Reklama

Zwycięstwo jak przegrana

Nauczyciele z Trzemeszna
    Zwycięstwo jak przegrana
    Członkowie Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej pracowników oświaty wygrali sprawę w sądzie o odszkodowanie od gminy, lecz kwota jaką otrzymają jest niższa niż ta, jaką w czasie negocjacji oferował im burmistrz.

    WYWALCZYLI ODSZKODOWANIE
    Połowicznym sukcesem zakończył się dla członków Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej pracowników oświaty w Trzemesznie sądowy proces o odzyskanie od gminy pieniędzy, które zostały zagarnięte przez byłego pracownika Zespołu Obsługi Szkół Urszulę S. W czwartek 15 stycznia w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu zapadł ostateczny wyrok w tej sprawie. Sąd w wyroku zarządził gminie wypłacenie członkom Kasy odszkodowania w wysokości 30.350,75 zł wraz z odsetkami naliczonymi od sierpnia 2006 r. Przypomnijmy, że według obliczeń poczynionych przez komisję likwidacyjną KZ-P, członkom Kasy zagarnięto w sumie 140.600,74 zł i zwrotu właśnie takiej kwoty domagali się od gminy. Roszczenia te motywowali tym, iż obsługę KZ-P prowadziła pracownica Zespołu Obsługi Szkół, czyli jednostki gminnej. Wcześniej Sąd Okręgowy w Poznaniu oddalił powództwo KZ-P przeciwko gm. Trzemeszno uznając, że wyłączną winę za powstanie szkody ponosi Kasa Zapomogowo-Pożyczkowa. Sąd dowodził, iż organy KZ-P nie wywiązywały się z określonych obowiązków dotyczących prowadzenia Kasy i przez to ułatwiły Urszuli S. dokonywanie przestępczej działalności przez wiele lat.
    NIE MA WYGRANYCH
    Sąd Apelacyjny uznał częściowo winę gminy, trzeba jednak przyznać, że zasądzona kwota odszkodowania w wysokości 30.350,75 zł nie może zadowalać członków Kasy. Tym bardziej, że przed procesem sądowym komisja likwidacyjna prowadziła z burmistrzem Krzysztofem Derezińskim negocjacje na temat ewentualnego odszkodowania, które miałoby zostać wypłacone z budżetu gminy dla członków KZ-P. W wyniku tych rozmów burmistrz Dereziński zgodził się wstępnie na wypłacenie przez gminę odszkodowania w wysokości 50.000 zł. Członkowie komisji likwidacyjnej KZ-P uznali jednak, że jest to kwota zbyt mała i skierowali sprawę do sądu. Sprawa toczyła się najpierw w Sądzie Rejonowym w Gnieźnie, a później w Sądzie Okręgowym w Poznaniu. Jednak, jak się okazuje po długotrwałym procesie sądowym, członkowie Kasy wywalczyli o 20.000 zł mniej niż oferował podczas negocjacji burmistrz Krzysztof Dereziński.
    Mimo tego Krzysztof Szapował członek komisji likwidacyjnej KZ-P jest umiarkowanie zadowolony z wyników postępowania sądowego.
    - Wydaje mi się, że wyrok na tym etapie jest sprawiedliwy i pokazuje, iż była tu wina po obu stronach. Błędem było to, że w postępowaniu karnym, gdy były przeprowadzane przesłuchania, członkowie Kasy o tym nie byli poinformowani. Bylibyśmy wtedy też w sądzie i moglibyśmy uczestniczyć w procesie. To, że zasądzona kwota jest niższa od tej, o jakiej była mowa w czasie negocjacji, nie jest takie istotne, bo deklaracja burmistrza nie była jednoznaczna, gdyż jeszcze Rada Miasta musiała wyrazić na to zgodę, a Rada nie miała do tego mocy prawnej i sprawa ta by upadła - komentuje Krzysztof Szapował.
    - Wyroku sądu komentował nie będę. Wyrok szanuję. Uważam, że w tej sprawie nie ma ani wygranych, ani przegranych. Są tylko osoby pokrzywdzone. Faktem jest, że proponowałem komisji likwidacyjnej wyższą kwotę niż zasądził sąd. Od wyroku nie będziemy się odwoływać - powiedział Pałukom burmistrz Dereziński.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 884 (3/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości