Piechcin
85 lat orkiestry
W 1958 r. orkiestra zakładowa Wapienno została wchłonięta przez Regionalną Orkiestrę w Piechcinie. Od tej chwili zaczyna się najnowsza historia orkiestry zwanej Kujawy. W niedzielę orkiestra ta obchodziła jubileusz 85-lecia.
Mażoretki Regionalnej Orkiestry „Kujawy” stanowią o jej wizualnym obliczu.
Sekcja instrumentów dętych jest oczkiem w głowie kapelmistrza Aleksander Lewandowski i Ryszard Furmaniak byli przyjaciółmi od podstawówki. Wychowywał ich pan Zulsdorff, kierownik szkoły w Piechcinie, a jednocześnie nauczyciel matematyki, który zaszczepił w nich pasję muzykowania. - Nie mam teraz pojęcia, co bardziej nas ciągnęło - piłka czy muzyka. Wtedy w Piechcinie nie było zbyt dużego wyboru - mówi Aleksander Lewandowski. - Ja pamiętam tatę, który przed wojną w orkiestrze „Kujawy” grał na trąbce. I chyba dzięki niemu zacząłem uczęszczać na lekcje - opowiada Ryszard Furmaniak.
Panowie zaczynali swą przygodę z piechcińską orkiestrą w 1952 roku pod batutą Oreszczuka z Torunia, który był pochodzenia ukraińskiego. Wtedy to orkiestra spotykała się gdzie popadnie. Nie miała osobnej bazy.
Ireneusz Kocik swą przygodę zaczął na początku 1995 roku. - W sylwestra 1964 roku spotkałem na koncercie Henryka Hałasa, prezesa zakładów Wapienno i posła na sejm. Ja wtedy grałem na trąbce wraz z zespołem jazzowym „8 kier” z Janikowa - powiedział Ireneusz Kocik.
Zaraz po tym koncercie Henryk Hałas zaproponował Ireneuszowi Kocikowi stworzenie od podstaw orkiestry zakładowej.
- Od 2 lat grałem w cyrkach „Arena”, „Wisła”, „Warszawa”. Grałem myśląc o czym innym. Zresztą w latach 1955-1964 byłem zawodowym żołnierzem w Gdyni, w Marynarce Wojennej. Jednak wciąż grałem, to była moja pasja. W cyrku niestety nie miałem stabilizacji.
- W sezonie była robota, ale tak poza tym nie mieliśmy co robić i wciąż myśleliśmy o dziewczynach - mówi Ireneusz Kocik, kapelmistrz od 1966 r. do dzisiaj.
- Dostałem gażę 2.400 zł, co w 1966 było pensją nie do pogardzenia. Wtedy jednak więcej muzyków wywodziło się z zakładów wapienniczych w Piechcinie - Bielawach. Byli to swoi ludzie. Teraz jest inaczej - powiedział Ireneusz Kocik, z urodzenia trzemesznianin, który z piechcińską orkiestrą związany jest już 43 lata.
Karol Gapiński
Tygodnik Barciński Pałuki nr 356 (22/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze