Reklama

Gdyby nie został aktorem, byłby dziś kucharzem

Kariera aktorska Ziemowita Wasielewskiego z Bielic
    Gdyby nie został aktorem, byłby dziś kucharzem
    Jolanta Kasperkowiak była nauczycielką małego Ziemka w przedszkolu w Bielicach: - Zastanawiam się, czy wtedy nie popełniłam jakiegoś błędu. Nie zauważyłam jego talentu aktorskiego. Ziemek wtedy się nie wyróżniał. Ja go pamiętam jako bardzo kulturalne i grzeczne dziecko. Nigdy się nie bił z dziećmi i pamiętam, że był bardzo uparty.

Aktor młodego pokolenia Ziemowit Wasielewski z Bielic wspólnie z aktorką Jadwigą Gryn (prywatnie są parą) prowadzili w maju w Mogilnie festyn ekologiczny pod nazwą „Na ratunek Ziemi - dzieci przyrodzie”
       fot. Joanna Świetnicka

    DWA RAZY ZDAWAŁ
    Do szkoły aktorskiej Ziemowit Wasielewski z Bielic (gm. Mogilno) zdawał dwa razy. Najpierw było niepowodzenie na egzaminie. Jednak zamiast się załamywać, postanowił dać sobie jeszcze jedną szansę. Pomogło i stał się studentem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. - Zawsze interesowały mnie kierunki artystyczne. Najpierw miałem być plastykiem i nawet całkiem nieźle mi szło, ale później jakoś tak stwierdziłem, że może aktorstwo będzie lepsze, no i uważam, że chyba właściwie wybrałem. Teraz odkrywam uroki tego zawodu i jest bardzo fajnie - opowiada reporterowi Pałuk. Dodaje: - Myślę, że wybór tej drogi życiowej zawdzięczam mojej rodzinie, która z racji mojej urody popychała mnie troszeczkę w tym kierunku. Byłem podobny do dziewczynki, byłem takim ładnym chłopcem i wszyscy uważali, że powinienem być aktorem.
    W GĘBICACH NIE GRAŁ
    Ziemowit Wasielewski urodził się 14 sierpnia 1980 r. w Bielsku-Białej. Całe dzieciństwo spędził w Bielicach. Czasem jeździł do Kruszwicy do rodziny. Swoją edukację rozpoczął w Przedszkolu w Bielicach. - Pani Jola Kasperkowiak była moją przedszkolanką, ukochaną zresztą - wspomina. Potem chodził do Szkoły Podstawowej w Gębicach. - W podstawówce w Gębicach raczej nie występowałem w żadnych przedstawieniach. Moi koledzy bardziej się wykazywali jakimiś talentami. Ja byłem raczej przeciętnym uczniem - mówi aktor.
     ZAWÓD KUCHARZ
    Następnie poszedł do Szkoły Zawodowej Gastronomicznej w Inowrocławiu. Dziś może powiedzieć, że ma także zawód kucharza. Wreszcie los rzucił go do Technikum Gastronomicznego do Poznania. Tam zdał maturę i spędził rok na studiach filozoficznych. - Pod koniec szkoły średniej, w której brałem udział w wielu różnych konkursach recytatorskich, stwierdziłem, że aktorstwo to może być ta droga, że to może być ciekawe przede wszystkim dla własnego rozwoju wewnętrznego. Wcześniej, jak byłem w zawodówce, nie brałem tego pod uwagę, że mogę zdać maturę i iść na studia - mówi.
    FILMY JEGO PASJĄ
    Do swoich ulubionych filmów zalicza Czas apokalipsy, Arizona Dream oraz Big Lebowski. Jeśli chodzi o polskich aktorów, to jego ideałem jest Janusz Gajos. - Bardzo lubię amerykańskich aktorów starszego pokolenia. Jack Nicholson, Robert De Niro i Marlon Brando poprzez swoje role docierają do wnętrza człowieka, ich role są soczyste i to mi się podoba. Sądzę, że można podpatrywać fajne rzeczy u innych aktorów, ale nie wolno się na nich wzorować. Trzeba być twórczym, być sobą - usłyszał reporter od rozmówcy. 
    ZACZĄŁ OD ROLI DEALERA
    Zasłynął rolą Kuby Szwajewskiego, dealera narkotyków, chłopaka Kingi Żukowskiej (Aleksandra Zienkiewicz), który umiera z przedawkowania narkotyków w serialu Pierwsza miłość.
Do tej pory Ziemowit Wasielewski wystąpił w serialach: Pierwsza miłość 2005-2007 (rola Jakuba Szwajewskiego), Kopciuszek 2006-2007 (rola Kangra), Kryminalni 2007 (rola Radosława Kaszyńskiego Kasza), Plebania 2007-2008 (rola wnuka), Twarzą w twarz 2007 (rola policjanta) oraz Teraz albo nigdy 2008 (rola barmana). 
    Prywatnie jest związany z aktorką Jadwigą Gryn, znaną głównie z ról Martyny w telenoweli Plebania oraz Joasi Chrząszcz w M jak miłość.

Ziemowit Wasielewski rozdaje w mogileńskim parku autografy 
       fot. Joanna Świetnicka

    - Jak na razie najlepiej wspominam rolę bandyty z „Kryminalnych”. To jakby inna szuflada, niż do tej pory mnie wkładano, czyli grzecznych chłopców. Obecnie gram w „Plebanii” i tu też dobrze mi się pracuje, bo jest super ekipa. W ostatnim czasie udało mi się nawet zagrać esesmana w nowym filmie, który teraz powstaje. Co prawda to była tylko jedna kwestia, ale agent gestapo jest bardzo wyrazistą postacią. Nigdy nie marzyłem o zagraniu jakiejś szczególnej roli. Uważam, że każda jest ciekawa - wyjawił nam.
    MARZY O REŻYSERII
    Swych planów na przyszłość nie wiąże jednak z aktorstwem, tylko z reżyserią: - Chętnie porobiłbym coś innego, gdzie miałbym większy wpływ na efekt końcowy. Moje plany związane są z reżyserią, z pisaniem scenariuszy. Mam napisany jeden scenariusz, który odkładam na razie i teraz podejmuję ryzyko zrobienia własnego filmu razem z Jadzią Gryn, moją dziewczyną. Chcemy wyjechać z kraju i zrobić taki film w Portugalii. Duży dosyć, natomiast robiony takimi środkami amatorskimi, ale mam nadzieję, że będzie wartościowy. Troszeczkę chcemy złamać nasz obraz, czyli aktorów serialowych.

Reklama

    ZERWANE KONTAKTY
    W swojej rodzinnej miejscowości nie bywa zbyt często. Stara się jednak przyjeżdżać do domu na święta. - Ostatnio mama była u mnie w Warszawie na święta. Ja tak średnio jestem w Bielicach raz na dwa miesiące. Czas i pieniądze jakie trzeba wydać na przejażdżkę nie pozwalają na zbyt częste wizyty w rodzinnym domu. Dosyć miło wspominam rodzinne okolice, jednak bardziej czuje się związany z Kruszwicą. Ponieważ właśnie stamtąd pochodzi cała moja rodzina, i tata, i mama. Tam też mam nadal część rodziny, najbliższych przyjaciół. Niestety w Bielicach już nie utrzymuję z nikim żadnych kontaktów. Nie mam tam przyjaciół ani kolegów. Jakoś to się wszystko rozeszło po kościach. Nad czym w sumie ubolewam, bo jeszcze z paroma osobami chętnie bym się spotkał, a z własnej jakby winy te znajomości upadły - tłumaczy.
     GOTUJĘ DLA PRZYJACIÓŁ
    Zapytaliśmy go również, czy trudna jest rola aktora. Wyjaśnia, iż: - Można się naprawdę upajać graniem w serialach i później konsumowaniem hamburgerów za te pieniądze zarobione i w ogóle takim życiem, że tak powiem na poziomie. W sumie im większa tandeta, tym większe pieniądze wbrew pozorom. Jak się człowiek angażuje, to najczęściej na tym traci finansowo. Wiele lat w ciągu sezonu letniego pracowałem jako kucharz, także nie jest mi obca ciężka praca. Swoje przeżyłem i uwielbiam gotować, ale teraz robię to wyłącznie dla przyjaciół, nie dla pieniędzy.
    Jeśli pracuje, to na planie spędza od kilku do kilkunastu godzin dziennie. Wstaje wtedy o 5.00 rano. A jeśli ma wolne, to wtedy pisze w domu. - Jeśli gra się w serialu, to w ogóle nie ma prób.     Przygotowujemy się wcześniej, wyobrażamy sobie, co tam się może ewentualnie wydarzyć.

    Czasami jedną scenę robi się przez 3-4 godziny, a czasami wystarczy parę minut. To zależy również od ilości aktorów na planie oraz ilości kamer. Są sceny banalne, czyli na przykład ktoś wchodzi do domu mówi cześć, druga osoba pyta jadłeś coś, tak jadłem, a co kupiłeś, kupiłem to i tamto, to wiadomo, że taka scena nas nie wiele kosztuje - opowiada Ziemowit Wasielewski.
     IDŹCIE ZA GŁOSEM SERCA
    Zapytaliśmy również pochodzącego z Bielic aktora, co powiedziałby uczniom, którzy w przyszłości chcieliby pójść tą samą drogą życiową co on. - Nie martwcie się przede wszystkim ocenami. Szukajcie tego co w was najpiękniejsze i co uważacie za najważniejsze w swoim życiu. Słuchajcie głosu sumienia, głosu serca i starajcie się iść swoją własną drogą, nie zważając na krytykę. Aktorstwo nie wiąże się tylko z samymi pochwałami, z profitami. Trzeba się w to zaangażować - usłyszeliśmy na zakończenie.

Reklama

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 853 (25/2008)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości