Za Rzeczpospolitej Obojga Narodów przybywali z Niderlandów, uciekając do nas przed prześladowaniami religijnymi. Osiedlali się tam, gdzie inni gospodarować nie potrafili albo nie chcieli – na mokradłach, nadrzecznych łąkach i terenach regularnie zalewanych przez wodę. Przez stulecia zmieniali krajobraz Rzeczypospolitej, a ślady ich obecności możemy odnaleźć również na Pałukach. O tym, kim byli i co pozostało po nich do dzisiaj, Dominik Księski rozmawia z prof. Małgorzatą Zduniak.
Zaczynamy od podstawowego pytania: kim właściwie byli Olędrzy? Menonitami? Holendrami? Niemcami? A może z czasem także Polakami?
Małgorzata Zduniak opowiada o pierwszych osadnikach przybywających z Fryzji i Flandrii, o ich religii, pacyfizmie i prześladowaniach, przed którymi uciekali. Ale przede wszystkim o niezwykłych umiejętnościach gospodarowania w miejscach trudnych: podmokłych, zalewowych, wymagających osuszania i melioracji.
To właśnie tam potrafili budować dobrze prosperujące gospodarstwa. Nie byli typowymi pańszczyźnianymi chłopami. Ziemię dzierżawili, płacili wysokie podatki, ale pracowali przede wszystkim dla siebie, swoich rodzin i wspólnot. Z czasem słowo „Olęder” przestało też oznaczać wyłącznie przybysza z Niderlandów – olęderski model osadnictwa przejmowali Niemcy, Polacy i przedstawiciele innych grup.
W rozmowie wędrujemy od Żuław Wiślanych przez Wielką Nieszawkę i nadwiślańskie osady aż na Pałuki. Bo również tutaj – w okolicach Łabiszyna, Kcyni, Noteci, ale także w nazwach miejscowości, dawnych mapach, rowach melioracyjnych, układzie pól, starych wiatrakach czy kępach wierzb – mogą kryć się ślady olęderskiej przeszłości.
I właśnie wierzby przynoszą jeden z najbardziej zaskakujących wątków rozmowy. Czy drzewo, które tak mocno wrosło w obraz polskiego krajobrazu, mogło zostać rozpowszechnione właśnie przez olęderskich osadników?
Rozmawiamy też o tym, dlaczego po setkach lat Olędrzy nagle zaczynają nas ponownie interesować. Czy ma to związek z modą na odkrywanie chłopskich korzeni? Z zainteresowaniem lokalną historią? A może ze współczesnym spojrzeniem na przyrodę i pytaniem, czy zamiast bezustannie podporządkowywać ją człowiekowi, można – tak jak próbowali Olędrzy – nauczyć się funkcjonować razem z nią?
Jest również literatura. Okazuje się bowiem, że choć materialnych śladów osadnictwa pozostało sporo, Olędrzy zaskakująco rzadko trafiali na karty polskich książek. Małgorzata Zduniak opowiada o tych nielicznych utworach, w których pojawiają się menonici i świat dawnych olęderskich osad.
To rozmowa o historii, ale przede wszystkim o patrzeniu na krajobraz. Bo być może mijamy ślady Olędrów każdego dnia – jadąc zwyczajną drogą przez Pałuki, spoglądając na łąkę, rów, stare wierzby czy obniżenie terenu – i po prostu nie wiemy jeszcze, na co patrzymy.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy Dominika Księskiego z prof. Małgorzatą Zduniak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze