Reklama

Garaż poza oficjalnym nurtem

Krystian Wołek ma 15 lat. Chodzi do III klasy mogileńskiego Gimnazjum. Garaż rodziców zamienił na muzyczne studio nagrań. W tej chwili próby mają tam członkowie czterech muzycznych projektów.

         fot. Marek Holak

Krystian Wołek, projekty muzyczne, Mogilno
     Garaż poza oficjalnym nurtem
    Dziś w Mogilnie istnieje około 10 kapel i projektów muzycznych. Od Kumka Olik przez Pelvis, Lilly Hates Roses, Living on Venus, Edith Pif Paf, Yoko Chanel po RiD. Część z nich odniosła już sukces w skali kraju, wydają płyty, mają trasy koncertowe. Inni - nie mniej zdolni - własnym sumptem wydają nagrania. To, co w tej chwili się dzieje - to prawdziwy alternatywny boom.

     Dzisiejszym artykułem rozpoczynam cykl tekstów o muzycznym Mogilnie. Tym podziemnym i garażowym. Tym poza utartymi schematami pracy z instruktorami Domu Kultury. Tym, który usiłuje młodych ludzi już na samym starcie wpychać w jakieś ramy rozumienia kultury, sztuki. Tym, który stawia na wirtuozerstwo, a zabija pomysły, myślenie, rozwój, inteligencję, niezależność.
     Młodość ma to do siebie, że jest zbuntowana. W Mogilnie po raz pierwszy muzyka narobiła poważnego fermentu na przełomie lat 70. i 80. poprzedniego wieku. Bunt ponownie eksplodował w ostatnich latach dużą ilością kapel i zjawisk artystycznych z nimi związanych. W jakimś stopniu przyczynił się do tego zapewne Magazyn Zbożowy, od 3 lat już nie istniejący. Fenomen tego miejsca zasługuje jednak na osobny artykuł.
     Chodząc codziennie ul. Piastowską w zachodniej części Mogilna po bułki do sklepu do Batona, dochodziły do mnie dźwięki basu, riffy gitarowe i kanonady perkusji. Roznosiły się po okolicy z posesji, gdzie mieszkają Dariusz i Beata Wołkowie z synami. Ich młodszy syn Krystian, już w wieku 11 lat grał w The Fast Guitars, potem próbował swych sił w AD/HD.
     Pierwsze skojarzenie, gdy znalazłem się już na podwórku państwa Wołków, było takie - garaż. Od razu stanął mi przed oczami 1983 rok i garaż na posesji przy ul. Kościuszki. Swój garaż na próby udostępnił wtedy nieżyjący już perkusista grupy Bunkier Ryszard Siwy Kiercz. Tam swe próby miał punk rockowy Bunkier, gdy musiał opuścić piwniczne pomieszczenia harcówki, bo takie było polityczne zapotrzebowanie ówczesnej władzy komunistycznej. Tam przychodzili także grać muzycy innych kapel, jak chociażby najbardziej wtedy znany w alternatywnym środowisku Ivo Partizan.
     Pomieszczenie garażowe jest nierozerwalnie związane z muzyką w Mogilnie. I nic do rzeczy nie mają tu systemy polityczne. Garaż był niezależną przystanią dla kapel w systemie totalitarnym lat 80., gwarantuje także niezależność obecnie po 30 latach w systemie demokratycznym.
     Tamten system wszystko w muzyce cenzurował. Obecny zachłystuje się komercją i odziera z niezależności, dlatego właściwie niemożliwe było wtedy i jest dziś funkcjonowanie przy Domu Kultury.
     Gdy patrzyłem na garaż państwa Wołków i przypominał mi się ten garaż przy Kościuszki, to jednak widać jakieś zmiany. Tamten przed 30 laty miał drewniane drzwi i niecenzuralne polityczne napisy na nich wypisane białą kredą. Ten współczesny ma metalowe podnoszone drzwi.
     30 lat temu w garażu u Siwego stały eltrony i vermony a na nich butelki po winie i piwie. Była niekompletna perkusja i gitary własnej roboty. W garażu u Krystiana stoją marschalle, kilka gitar, perkusja, instrumenty klawiszowe i sprzęt komputerowy do nagrywania. To jest największa zmiana, jaka zaszła przez te 30 lat. Dziś można samemu nagrywać muzykę już w garażu. Kiedyś nie było możliwości wykonać nawet kolorowych zdjęć aparatem fotograficznym.
     Krystian Wołek nie ma żadnych wątpliwości, że odejście z AD/HD to był dobry pomysł. Nie wyobraża sobie teraz muzyki bez własnego garażu. - Czuję się tu niezależny. Kiedy chcę do przychodzę. Spędzam tu tyle czasu, ile chcę. Nie muszę się nikogo pytać, ustalać godzin. Wchodzę i gram - mówi.
     Dodaje, że rodzice go w niczym nie ograniczają, choć śmieje się, że musieli samochód wyprowadzić z garażu i przez całe lato stał na podwórku. Dariusz Wołek dodaje, że ważniejsze w tym momencie było to co robi syn niż auto, dlatego garaż oddał bez wahania.
     Garaż jest otwarty dla wszystkich, którzy mają pomysły, chcą coś muzycznie robić. Dlatego przewija się przez niego wielu młodych ludzi.
     Z garażem jest obecnie związanych kilka projektów muzycznych. We wszystkich konfiguracjach i składach uczestniczy Krystian.
     Przede wszystkim solowy projekt Krystiana, czyli Yoko Chanel. Gra on tam na wszystkich instrumentach: perkusji, klawiszach i gitarze. Jest w trakcie przygotowywania materiału na debiutancką płytę. Cały projekt zamyka okładka, którą także sam wykonał. Reporterowi gazety mówi, że płyta tak naprawdę muzycznie zawiera w sobie to wszystko czym się interesuje: od folku przez gitarową alternatywę do modnej ostatnio muzyki stonerowej (nawiązanie do hard rockowych kapel lat 60.)
     Kolejny projekt to Edith Pif Paf. Tworzy go dwoje ludzi. Znany z Living On Venus i Lilly Hates Roses Kamil Durski - perkusja, chórki, klawisze oraz Krystian Wołek - gitara, vocal. Muzycy sami określają swoją muzykę jako deskorolkowy rok and roll. Mają za sobą pierwszy koncert zagrany miesiąc temu w Słupcy.
     Kolejny projekt muzyczny nie ma jeszcze nazwy. Krystian Wołek - gitara elektryczna, chórki tworzy go razem z Mariuszem Dojsem z Dąbrowy - gitara, vocal oraz z basistą Living on Venus Szymonem Jankowskim - gitara basowa. Grają folk alternatywny, coś jak tuzy tego gatunku: Daughter, Bon Iver czy The National.
     Czwarty projekt to The SonaKris. Tam Krystian razem z Sonią Hornatkiewicz na wokalu gra muzykę folkową w wersji akustycznej.
     Początek funkcjonowania garażu to czerwiec 2012 r. Krystian miał wtedy 14 lat. - To miejsce to jego drugi dom - mówi tata Dariusz. Dodaje, przy nagrywaniu swych solowych utworów potrafi w garażu spędzać dziennie po 8 godzin.
     Garaż jest nieogrzewany, dlatego zimą Krystian ze swoją muzyką przenosi się do dziadka Stanisława Wołka na drugi koniec Mogilna, na ul. Trzcińskiego. Będzie miał blisko do Gimnazjum. - W domu u dziadka jest też duża piwnica, dlatego przez całą zimę będę dużo ćwiczył, i nie zrywam z muzyką - zapowiada.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1125 (36/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości