie do prezesa Kaczyńskiego, narusza to powagę konstytucyjnego organu państwa jakim jest sąd.
Również 8 września prezes Opasiński wysłał pismo do Brukseli, do Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza, by ten również wyciągnął konsekwencje za użyte przez członka Parlamentu Europejskiego epitety wobec prezesa sądu w Mogilnie.
W warszawskim biurze PiS otrzymaliśmy numer telefonu do Jarosława Kaczyńskiego. W telefonie nie usłyszeliśmy jednak głosu prezesa. Słuchawkę podniosła jakaś kobieta i przekazała: - Najlepszym sposobem dostania się do pana prezesa jest napisanie do pana prezesa listu lub maila. To jest taki najszybszy sposób dotarcia ze swoją sprawą.
Napisaliśmy więc do Jarosława Kaczyńskiego maila z pytaniem, czy wyciągnie jakieś konsekwencje wobec europosła Kosmy Złotowskiego za jego słowa naruszającego powagę i niezależność sądu w Mogilnie. Mail do momentu oddania gazety do druku pozostał bez odpowiedzi. Nie otrzymaliśmy również odpowiedzi na maile wysłanego do Martina Schulza.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1284 (38/2016)
Inne teksty na ten temat:
Nie będzie dochodzenia po słowach "debil w todze"
Złożył zażalenie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze