Reklama

Jerzy Wojciech Szulczewski - ludoznawca i przyrodnik

W bieżącym roku mija 130 lat od jego narodzin i 40. rocznica śmierci. Stąd 2009 r., na wniosek miejscowego Koła Polskiego Towarzystwa Historycznego, uchwałą Rady Miejskiej ogłoszony jest Rokiem Jerzego Wojciecha Szulczewskiego.

Okładka wydawnictwa o Jerzym Wojciechu Szulczewskim, wydana przez Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze w Strzelnie

 

   Urodził się 23 kwietnia 1879 r. w Ciencisku (gm. Strzelno). Rodzina Szulczewskich wywodziła się z Mazowsza, ale dziadek jego uciekając z zaboru rosyjskiego sprowadził rodzinę do Różanny (gm. Orchowo). Dziadkowie Jerzego zmarli młodo w czasie epidemii cholery. Ojciec Marcin mieszkał w Różannie, a matka Julianna z domu Skowron urodzona w Chełmcach, pochodziła ze starego kujawskiego rodu chłopskiego.
   Jerzy Wojciech Szulczewski już jako uczeń w swojej rodzinnej miejscowości wyróżniał się, więc mógł kontynuować naukę - najpierw w trzyletniej preparandzie (szkole przygotowującej nauczycieli) w Rogoźnie, a potem w seminarium nauczycielskim w Kcyni. Już wówczas zaczął rozwijać swoje zainteresowania folklorem kujawskim oraz przyrodą. Pracę zawodową rozpoczął w 1899 r. w wiejskiej szkole w Brudzyniu koło Janowca Wielkopolskiego. Wkrótce ukazały się jego pierwsze publikacje, jeszcze w języku niemieckim, w postaci zbieranych od dawna opowieści i bajań kujawskich. Część z nich drukowana była w prasie, ale udało się też wydać większy zbiór pod tytułem O wszelkim wędrownym ludzie na Kujawach. W  czwartym roku pracy na placówce szkolnej w Brudzyniu 23 października 1903 r. ożenił się  z Jadwigą Stranz, która pozostawiła mu trzy córki i syna. Zmarła w 1918 r. W maju 1921 r. Jerzy Wojciech Szulczewski powtórnie się ożenił z córką znanego rodu wielkopolskich leśników - Marią Skoraczewską, która zmarła w 1965 r.
   Kiedy wybuchło Powstanie Wielkopolskie, Szulczewski wziął w nim czynny udział. Po wyzwoleniu zajmował się spolszczaniem szkół w obwodzie janowieckim. Musiał być już wówczas cenioną postacią, skoro poproszono go o przeniesienie się do Poznania i podjęcie tam pracy pedagogicznej. Oprócz tego zajmował się spolszczaniem nazewnictwa zbiorów przyrodniczych Muzeum Wielkopolskiego, w którym też kilka lat pracował. Był również związany z poznańskim Ogrodem Botanicznym i Zarządem Rady Miejskiej. Pełnił rozliczne funkcje, m. in. w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, Poznańskim Komitecie Ochrony Przyrody oraz dwóch komisjach Polskiej Akademii Umiejętności; współorganizował wystawy krajowe i międzynarodowe o tematyce przyrodniczej.
   To przyroda, a szczególniej entomologia i fizjografia, zajmowały go wówczas najbardziej. Badał i dokumentował świat owadów oraz siedliska botaniczne. Tej pracy naukowej poświęcił się całkowicie po przejściu na emeryturę w 1930 roku i przeniesieniu się do Puszczykowa. Jeszcze przed wybuchem II wojny opublikował dziesiątki prac prezentujących wyniki badań. Wojna po części przerwała tę działalność, a kilkakrotne, wymuszone przeprowadzki, doprowadziły do zniszczenia jego bogatych zbiorów fauny i flory. Zmuszony został do powrotu do pracy. Nie porzucił jej również po wyzwoleniu, zajmując się znowu pracą pedagogiczną; od 1947 r. zatrudniony został przez Uniwersytet Poznański jako pracownik naukowy w Ogrodzie Botanicznym. Był współorganizatorem Wielkopolskiego Parku Narodowego, zajmując się wytyczaniem w nim szlaków turystycznych, badaniem i dokumentowaniem jego zasobów. Na emeryturę przeszedł ponownie w 1958 r., mając 80 lat.
   Jego opublikowany dorobek naukowy liczy kilkaset pozycji, a część pozostaje nadal w rękopisie. Obdarzony zdolnościami plastycznymi własnoręcznie ilustrował swoje prace. Pozostawił też przykłady ciekawej snycerki, a w wolnych chwilach przygrywał na skrzypcach. Doceniony już za życia, był odbiorcą wielu nagród i dyplomów od instytucji naukowych i państwowych, a jego nazwisko utrwalone jest w nazwach gatunkowych pleśniaka i gąsienicznika. Pośród wyróżnień znalazł się np. Wielkopolski Krzyż Powstańczy i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.
   Ostatnie lata życia spędził u córki w Puszczykowie. Tam w ostatnich latach swego niebywale pracowitego życia prowadził ożywioną korespondencję z Antonim Słowińskim, prezesem Oddziału PTTK w Strzelnie i wielce zasłużonym regionalistą. Kontakty te zaowocowały, choć po wielu latach, największą publikacją jego prac etnograficznych Pieśń bez końca. Ostatni, pełen planów na przyszłość, list napisał Szulczewski 10 marca 1969 r.; trzy dni później 13 marca zmarł przewieziony do szpitala w Kościanie. Pochowany został na cmentarzu w Puszczykowie.
   Tam właśnie złożyła mu hołd delegacja mieszkańców i władz Strzelna, która 13 września 2009 roku odwiedziła Puszczykowo w ramach Roku Szulczewskiego. Doszło wówczas do spotkania z Rodziną J.W. Szulczewskiego oraz przedstawicielami władz Puszczykowa. W Strzelnie, oprócz początkowego etapu szlaku turystycznego jego imienia, ma Jerzy Wojciech Szulczewski swoją ulicę oraz patronuje Izbie Kujawskiej w Szkole Podstawowej.

Reklama

Magdalena Lachowicz

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 924 (43/2009)

* Historię opracowałam dzięki pomocy prezesa Koła Polskiego Towarzystwa Historycznego w Strzelnie Jacka Secha.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości