Reklama

- Grób nie był opłacony

Ks. Otton Szymków przyznał się komisji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, że przeniósł zabytkowe ogrodzenia z grobów na cmentarzu i zrobił z niego ogrodzenie domku przy Wzgórzu św. Wojciecha. W najbliższych dniach konserwator najprawdopodobniej wyda nakaz przywrócenia ogrodzenia grobów do stanu pierwotnego. 

     KRÓTKA HISTORIA

     Przypomnijmy, że w przedostatnim numerze Pałuk napisaliśmy o tym, jak proboszcz strzeleńskiej parafii św. Trójcy ks. Otton Szymków wydał polecenie odcięcia boschem zabytkowych, około 100-letnich opłotowań grobów rodziny Piweckich oraz Jana Filipiaka i Józefa Paliwody na strzeleńskim cmentarzu. Płotki zostały przewiezione na wzgórze św. Wojciecha i wmurowane w ogrodzenie domu, szykowanego według naszych informacji dla miejscowego organisty. Proboszcz na to co zrobił, nie miał wymaganej zgody Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Bydgoszczy.

Reklama

     SPECJALNA KOMISJA

     Po naszym artykule odbyło się w ubiegłym tygodniu (24 lipca) specjalne posiedzenie komisji ładu i porządku publicznego Rady Miejskiej, na którym wspólnie z zastępcą komendanta komisariatu policji w Strzelnie Robertem Szubargą wystosowano apel do żyjących przedstawicieli rodzin Piweckich, Jana Paliwody i Józefa Filipiaka o kontakt z biurem Rady Miejskiej w Strzelnie lub komisją ładu i porządku Rady Miejskiej. Komisja zwróciła się też z pismem do Wojewódzkiego Konserwatora i do ks. Szymków o opinie i wyjaśnienia w tej sprawie.

Reklama

     Tego samego dnia (24 lipca) do Strzelna na cmentarz przyjechały służby Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Wizja lokalna potwierdziła informacje podane wcześniej przez Pałuki. - Faktycznie miało miejsce przeniesienie tego ogrodzenia. Pierwotnie ogrodzenie niewątpliwie znajdowało się przy nagrobku - powiedziała po przeprowadzeniu wizji zastępca szefa Delegatury Służby Ochrony Zabytków w Bydgoszczy Iwona Brzozowska.

     Komisja rozmawiała z ks. Szymków. Przypomnijmy, że ksiądz w tej sprawie do tej pory milczał. Nie odpowiedział na nasze pytania skierowane do niego faxem, unikał telefonów. Iwona Brzozowska powiedziała Pałukom, że ksiądz proboszcz przyznał się komisji, że przeniósł zabytkowe opłotowanie z cmentarza w rejon Wzgórza św. Wojciecha. Tłumaczył, że groby, z których wziął ogrodzenie, były od trzech lat zaniedbane, a od około 40 lat nikt za nie nie płacił (tzw. pokładnego za miejsce na cmentarzu).

Reklama

     POLICJA CZEKA

     Po tygodniu (29 lipca) skontaktowaliśmy się z prowadzącym tę sprawę z ramienia policji Robertem Szubargą. - Nikt do tej pory na apel się nie zgłosił - powiedział nam policjant. Robert Szubarga przyznał, że bardzo przydałby się policji kontakt z rodzinami tych zmarłych, ponieważ mogłyby one oszacować ewentualne straty materialne wynikające z likwidacji opłotowań oraz podać czy bez ich zgody dokonano ich wycięcia. Zastępca komendanta KPP w Mogilnie Marek Jankowski dodał Pałukom, że policja czeka też na oficjalne stanowisko w tej sprawie od wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Reklama

     CZY OGRODZENIE WRÓCI?

     Tymczasem jeszcze tylko kilka dni zajmie konserwatorowi wydanie oficjalnego stanowiska w tej bulwersującej sprawie. Ks. proboszcz ma przysłać do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków swoje pisemne stanowisko na ten temat. Iwona Brzozowska przyznaje, że ze wstępnych oględzin wynika, iż opłotowania na szczęście nie zostały zniszczone i dodaje: - Będziemy prawdopodobnie postulowali o przeniesienie przez księdza tego ogrodzenia z powrotem na cmentarz.

Robert Grygiel

Pałuki nr 545 (31/2002)

Reklama

 

Inne teksty na ten temat:

Ksiądz szabrownik

Wrzenie i milczenie

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości